World War Z recenzja filmu

Zombie w ostatnich latach stały się tematem numer jeden światowej popkultury. Kiedyś, jako element filmów klasy B i kilku wyróżniających się produkcji nie zaciągały do kina dużej ilości widzów. Dzisiaj nie tylko dobrze zarabiają dla swoich twórców, ale stały się także pierwiastkiem kultowym.

fot.Paramount Pictures

Swoją ewolucję w kinie nieumarli zawdzięczają zdolnym reżyserom. Pierwszy raz, naprawdę świeże spojrzenie na zombie sprawdziło się w 28 Dni Później. Potem wizjonerską historią popisał się Francis Lawrence w Jestem Legendą. Po drodze było także wiele innych tytułów, które wiele wniosły do nieumarłego uniwersum, ale to właśnie ostatnie lata wpłyneły na popularność Z w popkulturze. Najpierw nieprawdopodobny sukces serialu The Walking Dead na podstawie rewelacyjnego komiksu, kilka dni temu premiera gry The Last of Us - już uznanej z najlepszą grę tego roku. The World War Z z pewnością należy także do fali sukcesów wygłodniałych potworów etnicznego kultu voodoo.

Gdzieś z azjatyckiej dżungli dociera do Pentagonu mail, w którym wspomina się o zetknięciu z zombie. Informacja zostaja zignorowana - jakiś czas później na świecie wybucha epidemia. Ludzie zamieniają się w wygłodniałe potwory, które wymordowują tysiące ludzi, jednocześnie zarażając kolejne osoby wirusem. Główny bohater - Gerrard Lane znajduje się w epicentrum koszmaru, ale dzięki pomocy przyjaciela ze starej pracy (śledczy ONZ) udaje mu się dostać na wojskowy okręt. Żeby uratować swoją rodzinę musi wyruszyć w podróż, aby dowiedzieć się gdzie epidemia miała swoje źródło.

fot.Paramount Pictures

Ekranizacja komiksu i książki Maxa Brooksa to fantastyczny thriller. Mimo tego, że głównym tematem produkcji są zombie, Marc Forster unika wchodzenia w gatunek gore. Historia zaczyna się bardzo mocnym akcentem i przez dwie godziny nie wypuszcza widza z uścisków grozy. Sceny są zrealizowane w taki sposób, że cała sala reagowała wraz z bohaterami filmu, np. w momencie, w którym skradali się pod nosem nieumarłych. Kamera z ręki i dyamiczne rzuty z powietrza potęgują poczucie lęku i kapitalnie elektryzują oglądających. Fabuła nie ma słabych punktów - wszystko do siebie pasuje i bardzo dobrze się rozwija, a reżyser umiejętnie wplata nawet sceny humorystyczne. Całość świetnie uzupełnia elektroniczna ścieżka dźwiękowa i technologia 3D, która przy poziomie efektów specjalnych tej produkcji zdaje egzamin na 6.

World War Z to jeden z najciekawszych filmów grozy jaki miałem okazję obejrzeć w ostatnich latach. Mimo, że temat był już poruszany setki razy, widać że ciągle znajdują się twórcy ze świeżym spojrzeniem. Bałem się zombie w WWZ i ciągle mam ich wykrzywione twarze w pamięci, mocne 8/10.

ZWIASTUN:


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz