Za ścianą produkcji czyli jak powstała „Hiszpanka”

Akcja filmu dzieje się w Warszawie, Poznaniu, Londynie, Berlinie, na morzu i w powietrzu. Pół roku zajęło poszukiwanie miejsc pozwalających stworzyć rok 1918. - Nawet poznańska Starówka, choć pięknie odbudowana, nie nadaje się do filmowania na niej wydarzeń z 1918 roku. Mnóstwo tu szyldów, nowej architektury, współczesnych kształtów ulic - mówi autorka zdjęć filmowych, Karina Kleszczewska. - Nigdy nie policzyłam ilości lokacji w tym filmie ? dodaje scenografka, Jagna Janicka. ? Ale jedno wiem na pewno, nie było żadnej, której nie musiałabym adaptować, od wymiany tkanin na ścianach, dywanów, zasłon, nie wspominając o meblach i rekwizytach.

SCENOGRAFIA - Ten film był dla mnie wyzwaniem. To była przygoda i droga w nieznane ? przyznaje Jagna Janicka. - Każda z dekoracji budowanych w studio miała swoją makietę i wielkie pudło ze zdjęciami historycznymi, inspiracjami, zdjęciami i rysunkami rekwizytów, ornamentów, detali, próbkami tkanin, kolorów? Drukowano dla ?Hiszpanki? tkaniny, odtwarzano nieistniejące wzory tkanin, wykonywano lampy, rekwizyty. Dokumentacja lokacji filmu obejmowała cała Polskę. Dekoracja wnętrz była zainspirowana stylem Josefa Hoffmanna. Świadomie korzystałam z tego nowoczesnego, w tamtym czasie stylu szczególnie we wnętrzach domu Ceglarskiego chcąc pokreślić dynamizm bohatera i jego pracy. Niektórych wnętrz nie było szans nigdzie zaadaptować, na przykład sterowca, więc trzeba było je zaprojektować od zera. - Zbudowanie w studio gondoli Zeppelina w skali 1:1 wymagało ogromnego przygotowania ? wyjaśnia scenografka. ? Odwiedziliśmy nawet brukselskie Królewskie Muzeum Sił Zbrojnych i Historii Militarnej, gdzie zachowały się fragmenty oryginalnych gondol. Po zaprojektowaniu wnętrz podjęto próbę wyciągnięcia z polskiej rzeczywistości wszystko tego, co dawało szansę na zainscenizowanie Londynu, Berlina sprzed stu lat. Większość przestrzeni, zwłaszcza tych, gdzie grano sceny zbiorowe, zbudowano od zera, żeby nie zamykać ulic i nie pracować w pośpiechu. - Musieliśmy dbać o swobodę pracy kamery i możliwość inscenizacji cały czas w ruchu ? tłumaczy reżyser. ? Choć osiągnęliśmy wrażenie rozmachu, większość przestrzeni wbrew pozorom była bardzo wąska. Zastanawialiśmy się, jak znaleźć takie perspektywy, takie kąty widzenia, przy których kamera obejmie wzrokiem gigantyczną przestrzeń. Ale najważniejsze w kinie jest tworzenie iluzji. - Mieliśmy w scenariuszu londyński hotel Waldorf Astoria. Zrób pan w Polsce hotel Waldorf Astoria! Zbudowaliśmy fasadę i wejście. Akurat tego dnia przyszedł na plan Crispin Glover. Było późno w nocy, dość zimno, gdy zobaczył nasz Waldorf Astoria i poprosił, żebyśmy poszli tam na kawę ? wspomina reżyser. ? Gdy Crispin przeszedł magiczną granicę fasady, zorientował się, że to tylko scenografia, za którą nic nie ma. To był dowód, że iluzja działa. (?FilmPRO" 4(16)/2013)

ZDJĘCIA Twórcom zależało, aby widz nie miał wrażenia komputerowo stworzonej rzeczywistości. Choć skorzystano z pracy animatorów, efekty specjalne są tu częścią inscenizacji, malowniczego, teatralnego świata początku XX wieku. Cały film, co jest dziś rzadkością, nakręcono na taśmie filmowej 35 mm. - Każdy element tej historii ma swoje miejsce. To rodzaj układanki, puzzli, więc uznaliśmy, że cały film trzeba wcześniej narysować kadr po kadrze ? mówi reżyser. Autorka zdjęć filmowych, Karina Kleszczewska za pomocą programu FrameForge tworzyła animatiki storybordowe, określając wielkość scenografii, ogniskowe obiektywów. Dopiero potem powstawał graficzny storyboard. - Chcieliśmy uzyskać wrażenie, że dla kamery nie istnieją żadne ograniczenia. Że nie zatrzyma jej płaszczyzna szyby, lustra czy ściany, że ujęcie może zacząć się na ulicy, a skończyć 80 metrów nad ziemią na pokładzie sterowca ? opowiada reżyser. I rzeczywiście, kamera przechodzi płynnie z wnętrza berlińskiej sali na pokład brytyjskiego okrętu na Morzu Północnym. - Płynne przemieszczanie się po wnętrzu okrętu wojennego z kamerą 35 mm jest dość utrudnione ? śmieje się Karina Kleszczewska ? ale znaleźliśmy na to sposób polegający na tzw. nieskończonym zoomie, który wymagał od nas używania rigu kamerowego do trójwymiaru. Łączyliśmy na nim dwie kamery, które fotografowały dokładnie tę samą przestrzeń za pomocą lustra. Zamontowane pod różnym kątem, z dwoma różnymi optykami ? jedną długą, drugą szeroką, widziały dokładnie to samo - wyjaśnia autorka zdjęć. (?FilmPRO" 4(16)/2013)

EFEKTY Jakub Knapik z Platige Image przyznaje, że ?Hiszpanka? to trudny projekt i wyzwanie, choć studio zrealizowało już wcześniej wiele projektów, choćby dwa filmy z Larsem von Trierem. - W ?Hiszpance? musieliśmy często kreować całość świata na ekranie, bo nie istniały żadne gotowe elementy, z których moglibyśmy skorzystać. Taka sytuacja miała miejsce na przykład w bardzo długim ujęciu Piccadilly Circus, którego nie sposób było nakręcić kamerą ? niemożliwe byłoby zamknąć dla ruchu centralny punkt Londynu i zbudować tu scenografię z epoki ? wyjaśnia Jakub Knapik. - Mieliśmy model 3D, przestrzenną bryłę. Udało nam się kupić zeskanowaną ulicę i w ten sposób powstał model, który był bardzo dokładny ? relacjonuje Knapik. - Tej ulicy musieliśmy nadać odpowiednią fakturę, kolor, kształt budynków. Elewacje, okienka, szyldy ? wszystkie elementy świata epoki były malowane już na tej przestrzennej bryle, dzięki czemu robiła wrażenie absolutnie prawdziwej. Kolejnym celem było ożywić tę ulicę, dodając samochody, przechodniów, deszcz. Przechodniów kręciliśmy osobno na bieżniach, dzięki czemu mogli iść w miejscu, a my mogliśmy potem wstawić ich tam, gdzie to najbardziej pasowało, tak aby wypełniali ulicę, podróżowali między samochodami itd. Wszelkie elementy po wyrenderowaniu trafiały do kompozycji ? mówi supervisor efektów specjalnych.

KOSTIUMY Dla wszystkich postaci - pierwszoplanowych bądź pojawiających się blisko pierwszego planu - uszyto kostiumy. W ciągu dwóch miesięcy uszyto i ręcznie wyhaftowano ich około 60. Do tego mniej więcej sto pięknych kostiumów wojskowych wykonał Andrzej Szenajch. Kostiumografką ?Hiszpanki? została Dorota Roqueplo, jedna z najbardziej doświadczonych i nagradzanych specjalistek w tej dziedzinie. Ściągała kostiumy z magazynów w całej Europie. - Szukałam ich nawet w magazynach w Hiszpanii ? mówi Roqueplo - ale ostatecznie wypożyczałam je przede wszystkim z Francji, Pragi, Londynu i częściowo z Łodzi. Niektóre z nich musiały zagrać np. stroje brytyjskiej klasy wyższej na koncercie w King?s Chapel. W efekcie tej pracy powstały jedne z najpiękniejszych kostiumów w historii polskiego filmu. - Kiedy się robi film historyczny, trzeba trochę zapomnieć o dzisiejszym świecie i ja tak zrobiłam ? przyznaje Dorota Roqueplo. ? Zasada generalna, jaką kieruję się w mojej pracy, to uszyć każdy strój tak, jakby naprawdę powstał wtedy, kiedy rozgrywa się akcja filmu. Dlatego muszę użyć tamtych materiałów, tamtych kolorów. Kostiumografia to ?socjologia momentu? ? tego, co w danym czasie przyjmujemy za ładne, to wyciągniecie prawdy z danej epoki, osoby. Może zdawać się najtrudniejsze, bo nieuchwytne, ale dla mnie najciekawsze. (?Kino? 9/2014). - Wizja Łukasza była bardzo konkretna ? dodaje Roqueplo - ja swoją też miałam w głowie, wiedziałam, jakiej chcę kolorystyki i że musi ona ściśle współgrać ze scenografią Jagny Janickiej. Ludzie ubierali się wtedy bardzo kolorowo, chociaż inaczej, niż pojmujemy to teraz, bo kody kolorystyczne były inne. Dla Jana Frycza grającego Ignacego Paderewskiego kostiumografka wybrała gorset. Może to niewyobrażalne, ale mężczyźni do lat 20. XX wieku nosili gorsety. Dwa dni później aktor powiedział jej: ?Wiesz, Dorota, to mi pomogło stworzyć postać?. - To dla kostiumografa niesamowita nagroda, jeżeli dam aktorowi taki kostium, że zapomni o sobie, o swoim ja i stanie się postacią ? tłumaczy Roqueplo. (?Kino? 9/2014).

CASTING O obsadzie filmu reżyser mówi następująco: - Szukałem odpowiednich ?typów? ludzkich, ale przede wszystkim jak najlepszych aktorów - przyznaje Łukasz Barczyk. Efekt jest piorunujący. Nigdy dotąd na jednym planie nie spotkali się aktorzy z tak różnych krajów i środowisk. Nigdy jeszcze nie grali w różnych językach: niemieckim, angielskim, francuskim i polskim. Z tej mieszaniny wyłania się Polska wielonarodowa. Karl Markovics, wybitny aktor austriacki, znany z ?Fałszerzy?, zwraca uwagę wielojęzyczność planu filmowego. ? Obecnie, również w Stanach Zjednoczonych, producenci starają się zatrudniać aktorów takiej narodowości, jaka wynika ze scenariusza ? mówi. ? Jest to oczywiście wielka szansa na wzbogacenie całego filmu. Na planie ?Hiszpanki? często mówiliśmy po angielsku lub niemiecku, gdyż część polskich aktorów pracowała w Niemczech lub żyła tam przez dłuższy czas. Komunikacja nie była więc problemem. Zrozumienie całej historii jest najważniejszą sprawą. Crispin Glover, niezapomniany z ?Powrotu do przyszłości?, w ?Hiszpance? dr Abuse, większość roli gra w języku niemieckim, co było dla niego dużym wyzwaniem. - Znam więcej słów po polsku, niż po niemiecku, ponieważ mówię też trochę po czesku. Przygotowania do roli były wymagające. Pracowałem z wieloma ludźmi, którzy pomagali mi opanować niemieckie dialogi, zapamiętać je. Codziennie spędzałem około trzech, czterech godzin nad dialogami, by mieć pewność, że je rozumiem. Zawsze lubiłem język niemiecki, ale nigdy go się nie uczyłem. Najtrudniejsze było zapamiętanie ciągu nonsensownych dla mnie słów. Musiałem się go nauczyć za pomocą mnemotechnik. I tak na przykład ?er geht? zapamiętywałem jako ?a gate?. Ciekaw jestem, co powiedzą osoby, których rodzimym językiem jest niemiecki. Wiem, że idealnie byłoby gdybym zachował ten sam dialekt, ale na to potrzebowałbym jeszcze kilku miesięcy. Natomiast gdy miałem kwestie po angielsku, starałem się nie mówić ich naturalnie, a raczej jak Niemiec z twardym akcentem, trochę tak jak Werner Herzog w swoich filmach. Właściwie to nigdy dotąd nie miałem tyle pracy pamięciowej na planie. Miewałem już więcej dialogów, ale nigdy nie musiałem zapamiętywać tak długich partii jak w ?Hiszpance? ? przyznaje Glover. Ojciec Crispina, Bruce Glover, który zagrał postać Kubryka, zakochał się w polszczyźnie. ? Mówienie po polsku sprawia mi wielką przyjemność ? przyznaje aktor znany z ?Chinatown? Romana Polańskiego czy Bonda ?Diamenty są wieczne? z Seanem Connerym. - Nie wiem czy Polacy zdają sobie sprawę, jaki piękny jest ich język. Tak szybko wymawiają te słowa! ? śmieje się Glover. - W pewnym sensie język polski przypomina mi szekspirowski angielski. Jestem zdeterminowany, żeby naprawdę nauczyć się polskiego! Mieszkający na co dzień we Francji Tomasz Kowalski, aktor znany ze ?Szpiega? Alfredsona, odtwórca roli Pniewskiego uważa, że poza tym, że to jego pierwsza rola w polskim kinie, w ?Hiszpance? ważne było dla niego właśnie to, że dostał szansę zagrania w różnych językach.

CHARAKTERYZACJA - Na planie podczas zdjęć była żelazna zasada ? mówi reżyser - aktorzy mogli wchodzić do dekoracji tylko w pełnym makijażu i w kostiumach. To pomagało w skupieniu się nad rolą, likwidowało prywatność i ułatwiało przeniesienie się do świata wyobrażonego filmu. Owocowało też masą nieporozumień: któregoś wieczoru, po tygodniu zdjęć w wybudowanej w studio dekoracji pokoju 301, gdzie główne postaci filmu uczestniczą we wspólnym seansie, wybraliśmy się razem do restauracji. Podwoziłem Bruce?a Glovera i Sandrę Korzeniak. Siedzieli przez ostatni tydzień przy jednym stoliku i robili razem sceny po 14 godzin dziennie, cały czas w kostiumach i pełnej charakteryzacji. Gdy teraz Sandra w prywatnym ubraniu, bez make-upu i peruki wsiadła do mojego samochodu i usiadła obok Bruce?a, on kompletnie jej nie poznał i szarmancko przedstawił się, jakby się nie znali ? śmieje się Barczyk.

Waldemar Pokromski, największy polski twórca charakteryzacji, odpowiedzialny choćby za ?Listę Schindlera?, opowiada dlaczego zdecydował się na pracę przy ?Hiszpance?: - Po przeczytaniu scenariusza pomyślałem, że po raz pierwszy pokażemy powstanie od innej strony: bardziej mistycznie, tajemniczo. To wspaniała epoka! Bardzo ładna jeśli chodzi o charakteryzację, kostium. Najtrudniejsze to znaleźć klucz do postaci. Ten film opiera się na wyrazistych typach, charakterach, więc trzeba je jeszcze podkreślić charakteryzacją, dodać coś. O Crispinie Gloverze Pokromski mówi: ?Wydaje mi się, że on w życiu jest taki, jak na ekranie. Ma w sobie dużą dyscyplinę. To widać również na ekranie. W filmie podkreślamy to fryzurą, kostiumem. Jest ubrany na czarno, bardzo wyrazisty. Ma niesamowitą twarz, jest diaboliczny. Po dodaniu charakteryzacji można się go bać. Choć nieraz ma spojrzenie anioła? W diabelskiej skórze! Kuba Gierszał jest jego przeciwieństwem. To delikatny chłopiec z dobrego domu, który zakochuje się w starszej od siebie kobiecie. Jest tutaj zupełnie inny niż znaliśmy go do tej pory.?

- W ?Hiszpance? charakteryzacja bardzo zmieniła mój wygląd. Aktorowi bardzo to pomaga, łatwiej jest wejść w rolę ? twierdzi Florence Thomassin, francuska aktorka o zjawiskowej urodzie, znana z ?Un Tramway? Krzysztofa Warlikowskiego w paryskim Odeonie. W filmie Łukasza Barczyka zagrała tajemniczą Anne B., oddaną magii i praktykom metapsychicznym.

Źródło: materiały prasowe


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz