Życie, którego nie było ? recenzja ?Dwóch żyć?

Fabuła Dwóch żyć, czyli niemieckiego kandydata do Oscara, zarówno jak opowieść w naszym Wałęsie. Człowieku z nadziei opiera się na autentycznych wydarzeniach historycznych z drugiej połowy XX wieku. Mimo tego filmy są zupełnie różne ? o ile Wajda wszystkie brudy zamiata pod dywan, to Georg Maas specjalnie wyciąga je na światło dzienne i na ich podstawie kreuje dobry, niejednoznaczny dramat z elementami thrillera.

Bazą dla scenariusza była książka Eiszeiten, w której autorka Hannelore Hippe poruszyła problem niesprawiedliwości wobec tak zwanych ?dzieci Lebensbornu?. Ci zrodzeni w czasie II wojny światowej potomkowie stacjonujących w Norwegii Niemców i tamtejszych kobiet siłą zostali odebrani matkom i wywiezieni do niemieckich sierocińców. Było to w interesie obu państw: Norwedzy pozbywali się ?bezwartościowych owoców wstydu?, Niemcy natomiast cieszyli się z odświeżenia aryjskiej krwi. Część dzieci uciekło z NRD przez Morze Bałtyckie, część do tej pory nie odnalazło swoich biologicznych rodzin. Jedną z wychowanek takiego ośrodka jest główna bohaterka filmu, Katrine, której po latach jako jednej z nielicznych udało się powrócić i ułożyć sobie życie u boku matki, kochającego męża, córki i wnuczki. Płomień ogniska domowego zaczyna chwiać się i przygasać w momencie, gdy w 1989 roku upada mur berliński i ambitny prawnik Ken Duken pragnie, aby kobieta zeznawała w procesie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Zagłębianie się w bolesną przeszłość sprawia, że całe dwadzieścia lat spędzonych w Norwegii może okazać się iluzją.

Źródło: Vivarto

Miarowe odkrywanie sekretów Katrine napędza akcję i buduje napięcie godne rasowego thrillera. Istnienie mrocznej tajemnicy Maas sygnalizuje już pierwszą sekwencją, w której bohaterka ukrywa się pod peruką; potem reżyser przeplata (coraz mniej) spokojne sceny rodzinne z tymi dotyczącymi niechlubnej historii. Na końcu tej wyłożonej suspensem drogi znajduje się mocny finał ? jeden z tych, po których widzowie siedzą w ciszy jeszcze w trakcie napisów. Klimat zagęszczają także liczne zmyłki i użyta kolorystyka, która przechodzi od ciepłej do zimnej tonacji w zależności, czy akcja toczy się w sielskim mieszkaniu Katrine, czy dzieje się poza bezpiecznym gniazdkiem. Każde inne miejsce spowite jest szarością i odcieniami niebieskiego jako terytoria, na których kobieta czuje się zagrożona przez niemiecką agenturę. A ta nigdy nie śpi, wszystko wie i o wszystkim pamięta, a dowodem inwigilacji są włączone w film quasi-dokumentalne wstawki. Chłód tej opowieści ma jednak efekt uboczny, jakim jest pewne zdystansowanie widza i utrudnienie mu pełnego zaangażowania w jej tok (zwłaszcza w pierwszej połowie).

Za woalką thrillera skrywa się dramat psychologiczny, w którym zostają postawione pytania kluczowe dla naszej egzystencji. Georg Maas snuje rozważania o tożsamości, winie i karze, prawdzie i kłamstwie, a także o obudzonych, złośliwych duchach przeszłości, których nie zawsze można poddać egzorcyzmom. Silne zawieszenie w historii dwóch krajów i atrakcyjna forma filmu sprawiają jednak, że mimo górnolotnej tematyki problemy te nie rażą nadęciem, lecz nabierają mocy i dramatyzmu. Nie ma w Dwóch życiach miejsca na proste, jednoznaczne odpowiedzi, tutaj wszystko ma awers i rewers, kat bywa ofiarą, ułuda prawdą i na odwrót. Co ciekawe, reżyser zaprzecza idei bezwarunkowej rodzinnej miłości, w wykreowanym przez niego świecie wszystko, na czym budujemy swoje życie, w jednej chwili może okazać się mrzonką.

Źródło: Vivarto

W każdej minucie filmu wyczuwalne jest rozdarcie bohaterki: między przeszłością a przyszłością, Niemcami a Norwegią, życiem ?na niby? a życiem ?naprawdę?. Dwoistość dotyczy nawet obsadzenia roli Katrine, gdyż jej młodą i dojrzałą wersję wykreowały dwie różne kobiety (odpowiednio Klara Manzel i Juliane Kohler). Fakt ten zasługuje na wzmiankę w związku z tym, że obie aktorki są do siebie niesamowicie podobne, co dodaje opowieści jeszcze więcej realizmu i czyni film dopracowanym pod każdym względem. Na przykładzie Dwóch żyć widać także odwagę Niemców ? podczas gdy my wysyłamy ?w świat? bezpiecznego, jednostronnego Wałęsę, oni nie próbują niczego ukryć czy wybielić. Wręcz przeciwnie, ciemne karty historii użyte jako tło dla jednostkowego dramatu na ekranie stają się ich głównym atutem.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz