Zemsta jest niecierpliwa – recenzja filmu ?Blue ruin?

O bohaterze w kinie najwięcej mówi jego przeszłość. Zabieg ten jest wręcz ulubiony wśród filmowców i, nie oszukujmy się, dosyć już ograny. W tym filmie to, kim jest Dwight najlepiej oddaje jego auto - zardzewiały niebieski pontiac, w którym budzi się w pierwszych kadrach ?Blue ruin?.

To wprawdzie thriller, ale nietypowy. Inny by pewnie nie zainteresował akurat tego dystrybutora - Gutek Film, który stroni od sensacji. Mamy tutaj to, co zainteresuje fanów gatunku - przemoc i napięcie trzymające niemal do ostatniej minuty, ale ten film ogląda się z wypiekami na twarzy przez jego... wymowną ciszę. Każdy szelest przyprawia o palpitacje serca. Bardzo dojrzały i przemyślany, jak na niezależną produkcję, na którą pieniądze twórcy zebrali przez Internet. W Cannes, gdzie walczył o nagrodę, na pewno spodobał się główny, osobliwy bohater. To nie jakiś zwyrodnialec czy psychopata zabijający każdego, kogo spotka na swojej drodze. Dwight może i wygląda jak zdziczały oprawca, ale z oczu bije mu dobroć. Jego życie zawaliło się kilka lat temu, od tamtej pory żyje na plaży, w samotności, unika ludzi. Poznajemy go w momencie, w którym dowiaduje się, że pewien zabójca właśnie wyszedł na wolność. Dwight podąża jego śladem i robi wszystko, aby doprowadzić do zemsty. Jedyne, co tutaj jest pewne to determinacja. Bo ?weekendowy? mściciel nie ma ani planu, ani broni, ani wsparcia. Jest zwykłym człowiekiem, który nie jest zdolny do tego typu porachunków.

Gdzieś w świecie mówi się o tym ?prawo pięści?, w Wirginii, dokąd udaje się bohater, będzie to ?prawo kalibru?,  ale chodzi o to samo. Co popycha go do krwawej jatki? Może wewnętrzny głos, który podpowiada mu, jak na plakacie ?Blue Ruin?, że kiedy nie masz się nic do stracenia, niczego się nie boisz. Postawić na jedną kartę można własne życie, ale kiedy ofiar jest więcej, to wkrada się i dramat.

Konflikt przeradza się w otwartą grę, w której już nie chodzi o zaskoczenie i przechytrzenie przeciwnika, tylko o refleks, jak w westernowych pojedynkach. Wśród świstających kul  wyłania się ledwie zarysowany, z dużo większym potencjałem niż to zostało przedstawione, wątek nastolatka, który tym, że żyje ściągnął na całą - bez wyjątku, rodzinę śmierć.

Hipnotyczny klimat, a przy tym nieprzyjemnie realistyczny. Krytycy widzą w nim odwołanie do wczesnych filmów braci Coen. Jedno jest pewne ta zemsta na pewno nie będzie słodka...


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz