Zachodnia „Wataha” HBO – recenzja pierwszych odcinków

Bieszczady - miejsce zapomniane, tajemnicze, zachwycające pięknem i monumentalnością natury. To własnie one stały się centrum akcji ?Watahy?, godnie odzwierciedlając trud pracy straży granicznej. Stanowią integralną część opowieści, ilustrują ogrom i nieprzewidywalność gór, względem których człowiek jest tylko małą, nic nieznaczącą istotą. HBO wprowadza widzów w fantastyczny świat intrygi i tajemnicy, opierając się na oryginalnym koncepcie idealnym dla pierwszej polskiej produkcji tego formatu. Stacja po raz kolejny udowadnia, że serial to coś więcej niż miałkie dialogi i papierowi bohaterowie.

?Wataha? jest historią grupy ludzi, którzy strzegą granicy polsko-ukraińskiej niebezpiecznej ze względu na wpływy mafii rosyjskiej oraz przemyt ludzi. Strażnicy nie siedzą za biurkiem, lecz działają w otoczeniu natury, zagłębiając się w meandry bieszczadzkich lasów. Zamglone i stonowane góry dają preteksty do przyjrzenia się ludzkim charakterom, poznawania ich słabości i lęków, a przede wszystkim odkrywania ich własnych granic. Realistyczni psychologicznie bohaterowie są dużym atutem produkcji. To nie marionetki, lecz ludzie z bogatą przeszłością, która odciska swe piętno na ich zachowaniu. Na czoło sfory wysuwa się Wiktor Rebrow (Leszek Lichota), jest przewodnikiem po tym odległym świecie, ale przede wszystkim walecznym wilkiem w odkrywaniu prawdy.

Pierwszy odcinek rozpoczyna się wybuchowo: strażnica wylatuje w powietrze i giną wszyscy , poza jednym Rebrowem, który wychodzi z tego bez szwanku. Rozpoczyna się prywatne śledztwo oraz niepisana walka z depczącą mu po piętach panią prokurator Igą Dobosz (Aleksandra Popławska). Akcja serialu nie galopuje, lecz delikatnie snuje się w okowach mglistych dolin, budując powoli napięcie. Gęsta atmosfera przywodzi na myśl ?Detektywa? z jego mistycyzmem i dążeniem do prawy. Godna uwagi jest także piękna graficznie czołówka oraz etniczna muzyka dopełniająca opowiadaną historię.

Atuty serial można by mnożyć i mnożyć, ponieważ wyróżnia się na tle rodzimych produkcji.  Nie znajdziemy w nim banalnych i drętwych dialogów, w których scenarzyści nachalnie objaśniają nam rzeczywistość, a już po dwóch odcinkach można wyłapać kilka chwytliwych kwestii i powiedzeń. Co interesujące jest to, że dużej mierze obrazy i przedmioty dookreślają bohaterów, odzwierciedlają stan psychiczny czy odczuwane emocje zamiast długich i bezcelowych omówień.

?Wataha? jest pierwszą polską produkcją na taką skalę, która zostanie wyemitowana w 15 krajach europejskich i z pewnością nie będziemy mieli czego się wstydzić, jeśli pozostałe odcinki będą na równie wysokim poziomie. Reżyser Michał Gazda utrzymał moją uwagę i rozbudził apetyt na więcej, dlatego z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki.  W końcu doczekaliśmy się produkcji, która dorównuje zachodnim standardom.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz