Zagubiony agent – recenzja filmu „Jack Ryan: Teoria Chaosu”

Kenneth Branagh to właściciel bardzo dobrego dorobku filmowego. Ostatnio bardzo dobrze wypadł z "Thorem", a pamiętamy go jeszcze za "Frankensteina". Niestety w przypadku swojej nowej produkcji, ani nie popisał się jako reżyser, ani jako aktor. Poza realizacją trudno szukać plusów w tej sadze Toma Clancy'ego.

Jack to utalentowany student ekonomii, który po zobaczeniu ataku na WTC postanawia służyć ojczyźnie. Wstępuje do marines i zawiesza pisanie swojego doktoratu. Niestety w wyniku wypadku trafia do szpitala z pogruchotanym kręgosłupem. Żeby chodzić musi przebrnąć przez długą rehabilitację i mozolne ćwiczenia. Ma jednak po co się starać, gdyż odwiedza go agent CIA, aby znów wciągnąć go do służby. Zagrożona jest światowa gospodarka, a kryzys ma wkrótce zostać wywołany przez Rosję.

Produkcja to prosty film akcji z bardzo dobrymi zdjęciami i realizacją. Niestety nic w tej opowieści nie zachwyci fanów Bonda, Bourne'a i innych historii o "agentach". Obraz oparty jest na standardowych regułach, które nie obowiązują w tego rodzaju produkcjach już od lat 80. Mamy chłopaka, który nie do końca chce być żołnierzem CIA, szalonego Rosjanina wychwalającego swój kraj w cerkwi i starego wyjadacza agencji wywiadowczej, który jak sam mówi: "zabił swoją pierwszą ofiarę, bo za szybko podeszła do niego od tyłu". Takich wypowiedzi jest jeszcze w scenariuszu bardzo dużo i wraz z rozwojem historii stają się coraz zabawniejsze. Wszystko kieruje się w stronę przewidywalnego zakończenia, a reżyser gdzieś kompletnie zagubił się w budowaniu napięcia.

Niestety Jack Ryan nie zostanie w pamięci widzów, a już na pewno nie będzie konkurował z takimi bohaterami jak Bond, czy Bourne. Trudno też dokładnie określić, co Branagh chciał osiągnąć robiąc tę produkcję, gdyż nie uchronił się nie tylko od masy błędów takich jak chociażby czarny charakter w postaci rosyjskiego patrioty wychwalający taktyki Napoleona, który był swojego czasu największym wrogiem Rosji - ale także zbudował kino sztampowe, oparte na momentami rozbrajających w negatywnym sensie, dialogach. Chris Pine, Kevin Costner, Keira Knightley - duże nazwiska w nieudanej opowieści twórcy Frankensteina, tylko 4/10.

ZWIASTUN:
Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz