Zachwycająca „Olive Kitteridge” – recenzja mini serialu HBO

Wenecja zachwyciła się losami aroganckiej, emocjonalnie oziębłej i energicznej Olive, która niczym taran przebiega przez ekran pozostawiając uśmiech, łzy smutku i zdziwienie, teraz czas na  Polskę. Lisa Cholodenko tworzy niesamowicie intrygującą i wciągającą opowieść o zwykłych ludziach, którzy w swych codziennych staraniach i zmaganiach stają się postaciami nieprzeciętnymi, zachwycającymi energią i oddaniem.

?Olive Kitteridge? to serial, obok którego nie można przejść obojętnie, wypełniony jest po same brzegi humorem, gorzką prawdą, nostalgią, a przede wszystkim niesamowitym i ujmującym aktorstwem. Frances McDormand tworzy tutaj rolę życia, opierając się na skrajnościach i ledwie zauważalnych niuansach: delikatnych gestach, zmarszczeniach czy spojrzeniach. Jej Olive jest jak karabin maszynowy, wyrzuca z siebie potok słów, ciągle balansuje na wysokich tonach, pełna werwy i zaradności, ale pod pozorami siły i powściągliwości skrywa najmroczniejsze tajemnice emocjonalnej katastrofy. Choć jest surową nauczycielką i matką, to przemawia przez nią ogromna troska i zaangażowanie w życie społeczności. Ma problem z okazywaniem uczuć, a nieszczęśliwa i niespełniona miłość determinuje jej zachowania względem opiekuńczego i romantycznego męża Henrego. Grający go Richard Jenkins jest równoprawnym ekranowym partnerem McDormand, dzięki czemu tworzą elektryzujący duet przeprowadzający widzów przez 25 lat historii ich życia.

Ekranizacja powieści Elizabeth Strout, zawierającej w sobie materiał na pokaźny film fabularny, trafia do serc poprzez delikatną i melancholijną atmosferę oraz dosadny czarny humor głównej bohaterki, która często żongluje ciętymi ripostami czy trafnymi acz kontrowersyjnymi podsumowaniami rzeczywistości. Choć Olive odstrasza chłodem i surowością, to czaruje powściągliwą i cichą troską o znajomych i mieszkańców wioski. W poszczególnych odcinkach widzimy, jak jej losy splatają się z młodą pracownicą Henrego (zaskakująca Zoe Kazan), byłym uczniem Kevinem (Cory Michael Smith) czy dawnym znajomym Jackiem (Bill Murey), którzy wprowadzają nieco zawirowań do jej statecznego i zaplanowanego życia.

O tym mini serialu można by nieustannie pisać w samych superlatywach, zatapiając się w warstwie wizualnej i dźwiękowej aż po same dialogi podkręcające tempo akcji.  Frances McDormand jest bezsprzecznie królową tych czterech godzinnych opowieści, hipnotyzującą spojrzeniem i wytrwałością w powściąganiu emocji. A największym atutem tej historii jest zwyczajność i prostota opowiadania, bez udziwnień czy nadmiernych przerysowań, o zwykłych ludziach, o miłości i jej trudach, a przede wszystkim o zaangażowaniu i oddaniu dla drugiego człowieka. 


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz