Wystrzelić marzenia – recenzja ?Rakiety?

Najlepszy Debiut tegorocznego MFF w Berlinie i Australijski Kandydat do Oscara w kategorii Najlepszy Film Nieanglojęzyczny. Wchodząca na ekrany kin ?Rakieta?  to ujmujące i egzotyczne kino, które w wyważony  i uczciwy sposób kreśli obraz problemów ludności trzeciego świata, równocześnie jest też mądrym i pięknym filmem familijnym.

Reżyser i scenarzysta ?Rakiety? - Kim Mordaunt, aktor z wykształcenia, miejscem swojej artystycznej działalności uczynił tereny południowo-wschodniej części Azji: Laosu, Wietnamu i Tajlandii. Nakręcił kilka dokumentów, w tym dla Discovery. Pomysł na pełnometrażowy fabularny debiut zrodził się po sukcesie jego dokumentu opowiadającego  o saperze z Australii i laotańskich dzieciach, które zarabiają na życie zbierając metalowy złom z bomb.

Tutaj bohaterem jest 10-letni Ahlo, który rzekomo przyciąga nieszczęścia, co na każdym kroku wypomina mu jego babka. Film rozpoczyna się typowo dla opowieści o ?historii życia?, a mianowicie sceną narodzin. Okazuje się, że chłopiec został ocalony dzięki matce, która buntuje się przeciwko teściowej i tradycji i pomimo powiciu bliźniąt, z których jedno urodziło się martwe, nie zabija drugiego. Ahlo ma więc darowane życie, ale zostaje tym samym naznaczone piętnem. Klątwa zaczyna się spełniać parę lat później, kiedy rodzina musi opuścić swój dom i wyruszyć w poszukiwaniu nowego. Dołączają do nich sierota Kia i opiekun dziewczynki - ekscentryczny wujek - Purple. ?Rakieta? staje się kinem drogi, w którym przeplatają się sceny tragiczne i sielskie. Przypadkowy przystanek w podróży staje się dla Ahlo i dla całej paczki punktem zwrotnym nie tylko w poszukiwaniu prawdziwego domu, ale także w ich relacjach. Chłopiec, chcąc udowodnić wszystkim swoją wartość , bierze udział w Festiwalu Rakiet. Niebezpieczne i sowicie nagradzane zawody stają się dla Ahlo pretekstem do odkupienia win i szansą na odbudowanie tego, co zniszczyła jego klątwa. Za sprawą własnoręcznie zbudowanej rakiety chce sięgnąć gwiazd i swoich marzeń.

?Rakieta? nie jest banalną historią o zmaganiu się z przeciwnościami losu jakich tysiące. Ta współcześnie dziejąca się opowieść ma wymiar społeczny, humanistyczny i uniwersalny, bo porusza te same problemy dorastających dzieci, pomimo różnic kulturowych.  Powodem, dla którego wierzymy i ufamy w jego obrazie Mordauntowi jest przyjęta perspektywa. Wizja laoskiego świata została przedstawiona z perspektywy chłopca, dlatego w ?Rakiecie? brak oskarżycielskiego tonu i wydumanego moralizatorstwa. Nie bez znaczenia jest też sam stosunek Mordauta do tkanki filmowej. Większość aktorów to naturszczyki, a odgrywający główną rolę - Sitthiphon Disamoe to chłopiec z równie dramatyczną historią, co filmowy Ahlo. Pogłos cinema verite dokumentów Mordauta słychać także i w ?Rakiecie?. Jak twierdzi reżyser: ?Wszyscy bohaterowie Rakiety wzorowani byli na prawdziwych osobach poznanych w trakcie naszego pobytu w Laosie?.

Na dramat tej laotańskiej rodziny wpływ miała nie tylko klątwa. Czynniki zewnętrzne to już robota zachodnich koncernów zawłaszczających naturalne zasoby energii. Tragiczną konsekwencją przemian jest dla tej rodziny przymusowe przesiedlenie, gdyż ktoś postanowił akurat w tym miejscu wybudować tamę.  Filmowana kamerą z ręki przy bliskich planach i długich ujęciach wędrówka Ahlo i jego rodziny wiedzie  przez kraj, który jest piękny dzięki swojej egzotyce, pełen folkloru, wierzeń i równocześnie zdewastowany przez Amerykanów w niedawny konflikcie zbrojnym.  Wędrówka Laotańczyków nie jest włóczęgą, ale parciem naprzód ku lepszej przyszłości. Symbolicznym determinantem jest 10-letni chłopiec, który pokazuje, że siłą woli można przezwyciężyć fatum, naprawić relacje z rodziną i jeszcze odpalić rakietę do nieba. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - tak wygląda wizja świata w oczach 10-latka, więc Ahlo zwycięża festiwal dzięki niewybuchom pozostałym po wojnie. Prosta, ale mądra i przemycająca wiele wątków dla dorosłych historia przyciąga bajkowymi plenerami, prawdziwymi postaciami i pozytywnym, pokrzepiającym przesłaniem. Warto wspomnieć, biorąc pod uwagę szczególnie trudną sytuację Laosu, że to pierwszy film laotański, który zostanie wypuszczony na rynek międzynarodowy. Z ?Rakiety? bije prawdziwa wiara w przyszłość i w tamtejsze kino.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz