WYWIAD: „Nie robię filmów o zbrodni i karze, tylko o ludziach.” – Janusz Mrozowski

4 grudnia do kin wchodzi najnowszy film Janusza Mrozowskiego - "Autorki". Rozmawialiśmy z reżyserem o filmie, więziennictwie i jego planach na przyszłość.

fot.WFF

Zajmujesz się tematem więziennictwa od kilku lat. Zrobiłeś już trzy filmy, teraz do kin wchodzą ?Autorki?. Jednak rzadko dowiadujemy się, dlaczego twoi bohaterowie znaleźli się za kratami. O czym opowiadają twoje filmy?

Nie robię filmów o zbrodni i karze, tylko o ludziach. Dzielą nas kraty i mury, a łączy wspólne człowieczeństwo. Profesor Karol Modzelewski, zasłużony więzień PRL, powtarza często,  że w więzieniach siedzą ludzie tacy sami jak my. Dobro i zło jest w nich tak samo, jak w nas. Z tą różnicą, może, ze my do tej pory potrafiliśmy przynajmniej dotychczas, nad złem jakoś zapanować. Ludziom się wydaje, że ze względu na formę: wysokie mury, żelazne bramy, kraty i uzbrojeni strażnicy w wieżyczkach, w więzieniach siedzą bardzo niebezpieczni złoczyńcy. Tymczasem większość skazanych to ofiary, które porobiły następne ofiary. Pragnąłbym, abyśmy wspólnie zastanowili się, jak powinno wyglądać więzienie XXI w. Czy nie należałoby wymyślić alternatywnych kar.

Jak w takim  razie spełnia się idea resocjalizacji w więzieniu?

Dla mnie resocjalizacja to pomoc drugiemu człowiekowi, który zbłądził,  w odnalezieniu siebie i odkryciu podstawowych wartości ludzkich. To powinno otworzyć mu drogę do siebie, do drugiego człowieka, do społeczeństwa. Niektórzy zaczynają pracować nad sobą już w momencie aresztowania. Służba Więzienna może im pomóc przez terapię czy pracę, ale tego trzeba przede wszystkim samemu chcieć. Więzienie to nie magiczne miejsce, gdzie wrzuca się człowieka złego, a wychodzi człowiek dobry.

Pokazujesz tylko tych, którzy wkroczyli już na drogę przemiany. Dlaczego w twoich filmach nie ma innych bohaterów?

Ci ludzie nie chcą wystąpić przed kamerą. A poza tym oni mnie mniej interesują. Interesują mnie ci, którzy chcą zmienić swoje życie. W ogóle, w więzieniu interesuje człowiek, mężczyzna i kobieta, którzy zbłądzili; więźniów zostawiam Służbie Więziennej. Nie interesuje mnie, za co zostali skazani. Ciekaw jestem, jak sobie dają radę w więzieniu, jak widzą swoja przyszłość?

Skąd wziął się pomysł na film ?Autorki?? Uczestniczyłeś w projekcie powstawania sztuki od samego początku?

W wiezieniu w Krzywańcu pracowałem nad zupełnie innym projektem. Zupełnie przypadkowo spotkałem AUTORKI. Szykowały się wówczas do wyjazdu do Zielonej Góry, gdzie miały uczestniczyć w premierze sztuki, której były autorkami. Bardzo dotknęła mnie ich trema. Sam odczuwam podobną, jadąc na publiczny pokaz moich filmów. Zaproponowałem, że pojadę z nimi. I w ten sposób ? prawie niechcący -powstał film.

Jak długo nad nim pracowałeś?

Ten film to dwa dni zdjęciowe. Ale składają się na niego również materiały z Telewizji Polskiej, która filmowała sztukę i część materiałów ofiarowanych przez autorów warsztatów teatralnych. To była miłość od pierwszego spojrzenia. Zakochałem się w tych kobietach. A one zakochały się w mojej kamerze, której oddały się, jak kobieta oddaje się mężczyźnie? Dla mnie zadziwiające było, że w więzieniu spotykałem? wolne kobiety! One mnie uwiodły otwartością mówienia o seksie,  swoim życiu, miłości do kobiet czy odkryciu tej miłości. Łukasz Chodkowski, reżyser sztuki, powiedział, że one są arystokratkami życia. Godnie niosą swój los. Chciałbym, żeby jak najwięcej ludzi obejrzało ten film jako lekcją ludzkości i kobiecości.

Twoje bohaterki same wybierały tematy, o których opowiadały czy byłeś moderatorem rozmów?

Powiedziałem tylko, co mnie interesuje. One mówiły. Bohaterowie moich filmów mają swobodę, ale kiedy powiedzą, że nie chcą czegoś zamieszczać, to tego nie robię. W ?Bad Boys? jeden z bohaterów poszedł bardzo daleko, powiedział, że chciał zabić. To było jego marzenie, ale jak to zrobił, okazało się dramatem. Ten film znalazł się na festiwalu w Cannes. Zaprosiłem go na ten festiwal.  Zaprosiłem również jednego z oddziałowego, żeby w ten sposób oddać hołd ludziom, którzy są na pierwszej linii kontaktów ze skazanymi. Bez otwartości Służby Więziennej nie byłoby moich filmów. Często powtarzam, że wolę Polskę więzienną od Polski po tej stronie muru. W więzieniach stosunki międzyludzkie są w miarę normalne, a czasami wręcz serdeczne, podczas gdy z tej strony więźniowie są nienawidzeni. W ogóle, mam wrażenie, że Polacy Polskę kochają, a siebie nienawidzą.

Z jakim odbiorem filmów ze strony publiczności się spotykasz?

Na moje filmy przychodzą przeważnie ludzie już trochę przekonani. Rzadko pyta się mnie o to, co zrobili moi bohaterowie, za co trafili do więzienia. Uważam, że gdybym o tym powiedział, nie byłoby filmu, powstałby kiepski reportaż. Po pokazach zdarzały mi się perełki, jak i ataki. Raz po dyskusji w kinie podeszły do mnie dwie studentki i podziękowały za dokonanie ich resocjalizacji. To spotkanie pokazuje, że tego rodzaju filmy są potrzebne.

Twoje działania na rzecz więziennictwa nie słabną. W przygotowaniu jest projekt ?Prison Match?

?Prison Match? to projekt, nad którym pracuję od ponad dwóch lat. Jego podtytuł brzmi: Mecz Miłosierdzia i Pojednania, ponieważ wydarzenie odbędzie się w przyszłym roku, ogłoszonym przez Papieża Franciszka Jubileuszowym Rokiem Miłosierdzia. Będzie to mecz między więzieniem w Ustce a rzymskim więzieniem w Rebibbia. Każda drużyna będzie złożona z 6 skazanych i 5 strażników. Ze strony polskiej w projekcie wezmą udział młodzi skazani, którzy odbywają karę po raz pierwszy. Mecz będzie rozegrany w Rzymie. Staramy się, aby obie drużyny zostały przyjęte przez papieża.

Jaki cel przyświeca temu projektowi?

Chodzi głównie o wywołanie szoku emocjonalnego i psychologicznego. Młodzi więźniowie, którzy uczestniczą w projekcie, nie będą reprezentowali więzienia w Ustce ani przestępców, ale kraj i społeczeństwo, z którego się wykluczyli i z którego zostali wykluczeni. Polecą do Rzymu z orzełkiem na piersi. Jak po takim przeżyciu wrócić do tego, co się robiło wcześniej? Pragnąłbym też, żeby dzień, w którym odbędzie się mecz został nazwany Dniem Godności Osób Pozbawionych Wolności. Aby  tego dnia każdego roku funkcjonariusze Służby Więziennej poszli do szkół i podzielili się swoją pracą z młodzieżą czy studentami, opowiadając, na czym polega ich praca, jak na co dzień wygląda szacunek do drugiego człowieka w więzieniu.

Czy planujesz ponownie wkroczyć z kamerą z kraty?

Chciałbym nakręcić serial pt. ?Życie za kratami?, który pokazałby  metody resocjalizacji w polskich więzieniach. W niektórych jednostkach funkcjonują grupy, w których osadzeni zajmują się telewizją albo tworzą sztukę teatralną; w innych można zdać maturę, zapisać się na studia albo pracować. Chciałbym pokazywać pozytywne działania Służby Więziennej i skazanych, którzy korzystają z nich, żeby odnaleźć siebie i, po odbyciu kary, wrócić do społeczeństwa z głową do góry.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz