WYWIAD: Myślę o sobie jak o szczęściarze – Magdalena Schejbal

Magdalena Schejbal od kilku tygodni ponownie gości na szklanym ekranie. Możemy ją oglądać jako Martę w serialu "Mąż czy nie mąż". A nam opowiedziała za czym tęskni, jak pracowało jej się na planie i jak się relaksuje. Zapraszamy do przeczytania rozmowy. 

fot.materiały prasowe

Od dawna nie było Cię w kinie. Tęsknisz za dużym ekranem?

Oczywiście, że tęsknie, ale na pewne rzeczy nie mam wpływu. Nie wiem, czemu tak się dzieje, ale widocznie są ku temu jakieś powody. Myślę, że decyduje zbieg różnych okoliczności. Czekam z niecierpliwością aż ten moment nadejdzie.

A gdybyś mogła wybrać, z kim chciałabyś pracować.

Marzy mi się praca z Martinem Scorsese. Jestem wielką fanką jego twórczości, a ?Wilka z Wall Street? oglądałam wielokrotnie. Moi znajomi ze Stanów przyjaźnią się z nim i wiem, że to postać bardzo otwarta i szczera, wielki artysta i mądry człowiek. Fajnie byłoby współpracować  z Robertem Redfordem czy Clintem Eastwoodem. Imponuje mi też to, co robi Brad Pitt w pracy z młodymi i w  kinie niezależnym. Pitt lubi mówić o rzeczach, które są kontrowersyjne, nie boi się trudnych tematów. Tak samo Wojciech Smarzowski.. Wiem, że świetnie się dogaduje ze swoimi aktorami. Ma zaprzyjaźnioną grupę, z którą zawsze pracuje. Ale im jestem starsza i patrzę na świat oczami kobiety dojrzałej i matki, to nie wiem, czy nie przestraszyłabym się pracy na tak wielkich emocjach. Jego filmy są strasznie brudne i okrutne, mówią o świecie najstraszniejszym, najgorszym, o naszych najciemniejszych stronach charakteru. Co z drugiej strony jest olbrzymim wyzwaniem dla aktora, który ma szansę pokazać się z innej strony. W jego filmach nie ma też oczywistej charakteryzacji i kostiumów, co jest bardzo ciekawe. Właściwie moje marzenia zawodowe oscylują wokół tych mistrzów, których już nie ma albo za chwilę ich zabraknie. Strasznie szkoda, że różne sploty wydarzeń powodują, że trudno spotkać się w jednym punkcie drogi zawodowej.

Nie kusi cię, żeby stanąć po drugiej stronie kamery?

Bardzo mnie kusi, ale mam jeszcze w sobie na tyle dużo wątpliwości, że nie czuję się gotowa, aby stanąć po drugiej stronie i mówić ludziom, co mają robić. Myślę, że jeszcze trochę czasu i drogi zawodowej przede mną. Ważne, żeby poszerzać swój warsztat i uczyć się. Zawód aktora to huśtawka: raz dużo się dzieje, a potem następuje stabilizacja i wyciszenie. Wolisz porządek czy chaos?

Chyba jedno i drugie. Kiedy jest spokojnie, a życie toczy się swoim torem, wpada się w rutynę i wtedy mogę poukładać sprawy prywatne i zawodowe. Jednak kiedy trwa to za długo, sama sobie wprowadzam chaos, wymyślam kolejne wyzwania. Jak zaczyna mi się nudzić w jednym miejscu, pakuję się i zmieniam otoczenie. Natomiast praca może wydawać się chaotyczna, ponieważ dużo się  dzieje i często zmienia, ale to chaos kontrolowany, bo w przeciwnym razie nic nie bylibyśmy w stanie zrobić. Taka jest uroda tego zawodu, nigdy nie wiemy, kiedy będziemy mieli wakacje, kiedy będzie można sobie coś zaplanować na tyle, żeby potem nagle to nie runęło i nie trzeba było wszystkiego zmieniać.

Wciąż kursujesz między Warszawą a Zakopanem?

Ludzie mnie pytają, czy ja mieszkam już w Warszawie czy jeszcze mieszkam w Zakopanem. Nigdy nie byłam gdzieś na zawsze. Mój dom na pewno jest w Warszawie, bo tutaj moje dzieci chodzą do szkoły, do przedszkola, a ja pracuję. Natomiast jestem olbrzymią szczęściarą, bo mogę sobie pozwolić na podróżowanie, które daje oddech od Warszawy.

Odpoczynek aktywny?

Jak najbardziej. Nie jestem z tych osób, które leżą na plaży i się wylegują. Jestem na takim etapie życia, że odpoczywam aktywnie i poznawczo, szczególnie że przy dzieciach nie da się nudzić.

Foto: TVN/Maciej Hachlica
Teatr, serial, audycja w radio... Gdzie się czujesz najlepiej?

 Wszędzie. Wybrałam taki zawód, że mogę się sprawdzać w wielu dziedzinach. Oczywiście najpierw muszę rozpoznać teren i sprawdzić, na ile coś jest moje. Tak było z teatrem, potem z radio, gdzie prowadziłam audycję na żywo, co było dużym wyzwaniem ze względu na gorąca interakcję ze słuchaczem i przy okazji widzem, ponieważ radio było w tym czasie na wizji. Człowiek wszystkiego się uczy, a  pierwsze decyzje o podjęciu wyzwania są bardzo ekscytujące.

A dubbing?

Pracowałam już przy dubbing, ale wejście na tą ścieżkę nie jest wcale takie łatwe. To towarzystwo raczej zamknięte, które nie często wpuszcza nowe głosy do swojego grona, więc  trochę się trzeba napracować. Jeśli chodzi o pracę głosem, to w tym momencie nagrywam audiobooki. Co bardzo sobie cenię, bo to fascynująca praca, gdzie nie potrzeba niczego oprócz głosu i świadomości jego brzmienia, zabawy i modulowania. Lubię postaciować, więc to dla mnie duża frajda, kiedy do przeczytania jest dialog albo akcja, która rozgrywa się na przestrzeni kilku osób, co wymaga zmiany głosu czy tempa czytania.

Sama słuchasz audiobooków?

Tak, w samochodzie, ale to musi być głos, który mi pasuje do postaci czy historii. Niestety, niektóre audiobooki są ewidentnie robione na siłę, pod  gwiazdę, gdzie głos i historia nie kleją się ze sobą.  Jednak generalnie wolę sobie poczytać. Uwielbiam zapach nowej książki.

Lubisz jeździć? To relaks? To duży relaks. Chyba nie po Warszawie?

Po Warszawie też, choć tutaj kierowcy są mega nerwowi. Denerwuje mnie jazda po Warszawie, cały czas spotykam się z jakąś agresją, niecierpliwością, wymachiwaniem rąk. Zresztą nie jestem jedyna. Rozmawiałam ostatnio ze znajomym Włochem, który tutaj przebywa od czasu do czasu i jest załamany naszą kulturą osobistą i tym, jak się do siebie odnosimy. Ja wyznaję zasadę, że jedno mamy życie i ono już się nie powtórzy, a to jak je przeżyjemy to suma różnych dni, w których się budzimy, mamy lepsze czy gorsze humory, spotykają nas różne sytuacje i nie możemy się tak dawać sterować wszystkiemu, co się dzieje wokół nas. Czasem wolę się przejść albo wsiąść w komunikację miejską, przejechać się rowerem niż przeżywać ten stres, który towarzyszy wszystkim innym wokół mnie. Także jeśli mogę złożyć jakiś apel do warszawiaków, to błagam was wyluzujcie. Stwórzmy miasto do życia i warunki sobie nawzajem, a nie taką bezsensowną, beznamiętną agresję.

Powiedziałaś, że ?dzieci to terapia na zło świata. Orzeźwiają umysł i leczą z różnych potworności?. Z czego cię wyleczyły twoje dzieci?

Na pewno wyleczyły mnie z egoizmu, który gdzieś tam głęboko w nas siedzi. Dzieci uwrażliwiają. Często nam się wydaje, że nic nie rozumieją, bo są za małe, ale one odbierają świat po swojemu. To ukształtowane byty, którym możemy tylko pomóc się rozwijać. Dzieci nauczyły mnie uwagi na świat i na ludzi. Trzeba wnikliwie obserwować, żeby dojrzeć o co im chodzi, bo często nie chcą powiedzie albo robią to przy pomocy ciała czy gestu. Moje dzieci są różne w swojej emocjonalności, dlatego każde nauczyło mnie czegoś innego.  Zmieniam się razem z nimi, staram się wyrównywać poziom i wchodzić w świat drugiego człowieka, dzięki czemu można łatwiej nawiązywać relacje. Staram się nadążać, interesować się, żeby nie tracić z nimi kontaktu. Dzięki nim odkrywam komputer czy gry, z którym zawsze byłam na bakier.

Ostatnio jesteś dość aktywna w mediach społecznościowych.

Długo byłam temu przeciwna, głównie dlatego że Facebook, Instagram czy Twitter nie były mi potrzebne do życia. Często widziałam swoich kolegów, którzy stracili nad tym kontrolę i cały ich świat polegał na komunikowaniu się za pomocą mediów społecznościowych. Ostatnio jechaliśmy na narty i w busie zamiast ze sobą rozmawiać, każdy miał słuchawki na uszach i pisał na Facebooku.  Myślałam, że to mnie ograniczy względem innych ludzi, ale znalazłam swój sposób. Nie mam prywatnego profilu, tylko fanpage, gdzie stawiam pierwsze kroki, więc na razie wygląda to dość groteskowo. Mam nadzieję, że będzie lepiej.

Zagrałaś w filmie ?Portret? Wojciecha Tubaja. Możesz opowiedzieć o tym projekcie?

To projekt, który został zauważony w Cannes. Dziwne kino, kameralne, aktorskie, trochę w klimacie Twin Peaks. Miałam maleńki epizodzik dziewczyny na korytarzu, ale to fajne spotkanie z niezależnymi ludźmi, którzy z miłości do sztuki robią swoje rzeczy, nie oglądając się na innych. Wojtek to chłopak, który dopiero zaczyna w tej branży. Zobaczymy jak sobie poradzi, bo jest nietypowy, ciekawy, nieoczywisty. Bardzo trzymam kciuki za niego i całą grupę, która się  zebrała, żeby z nim pracować.

Jak się pracuje z debiutantami?

Niebywale profesjonalnie. Przygotowani, pewni efektu, jaki chcieliby osiągnąć, skupieni na aktorach i scenariuszu, ale też bardzo otwarci na propozycje, na współpracę... Tak było przy pracy nad serialem ?Mąż czy nie mąż?.

Na stronie serialu Marta jest opisana jako osoba ceniąca sobie spokój, stabilizację, normalność. A jak jest z Tobą?

W moim życiu nigdy nie będzie normalnie. Tylko czym jest normalność? Każdy definiuje ją inaczej i każdy otrzymuje taką, na jaką zasługuje. Ja ewidentnie zasłużyłam na moją i  bardzo mi z nią dobrze.

Foto: TVN/PiotrLitwic.com
Serialową przyjaciółką Marty jest Ewa grana przez Magdę Boczarską. Jak Wam się razem pracowało?

Mamy ze sobą mało scen, więc chciałyśmy, żeby nasze spotkania były jak najbardziej intensywne. Przed rozpoczęciem zdjęć, były próby,  gdzie starałyśmy  się skondensować wszystkie kwestie związane z naszymi postaciami, żeby później, wchodząc na plan nie było zbyt wielu pytań. Dokładnie wiedziałyśmy, co chcemy uzyskać. To było spotkanie koleżanek aktorek, które wiedzą czego mogą wymagać od siebie i partnera. Po prostu, profesjonalna, ciekawa, a przede wszystkim sympatyczna współpraca i mam nadzieję, że spotkamy się nie raz przy innych projektach, bo jest między nami zawodowa chemia.

Masz w życiu prywatnym taką przyjaciółkę, która pojawia się za każdym razem i ratuje z opresji?

Kiedyś miałam... Daleka jestem od rozterek potrzebujących odbicia w drugiej osobie. Z trudnymi sytuacjami staram się radzić sama, poza tym mam oparcie w moim partnerze, który jest moim przyjacielem. Mamy grono bliskich znajomych, z którymi rozmawiamy i dyskutujemy, ale nie potrzebuję się wyżalić czy wyryczeć. Często gadam sama ze sobą, bo gdy powiem coś na głos, to zaczynam się do tego inaczej odnosić.

Marta jest wyrozumiała, jak jest u ciebie?

Ona jest dziwnie wyrozumiała. Przyszło mi zagrać postać, której nie rozumiem, dzięki czemu muszę się jej przyjrzeć, zrozumieć i nawet polubić. Natomiast ja jestem wyrozumiała, ale do pewnego momentu. Kiedy ktoś ewidentnie przekracza granice, które mam ustalone i ta osoba o nich wie, wtedy trudno o wyrozumiałość. Myślę, że w pewnych sytuacjach jestem bardzo konkretna, surowa i wymagająca.

Trudno jest ci wybaczać?

Wybaczam, tylko jestem pamiętliwa. To, że komuś wybaczę, nie znaczy, że zapomnę i wszystko będzie jak dawniej. Są ludzie,  którzy w moim świecie już nigdy nie zaistnieją.

Wracasz ponownie do TVN. To chyba twoja szczęśliwa gwiazda.

Co jakiś czas ktoś mnie zaprasza do współpracy, czasem są to większe a czasem mniejsze role, więc nie mam poczucia, ze gdzieś wróciłam. Jesteśmy ludźmi do wynajęcia, a nasz zawód jest koczowniczy i podróżniczy. Trudno byłoby się wiązać na stale z jednym miejscem, bo niesie nas tam gdzie jest praca.

W życiu masz szczęście czy pecha?

Chyba mam szczęście. Ale to się wszystko równoważy. Raz jest pech, potem szczęście i znowu pech. Nie chciałabym, żeby się okazało, że jestem pechowcem, który wygrzebuje się z jednej niefortunnej sytuacji i wpada w następną. Myślę o sobie, jak o osobie, która jest szczęściarą. Dopóki jesteśmy wszyscy zdrowi, to nic nie jest w stanie zaburzyć mojego spokoju i tego poczucia.

  Rozmawiała: Małgorzata Czop  
Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz