Władza musi się wyszumieć – recenzja ?Call Girl?

Plastikowe ozdoby w stylu disco, frywolne fryzury, długie spodnie z szerokimi nogawkami, bluzki mocno przy ciele, koturny, duże okulary, a na ustach błyszczyk. Tętniące nocnym życiem ulice, kolorowe neony, kabriolety, a w nich piękne kobiety ubrane w ciężką biżuterię. W tle słychać przeboje ABBY. To nie hipisi się szwendają w pełnometrażowym fabularnym debiucie Mikaela Marcimaina, a czternastoletnie prostytutki przemierzają ulice Sztokholmu, aby spotkać się w drogim hotelu z najważniejszymi osobami w państwie.

Choć inspiracją dla filmu ?Call Girl? był największy skandal polityczno-obyczajowy w Szwecji lat siedemdziesiątych, polityka nie gra pierwszych skrzypiec w tym dramacie. Tylko dla szwedzkich widzów film ten może szokować poprzez ujawnianie figurantów tej burdelowej afery, inni z pewnością w starszych, nonszalanckich panach w marynarkach w kratę nie rozpoznają ówczesnego premiera czy innych osobistości. Oparty na faktach obraz, mającego na swoim koncie tylko seriale, reżysera z pewnością odbije się szerokim echem w Szwecji. ?Call Girl? już zostało nominowane przez Europejską Akademię Filmową do nagrody w kategorii Europejskie Odkrycie Roku.

Jest rok 1976 w liberalnej Szwecji kwitnie seksbiznes. Wysokiej rangi urzędnicy państwowi korzystają z usług luksusowych prostytutek w nocnych klubach czy pokojach hotelowych. Mózgiem całej operacji jest Dagmar Glans - świetna w tej roli Pernilla August - z właściwym sobie wdziękiem umawia i dobiera odpowiednie dziewczyny dla polityków. Główną bohaterka jest Iris - mająca trudności z przystosowaniem społecznym nastolatka trafia do poprawczaka, gdzie panuje pobłażliwy stosunek do wychowanków. Iris wymyka się każdej nocy ze swojego pokoju i szuka wrażeń w stolicy. Kiedy palenie i picie na ulicy jej nie wystarcza, rozgląda się za nowymi okazjami do zwalczenia nudy. Za cichym pozwoleniem zostaje prostytutką. To, co się dalej dzieje z Iris i wplątaną w to samo koleżanką jest tak naprawdę chłodną relacją z powolnego staczania się dwóch nastolatek, które będąc u progu dorosłości, sięgnęły moralnego dna. Marcimain nie ocenia, nie diagnozuje, a przede wszystkim nie argumentuje postępowania bohaterek. Wszystko tu dzieje się jakby naturalnie, na początku sytuacja wydaje się dla dziewczyn komfortowa - mają gdzie wymykać się w nocy, dostają drogie ubrania, urzeka ich blichtr, pieniądze i wystawne życie, tego nie miały i nie mają. A seks? Wydaje się być dla nich przykrą konsekwencją. To w Soni pierwszej odzywa się w końcu sumienie. Jednak mniej atrakcyjna od koleżanki nie jest tak pożądana i w konsekwencji manipulowana przez Dagmar. Na trop afery wpada młody dziennikarz, który depcze po piętach starszym panom. Podsłuchy, groźby, zdjęcia - szwedzki thriller nabiera w rozpędu, a Iris staje się świadkiem w śledztwie. Czternastoletnia prostytutka ma doprowadzić do przewrotu na szczytach władzy.

Budowana przez strugi deszczu i na wpół zaciemnione pokoje hotelowe aura tajemnicy jest niczym w porównaniu z tym, co skrywa poorana dusza Iris. Tego się nie dowiemy, ta wydaje się niewzruszona i obojętna na dziejące się wokół niej sceny. Przejmuje tylko obojętny, pełen smutku i rezygnacji wzrok nastolatki. Politycy są tutaj tylko pionkami w grze, której zasad Iris nie zna. Film zatrzymuje w wysmakowanych kadrach atmosferę lat siedemdziesiątych, demaskuje i pokazuje rzeczywiste konsekwencje społecznego rozluźnienia, które pociągnęło za sobą ofiary i zdeprawowało zatraconą w hedonizmie władzę. ?Call Girl? brutalnie burzy nostalgię za latami siedemdziesiątymi, w filmie Marcimaina barwny neon obija się więc w kałuży.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz