WYWIAD: „Chaos jest wpisany w ten zawód” – Katarzyna Dąbrowska

W ciągłym biegu, dzieląc czas między teatr, plan serialu i radio. Trudno ją złapać,  wciąż nie zwalnia tempa. Trzy filmy z jej udziałem czekają na premierę, a w Teatrze Współczesnym właśnie rozpoczęła próby do kolejnego spektaklu. Oto Katarzyna Dąbrowska! Nam opowiedziała o swojej pracy, wolnym czasie i filmowych fascynacjach. 

 Małgorzata Czop: Mówiłaś, że marzysz o debiucie na dużym ekranie i udziale w produkcji polsko-francuskiej. Teraz te marzenia się spełniają. Masz dużo szczęścia czy to ciężkie przeprawy przez castingi?

Katarzyna Dąbrowska: Chodziłam na mnóstwo castingów i wiele z nich przegrałam. To normalne. Porażka jest wpisana w ten zawód i trzeba się nauczyć ją akceptować, a wręcz doceniać. Ale miałam też dużo szczęścia. Castingi do ?Niewinnych? Anne Fontaine trwały tygodniami, w sumie byłam na trzech etapach. To zawsze duży stres. Michał Szczerbic, reżyser ?Sprawiedliwego?, zamiast zdjęć próbnych zapraszał aktorów na rozmowy o scenariuszu. Wiedziałam, oczywiście, że są inne kandydatki do roli ?Dziuni? a ponieważ scenariusz bardzo mi się podobał, denerwowałam się jak w tym zestawieniu wypadnę. Ale to było bardzo komfortowe usłyszeć, że robienie castingu jest zbędne, bo reżyser widział mnie wcześniej, zwrócił na mnie uwagę i ufa moim zdolnościom. Pozostawało pytanie, czy będę pasowała do obsady czy nie? Ale na to już my aktorzy nie mamy wpływu. Więc mogłam się rozluźnić i skupić na rozmowie o roli. Nie zapominajmy jednak, że szczęście to 10 procent sukcesu na resztę składa się nasza praca.

kadr z filmu "Sprawiedliwy"/foto: materiały prasowe
 O czym jest ta historia? Kim jest twoja bohaterka?

 Historia opowiada o trudnej w realiach drugiej wojny światowej, przyjaźni małej osieroconej żydowskiej dziewczynki Hani i lokalnego dziwaka Pajtka. W ukrywanie Hani zaangażowane są dwie polskie rodziny. Po latach Hania wraca, by wręczyć medal sprawiedliwych wśród narodów świata, tym którzy ją ocalili ale oni nie chcą tego wyróżnienia... Ja gram ?Dziunię? siostrę Pajtka. Zaradna dziewczyna, zajmuje się całym gospodarstwem. Mała Hania będzie miała wpływ także na losy ?Dziuni?. Więcej nie zdradzę.

 To film, który porusza temat żydowski podczas II wojny światowej. Czy będzie wzbudzał kontrowersje, jak na przykład ?Pokłosie? czy ?Ida??

To jest bardzo kameralna historia. Nie stara się dotykać jakichś politycznych kwestii, holokaustu czy sprawy polsko ? żydowskiej, skupia się na emocjach, intymnych relacjach i rodzinnych dylematach. Poza tym to opowieść oparta na historii, którą przeżyła rodzina Michała Szczerbica, dla niego ta kameralność była kluczowa. Myślę, że zero kontrowersji.

?Niewinne? to też historia oparta na faktach?

Reżyserka oparła swój film o dziennik francuskiej lekarki Czerwonego Krzyża, która była kobietą mocno lewicującą. Przyjechała do Polski zobaczyć nowy, lepszy świat, ten socjalistyczny i wspaniały, gdzie jest równość i braterstwo. A zastana rzeczywistość bardzo ją rozczarowała. ?Niewinne? nie skupiają się na terrorze wojennym, ale są opowiedziane z bardziej kobiecej perspektywy. Duży nacisk został postawiony na sprawy wizualne i estetyczne. Ta historia jest momentami smutna, wzruszająca, ale też dodająca wiary w człowieka.

Reżyserką była Francuzka. Jak się pracowało na planie? Czy są jakieś różnice w pracy między Francuzami a Polakami?

Przede wszystkim Anne Fontaine była bardzo zaskoczona, że pracujemy ze scenariuszem i same mamy propozycje, które dotyczą naszych postaci. Jest przyzwyczajona do tego, że przyjeżdża na plan i aktorzy robią dokładnie to, co im się każe i nie mają własnych sugestii. Anne często mówiła, że polskie aktorki są pracowite i profesjonalnie przygotowane. Mam wrażenie, że znałyśmy scenariusz tak samo doskonale jak ona, dlatego nie musiała opowiadać nam fabuły i kolejnych scen, ale mogła się skupić na tym, jak je realizować. Choć film dotyczy wydarzeń wojennych w Polsce, to jednocześnie będzie przedstawiony z zupełnie innej perspektywy. Jesteśmy przyzwyczajeni do brutalnych i naturalistycznych scen, a tutaj historia jest powiedziałabym, wyestetyzowana. Reżyserka bardzo dbała o to, żeby wszystkie emocje nie były grane zbyt ekspresyjnie, ale bardzo zachowawczo. Osoby decydujące się na wejście do zakonu mają specyficzną osobowość, a po latach w zgromadzeniu stają się wyciszone. Cokolwiek by się nie działo, choć w środku kipi, to należy zachowywać spokój.

Na planie filmu "Niewinne". Fot. Aeroplan Film
Oba filmy były nagrywane poza Warszawą. Czy to ułatwia pracę i skupienie się na roli? 

Pozostałe projekty filmowe w Warszawie, w których brałam udział były bardzo krótkie, więc nie mam porównania.  Wydaje mi się, że wyjazd sprzyja zintegrowaniu całej ekipy. Bardzo nam pomogło to, że do ?Niewinnych? były próby kamerowe z reżyserką, operatorką i częścią ekipy. Wtedy się poznałyśmy i zaprzyjaźniłyśmy, dzięki czemu atmosfera wspólnoty między nami była naturalna. Każdy wieczór spędzałyśmy przy okrągłym stole podczas kolacji, dzień zaczynałyśmy od wspólnego śniadania i naprawdę byłyśmy wyjęte z życia. Nie wiem, czy często powstają takie filmy, w których jest tak dużo kobiet na raz, plany filmowe raczej są bardzo męskie. Zresztą na Mazurach, pod Spychowem, gdzie pracowaliśmy nad ?Sprawiedliwym?, też było cudnie. Jedno jest pewne, odcięcie od szybkiego życia w Warszawie pozwala się skupić na zadaniu, być tu i teraz.

Film ?Król życia? to współczesna historia rozgrywająca się w Warszawie. Kogo tam grasz?

Gram terapeutkę na sesji AA. Myślę, że to będzie zabawny filmy, choć to humor nieoczywisty i nie wprost. Nazwałabym go inteligentną komedią.

Był  też projekt Grzegorza Lewandowskiego ?Nie zostawiaj mnie?. Po zdjęciach pojawiających się w internecie wydaje się filmem abstrakcyjnym i oderwanym od rzeczywistości. 

Ta historia powinna zainteresować ludzi młodych, studentów, nastolatków, ponieważ główne postaci są w momencie przejścia między liceum a studiami. Oprócz historii miłosnej pojawia sie mnóstwo pytań o to, kim jestem i kim chcę być. Gram tam maleńką rólkę, jedną scenę, żonę kuratora głównego bohatera.

Gdybyś mogła sobie wyobrazić idealny zespół, z kim chciałabyś pracować?

Nie lubię odpowiadać na takie pytania definiująco. Jest chyba zbyt wielu reżyserów, z którymi chciałabym się spotkać. Jestem ciekawa ludzi i ich spojrzenia na świat.  Im bardziej ludzie, z którymi pracuję, są od siebie różni, tym więcej się od nich uczę. Widzą mnie kompletnie inaczej, dzięki czemu przestaje być spostrzegana stereotypowo. Jerzy Zieliński przy ?Królu życia? zobaczył we mnie terapeutkę, która powinna być jak to określił ?przeźroczysta? i zen, zakręcona w new age?owa stronę, natomiast Anne Fontaine ascetyczną zakonnicę. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, że ktoś może mnie tak zobaczyć. Ostatnio raczej wszyscy stawiają na temperament Dąbrowskiej. Fajnie, że ktoś może cię zmusić, żebyś wyszła z bańki pod tytułem emploi. Ruda temperamentna, a tu raptem zen.

A jakie kino lubisz?

Staram się oglądać wszystko, ale dużo bardziej dotyka mnie kino psychologiczne. Lubię też tę fajną stronę amerykańskich produkcji, filmy Mendes?a, Jarmush?a, Tarantino, Nolan?a , czy Aflecka. Uwielbiam wracać do starych filmów Bergmana, Feliniego, francuskiej nowej fali, do pierwszych filmów Almodowara czy Polańskiego, zawsze są dużą inspiracją. Starałam się też zobaczyć filmy, które były na Orłach. Na przykład ?Serce, serduszko? z Kijowską i Dorocińskim. Takie kino familijne. Im dłużej oglądałam, tym bardziej wchodziłam w tę historię. Wkręciłam się z pozycji naiwności dziecka. Poza tym jestem bardzo niekrytycznym widzem. Lubię kino, wchodzę w nie, podskakuję, kiedy są wybuchy, płaczę i się śmieję.

Na czym ostatnio się wzruszyłaś?

?Whiplash?, ?Ida?, ?Body?, ?Birdman?, ?Sierpień? bardzo mnie wzruszyły. A płakałam na ?Służących?.

Nie bałaś się zaszufladkowania , kiedy przyjmowałaś rolę Wiktorii w ?Na dobre i na złe?? 

Miałyśmy z moimi  agentkami taką umowę, że nie interesuje mnie nic na stałe. W ?Na dobre i na złe? szukali trzech osób na drugi plan. Podczas castingów miały być  też wybierane osoby do ról na jeden albo dwa odcinki. Poszłam na casting i pojawiła się propozycja, żebym to ja zagrała Consalidę, co było dość kontrowersyjnym pomysłem. Do tej postaci miała być brana pod uwagę któraś z moim koleżanek brunetek o śniadej cerze. Taka stereotypowa Hiszpanka. Spodobało mi się, że ktoś może pomyśleć o mnie w ten sposób. Poza tym nikt nie myślał o niej długofalowo. Była trójka bohaterów i w zasadzie tylko jedno z nas miało zostać na stażu na chirurgii. Wszystko dążyło do tego, że jeśli ktoś ma odpaść z serialu, to raczej ja. Na początku mówiliśmy o pracy na rok, półtora, a nie na 7 lat.

fot. Atrama
Wiktoria miała zniknąć, a tymczasem została panią ordynator. 

Trochę mnie to zaskoczyło. Przyszliśmy jako postaci drugoplanowe, a zostaliśmy na pierwszym planie. Przyjmując propozycję, nie do końca zdawałam sobie sprawę, że to będzie tak długo trwało. Dla mnie ?Na dobre? jest jedną z najlepszych produkcji serialowych w tym kraju, z dobrą obsadą i fajnymi reżyserami. Mam wrażenie, że cały czas na dobrym, wysokim poziomie realizacyjnym. Zresztą ekipa w tej chwili to już moi znajomi i przyjaciele. Atmosfera jest mocno rodzinna.

Mówiłaś, że Wiktora kradnie więcej z ciebie niż ty z niej. Co oddajesz swojej bohaterce?

Wiktoria kradnie ze mnie, bo to ja oddaję jej moje ciało, mój głos, odrobinę swojego temperamentu. Poza tym jesteśmy zupełnie różne. Wiktoria mówi innym językiem, kieruje się innymi pobudkami, wyznaje inne wartości życiowe. Takie scalenie aktora z postacią którą gra, zdarza się przy tego typu długofalowych projektach i jest pewnym zagrożeniem,  z którym się liczę, ale mam nadzieję, że nasi widzowie potrafią odróżnić bohatera od aktora.

Seriale stają się coraz bardziej popularne, ich oglądanie nie jest czymś negatywnym. Śledzisz jakieś produkcje?

Zazwyczaj amerykańskie. Bardzo lubię ?Grę o tron?, ?Homeland?, ?House of cards?. Uwielbiam ?Sherlocka? z Benedictem Cumberbatchem i ?Downton Abbey?. Czasami zdarza mi sie obejrzeć po jednym odcinku czegoś nowego. Ostatnio zobaczyłam ?The Affair?, bo zainteresowało mnie, co zdobyło Złotego Globa.

Te seriale, które wymieniłaś posiadają dość silne damskie postaci.  Nie ukrywam, że interesują mnie zawodowo. Kiedy idę do teatru, też chcąc nie chcąc zwracam większą uwagę na damskie postaci. Mówiłaś, że szkoła teatralna leczy z kompleksów. Co to znaczy?

To nie jest do końca tak. Szkoła teatralna nauczyła mnie świadomości. Świadomości tego, jak wyglądam i w jaki sposób mogę to wykorzystać w teatrze. Ale każdy ma jakieś kompleksy. Zostałam wyleczona z postrzegania siebie jedynie przez pryzmat rudej piegowatej dziewczynki. I dziś już wiem, że mam takie a nie inne włosy, takie a nie inne rysy twarzy  i  to jest mój atut. Wiem też, jakie mam ograniczenia, zaakceptowałam je, a to mi sie przydaje. Mam też świadomość, że się zmieniam, że pojawiają się zmarszczki, ale właśnie taka, twarz też jest mi potrzebna.

Po szkole dostałaś angaż w Teatrze Współczesnym. Co daje teatr, czego nie ma w filmie albo serialu?

Przede wszystkim laboratoryjną możliwość popracowania nad swoim warsztatem. Kiedy przygotowuje się jakąś rolę przez kilka miesięcy, to są szanse rzetelnie nad nią popracować, co rzadko zdarza się w filmie, choć w Polsce wracamy do tego, żeby robić próby z reżyserem, w kostiumie i charakteryzacji. A teatr ten czas zawsze daje i pozwala na pomyłki, które są mi bardzo potrzebne. Teatr jest dla mnie takim miejscem, gdzie nie boję się robić czegoś, czego jeszcze nie próbowałam. Jestem w bezpiecznym środowisku, gdzie możemy popełniać błędy i wyciągać z nich wnioski. Poza tym zagranie 100 czy 150 spektakli, jak nam sie zdarza przy ?Najdroższym? albo ?Hamlecie?, jest wyzwaniem. Wiadomo, że każdy spektakl jest odrobinę inny, ale ważne, żeby to nadal była ta Olga i ta Gertruda, pomimo tego że rano byłam w ?Na dobre i na złe? albo przyjechałam prosto z planu ?Sprawiedliwego?. To techniczna umiejętność przełączenia włącznika w głowie. A praca w zespole teatralnym daje możliwość działania na zasadzie uczeń i mistrz. Pilnujemy się nawzajem.

Źródło: http://wspolczesny.pl/repertuar/biezacy/najdrozszy
W teatrze panuje wiele przesądów. Przestrzegasz ich? Jesteś przesądna? 

Wszystkie teatralne przesądy zachowuje. Uważam, że są urocze, to pewien koloryt lokalny tej społeczności. Nie gwiżdże się w teatrze, jak i na planie filmowym. Kiedyś maszyniści dawali sobie znać, żeby coś podnieść albo opuścić. Tak zostało, żeby nie robić zamieszania.  Pawie pióra przynoszą pecha, a kiedy upada tekst, trzeba go przydepnąć. Tego przestrzegam odruchowo. Czy w to wierzę? Niekoniecznie. Nie jestem przesądna. Na przekór wszystkim uwielbiam piątki trzynastego. Często byłam trzynasta na konkursach, po czym je wygrywałam.

Konkursy wokalne. Właśnie, obok aktorstwa śpiewanie to twoja pasja. Miała się ukazać twoja płyta z utworami Agnieszki Osieckiej. Co się dzieje z tym projektem? 

Płyta rzeczywiście miała się ukazać, ale wydawca zrezygnował z tego pomysłu, a potem również i my. Poza tym powstało sporo płyt z Agnieszką Osiecką i rynek jest nimi przepełniony. Może kiedyś uda mi się wydać coś bardziej autorskiego.

W twoim życiu zawodowym wiele się dzieje. Aktorstwo to chaos czy porządek?

Porządek jest absolutnie konieczny.

Istnieje możliwość działania zgodnie z planem? 

Nie, ale staram się. Jeśli chodzi o przygotowanie do roli, to mam ogólny plan, ale i tak wszystko weryfikuje plan zdjęciowy. Oprócz tego, że mam jakiś pomysł, intuicję, to muszę  być otworta na propozycje partnera i reżysera. A chaos w sensie życiowym... Rzadko mogę planować, zawsze wydarza się coś niespodziewanego. Chaos jest wpisany w ten zawód, w systemie, w jakim funkcjonujemy teatralnie i filmowo. Aktorzy francuscy mogą mieć plany zdjęciowe na rok w przód, ja nigdy nie wiem, co się wydarzy.  Zawsze mnie coś po drodze zaskakuje, to jest trudne prywatnie, ale już się do tego przyzwyczaiłam i chyba nawet to lubię.

Mówisz, że lubisz ten pęd, a co jeśli zdarza się dłuższe wolne?

Odkąd skończyłam szkołę, to pracy jest dużo. Ostatnio było dość intensywnie. Poza rzeczami serialowymi, filmowymi i teatralnymi, działam jeszcze muzycznie. Jeszcze nie miałam dwóch czy trzech miesięcy bez pracy i trochę się tego obawiam. Zastanawiam sie,  jak mój organizm zareaguje, bo przez wiele lat przyzwyczaił sie do innego stanu rzeczy.

W takim razie, jak się relaksujesz?

Pozostaję nadal w kręgu swoich zainteresowań. Mam jakieś zaległości filmowe, teatralne, więc chodzę i oglądam, staram się być na bieżąco, bo tak zbieram inspiracje. Jeżeli tylko mi się udaje, to odpoczywam, wyjeżdżam, zwiedzam. Czasami zdarzają się takie niespodziewane przerwy, ale nie mam problemu, żeby zapełnić je jakimś fajnym działaniem. Poza tym żyję zwyczajnie, wychodzę na kawę, czytam, gotuję dla przyjaciół. Żyję. Aktor, który zamyka się w kręgu artystycznych przyjaźni i inspiracji zaczyna być wtórny.

Czego w takim razie można ci życzyć? Powodzenia.  
Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz