„Złota klatka” – w drodze po szczęście? – recenzja filmu

Zaczyna się spokojnie i powoli, a potem kino drogi przemienia się w dreszczowiec - z pięknymi zdjęciami i historią na miarę filmu dokumentalnego. Czym jest raj? Czy bohaterom uda się do niego dotrzeć?

Na początku ruszamy wraz z kamerą w podróż po niebezpiecznych ulicach Gwatemali: slumsy, tłok, bieda, wysypiska śmieci, na których bawią się i pracują dzieci. Miejsce, z którego chce się uciec. Tak też postanawiają nastoletni bohaterowie: Sara (Martinez), Juan (Lopez) i Samuel (Chajon), którzy planują wyprawę przez Meksyk aż do Los Angeles. Podróż ma być bez możliwości powrotu tylko w jedną, lepszą stronę. Po drodze dołącza do nich młody Indianin - Chanuk (Dominguez) - nie mówiący ani słowa po hiszpańsku, lecz nie przeszkadza to temu, aby między bohaterami nawiązała się wyjątkowa więź. Wszyscy razem ruszają spełnić swoje "american dream", choć droga do wyznaczonego, wspólnego celu stanie się o wiele trudniejsza niż myśleli. To będzie przyspieszona lekcja dojrzewania, przyjaźni i okrutna szkoła przetrwania, a chcąc osiągnąć szczęście trzeba będzie wiele poświęcić. Czy wymarzona Ameryka okaże się rajem ze snów czy piekłem?

"Złota klatka" to debiut hiszpańskiego reżysera - Diego Quemada- Dieza, który wcześniej był doświadczonym operatorem  m.in. u Inarritu czy Loacha. Teraz postanowił sprawdzić się w innej roli i od razu podjął się trudnego tematu. Efekt jest imponujący, o ile można tak powiedzieć o filmie pokazującym ludzką krzywdę. Quemada- Dieza zrealizował mocny dramat z ciągle rosnącym napięciem, poruszający poważny problem uchodźców. Najmocniejszą stronę filmu stanowią bohaterowie zagrani przez amatorów, debiutantów, którzy świetnie oddali klimat egzotycznej kultury krajów latynoamerykańskich. Młodzi aktorzy są niezwykle naturalni, prawdziwi, przy czym grają niezwykle przejmująco. Ciekawie poprowadzony jest wątek pierwszej fascynacji, przyjaźni, w której nawet brak znajomości wspólnego języka nie stanowi przeszkody w budowaniu głębokich relacji. Widzimy też Gwatemalę, inną niż w broszurach biur turystycznych, dzięki czemu problemy jej mieszkańców i dramat osób deportowanych poznajemy od środka. Z jednej strony mamy piękny, dziki kraj (wspaniałe zdjęcia Marii Secco), a z drugiej biedę i przerażające realia.

"Złota klatka" to niezwykle naturalistyczny dramat przypominający paradokument. Oglądając go przenosimy się nie tylko do innego świata, ale i towarzyszymy bohaterom w ich ucieczce, stykamy się z brutalnością, niesprawiedliwością, patrzymy oczami uchodźca, czujemy jakbyśmy razem z nimi uczestniczyli w tej ciężkiej podróży. Cały obraz jest bardzo realistyczny i przygnębiający. To dobry, mocny film, który warto zobaczyć.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz