?Wałęsa. Człowiek z nadziei? – relacja z konferencji prasowej

fot. Malgorzata Borowska/KinoActive

Po festiwalach w Toronto i Wenecji zaprezentowano wreszcie w kraju  najnowszy film Andrzeja Wajdy ?Wałęsa. Człowiek z nadziei?. Konferencja prasowa z udziałem twórców odbyła się w Warszawie. Zachwyty zagranicznej widowni nie były przesadzone, film o legendzie Solidarności buduje Lechowi pomnik, ale pokazuje go też jako człowieka - prawdziwą głowę rodziny, nie tylko przywódcę narodu. Wajda pokazuje jego historię z prywatnej strony. To Wałęsa, którego nie do końca znamy. Pierwsze komentarze podkreślają  świetny scenariusz Janusza Głowackiego, w którym pełno ironii i humoru, bardzo dobrze skonstruowaną postać Danuty Wałęsy oraz popisową rolę Roberta Więckiewicza.

Ten film musiał powstać - należy się on Wałęsie, ale też takiego potencjału scenariuszowego nie wypada nie wykorzystać. Sam reżyser przyznał się, że czuł się w obowiązku po ?Człowieku z marmuru? i ?Człowieku z żelaza? zakończyć tryptyk ?Człowiekiem z nadziei?. Wcześniej Wajda rozważał realizację filmu o Danucie Wałęsie. Jednak wydaje się, że pierwszy film biograficzny o Wałęsie czekał po prostu na takiego aktora, który uniósłby charyzmę wielkiej postaci. Więckiewicz jest niewątpliwie najmocniejszą stroną filmu. Nie wypada powiedzieć, że to popis jednego aktora, bo dobrze odnalazła się również w swojej roli Agnieszka Grochowska, jednak Więckiewicz w swojej interpretacji po prostu przyćmiewa wszystko. Za sprawą tej niesamowitej kreacji chłonie się każdą sekundę filmu.

Film kończy się  momentem zagranicznego triumfu - przemówieniem wygłoszonym w Kongresie Amerykańskim 15 listopada 1989. Na spotkaniu z dziennikarzami producent filmu - Michał Kwieciński poinformował, że film zostanie pokazany w Bibliotece Kongresu w Waszyngtonie.  Wajda podkreślał, że nie interesowało go to, co zdarzyło się potem - okres prezydentury i kontrowersje. Dla niego Wałęsa był bohaterem swojego czasu, nikt inny nie mógłby dokonać tego, co on. ?Cenię go za to, że pojawił się po raz pierwszy w historii Polski nie inteligent, arystokrata, tylko robotnik i bez rozlewu krwi doprowadził do końca reżimu? - powiedział podczas konferencji Wajda.

Scenariusz nie był konsultowany z Wałęsą, nie brał on udziału przy pracy nad filmem na żadnym etapie produkcji. W filmie pojawiają się natomiast autentyczne dialogi, spisane z esbeckich protokołów. Trudniejsze zadanie przy pracy nad rolą niż Więckiewicz, który przygotowując się, korzystał z filmów dokumentalnych, miała Agnieszka Grochowska - jak przyznała: ? To był cud, że książka pani Danuty Wałęsy wyszła 23 listopada, pojawiła się w księgarniach w sytuacji, kiedy my zaczęliśmy zdjęcia 1 grudnia, nie wiedziałam kompletnie, skąd mam wziąć materiał na budowanie tej postaci, skąd mam się dowiedzieć, jaka ona jest. Tak naprawdę książka jest moją główną i jedyną inspiracją, plus jakiś rodzaj intuicji?.

fot. Malgorzata Borowska/KinoActive

Oryginalne były nie tylko dialogi, tekst wywiadu Oriany Fallaci, ale również, jak się okazuje, słynny żółty sweter Lecha Wałęsy, w którym to przywódca Solidarności podpisywał porozumienia sierpniowe. Na potrzeby tej jednej sceny kultowy przedmiot wypożyczono z gdańskiego Muzeum Solidarności, a wraz z nim przyjechało dwóch ochroniarzy pilnujących obiekt muzealny - żartował Robert Więckiewicz.

To, co czyni ten film poruszającym, autentycznym obrazem są rozwiązania reżyserskie, które nietypowe dla stylu Wajdy sprawdziły się w tym przypadku znakomicie. To połączenie zdjęć dokumentalnych z lat 70. i 80. ze zdjęciami kolorowymi i czarno-białymi realizowanymi przez kamerę Pawła Edelmana o różnej fakturze, ziarnistości, na różnych taśmach, to wkomponowywanie bohaterów w materiały archiwalne, kręcenie w dużym przybliżeniu, imitując atmosferę podglądactwa, to wreszcie muzyka, która sama w sobie posiada duszę i w owym czasie była song-protestem. Wykorzystanie piosenek takich artystów jak Chłopcy z Placu Broni, KSU czy Brygady Kryzys to pomysł doradców muzycznych, to spodobało się Wajdzie na tyle, że film jest muzycznie ilustrowany głównie muzyką z lat 80. Wałęsa ?miał  absolutna świadomość w czym bierze udział? - powiedział na konferencji Wajda. Natomiast Janusz Głowacki - autor scenariusza - podkreśla, że  ?Nie ma szansy, żeby to, co napisałem, spodobało się wszystkim, bo każdy w Polsce ma swojego Wałęsę?. ?Swój? Wałęsa w kinach od 4 października.

fot. Malgorzata Borowska/KinoActive

Brak ocen

Prosimy zaczekać ...

Dodaj komentarz