„Wolny strzelec”, czyli polowanie na cywilizację

Miasto, które nie śpi jest nieposkromioną pokusą - życie napędza się w nim samo. I choć w Los Angeles przestępczość spada, zapotrzebowanie na sensację nieustannie rośnie. Ludzie są żądni emocji, krwi, krzykliwych informacji, by czuć, że nie stoją w miejscu. Telewizja nie od dziś usilnie stara się podawać widzom to, co smakuje im najlepiej. Cena nie gra roli.

Lou (w tej roli - autentycznie bezuczuciowy - Jake Gyllenhaal) uciemiężony brakiem pracy, zagląda w każdy kąt, by wydobyć się z trudnej sytuacji finansowej. W trakcie poszukiwań, bez oporów łamie prawo, kradnąc i mordując dla zysku. W trakcie jednej z nocnych podróży po mieście, mija wypadek na drodze, który staje się przyczynkiem do jego pomysłu na własny biznes - postanawia chwytać w kadry wszystko to, co bolesne, krwawe, niecodzienne, nieuchwytne. Jego działalność sprawnie prosperuje - wraz ze swoim pracownikiem sprawnie umykają konkurencji, telewizja ochoczo kupuje ich materiały, a sam założyciel Video News energicznie buduje swoją - rozpoznawalną - markę.

Twórcy "Wolnego Strzelca" zdecydowali się opowiadać film twardymi, ciemnymi kadrami, które uwypuklają treść. Akcja napędza się sama, a jej ciąg bywa zaskakujący. Bezwzględność postępowania głównego bohatera jest na tyle silnie nakreślona, aby widz odbierał go jako wyrazistą postać pozbawioną skrupułów. By nie miał wątpliwości, że jego działania są przypadkowymi zrządzeniami losu. Zaryzykuję stwierdzenie, że Lou jest tak kująco charyzmatyczny, by odbiorca potrafił odnaleźć w nim cząstkę siebie - bez potrzeby utożsamienia czy aprobaty dla jego działań. Nie znajdziemy tu jednak reżyserskiego stanowiska - suchość przekazu poddawana jest indywidualnej ocenie każdego pojedynczego strzelca, który codziennie rano jedzie do pracy.

Dramat Dana Gilroy?a to doskonałe studium na mechanizmem działania jednostki, która uparcie dąży do celu bez zważania na konsekwencje. Dobitnie realizuje swój plan w nadziei na poprawę swojej pozycji. Idąc po trupach (dosłownie!) do celu, zatraca się w wędrówce i gubi siebie - swoje człowieczeństwo, moralność, instynkt samozachowawczy. Poluje na wszystko, co można sprzedać, na ludzkie nieszczęście, na wszystko to, co przykuje uwagę mas. "Wolny Strzelec" ma wiele z lustra - odbijającego rzeczywistość, ale też z przestrogi, która grzmi. I grzmieć będzie coraz donośnej.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz