Wyśpiewać szczęście – recenzja filmu „Annie”

?Annie? to typowy musical, który w swojej konwencji sprawia, że najlepiej wypadają w nim dzieci, urzekając naturalnością i radością grania. Sama opowieść od początku do końca jest trochę naiwna, lecz dzięki temu może bawić, śmieszyć i wzbudzać rytmiczne podrygi do filmowych piosenek, a robi to w prosty i przekonujący sposób.

?Annie? jest rozrywką dla masowego widza, w której kilku znanych aktorów mogło dobrze się pobawić i pokazać z innej strony. Film może wzruszać naiwnością i cukierkowym kiczem wylewającym się z ekranu, kiedy mała Annie (dobra i naturalna Quevenzhane Wallis) tańczy w domu rodziny zastępczej z koleżankami, co tydzień czeka na prawdziwych rodziców przed jedną z restauracji czy trafia do ?zamku? biorącego udział w wyborach Benjamina Stacksa (Jemie Foxx). To właśnie ta dziewczynka staje się niegasnącym promyczkiem pozytywnej energii zmieniającym życie napotkanych osób. Odczarowuje zapracowanego bogacza, dodaje odwagi jego skrycie zakochanej asystentce czy podtrzymuje wiarę w szczęśliwą przyszłość u koleżanek. Rozgrzewa i czaruje swoim uśmiechem, przenosząc widza do krainy gdzie każde niepowodzenie można przekuć w coś dobrego.

Naiwność i niezmierne rozczulenie są wpisane w ramy takich opowieści, wzbudzając łzy wzruszenia niczym w komedii romantycznej (i tych wątków nie zabraknie).Will Gluck stworzył prawdziwe święto zabawy, tańca i śpiewu. Piosenki brzmią wiarygodnie w ustach dzieci, tracąc trochę w ustach dorosłych członków obsady (trudno nie zauważyć ingerencji postprodukcji). Nie od dziś wiadomo, że Cameron Diaz jest najgorszą ?śpiewaczką? w Hollywood, za to nadrabia ekspresją i talentem komediowym. Bohaterowie zostali narysowani grubą krechą, przez co wpadają w spiralę stereotypów i klisz, dając jasny komunikat kto jest dobry, a kto zły. Panna Hannigan (Cameron Diaz) to krzycząca jędza, która pod powłoką złości skrywa samotność i smutek niespełnionych marzeń o aktorstwie, a Stacks jest nieświadomym swojej ignorancji pracoholikiem. Annie zamknięta jest między dwoma światami, w których rządzi ?zła czarownica? albo ?uroczy książę?, co dodaje produkcji bajkowości w sam raz dla najmłodszych widzów.

Oglądamy ten film z niegasnącym zdumieniem, ale kto nie lubi uroczych, zdolnych dzieci, kolorowych barw i niegasnącego optymizmu, wygrywanego w takt porywających piosenek, które będziecie nucić długo po seansie. A tańczący Jamie Foxx rozmywa niezadowolenie i wciąga widza w barwny świat, w którym miłość pokona wszelkie niepowodzenia. Kino familijne w sam raz na święta.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz