?W imię…? – recenzja filmu

Biorąc pod uwagę poprzednie filmy Małgorzaty Szumowskiej, wybór tematyki jej najnowszego filmu nie jest zaskoczeniem. Zaskoczeniem dla widzów nie będzie także sposób poprowadzenia tej historii. Nie odbieram Szumowskiej chęci zbadania problemu, ale po tym, co wyszło reżyserce nie sposób powiedzieć, że ?W imię...? to film odkrywczy, prekursorski albo że chociażby dobry. Niestety nic z tych rzeczy przypisać tej produkcji nie można. To film bardziej siłujący się na odkrywanie tabu, na głębokie badanie ludzkiej psychiki. To po prostu efekciarskie kino. Szumowska nie proponuje nic nowego w sposobie mówienia o homoseksualizmie. Film ilustruje oklepane wyobrażenie o księżach ze skłonnościami homoseksualnymi. Jedyne co się czuje po wyjściu z kina to poczucie, że tak to sobie wyobrażałem - a to chyba najgorsze, co może się przytrafić po seansie, nie uraczy nas reżyserka nową prawdą, nie pokaże jak jest. Mało w tym człowieka, a za dużo zabawy w motywy i symbole religijne, które są tanie, mogą zniesmaczyć, poruszą wrażliwych - i wydaje się, że o to w tym wszystkim chodzi.

Mam wrażenie, że pani reżyser wie  tyle o problemie, co przysłowiowa baba z warzywniaka, coś tam się mówi, a reszta to zbiorowe wyobrażenie tematu. Więc wyobraża sobie Szumowska do spółki z Englertem, że luzacki ksiądz na zabitej dechami wsi musi mieć strasznie ciężko, na pewno sięga po alkohol, bo strasznie mu nudno i smutno, przecież nie ma się do kogo przytulić - teza filmu.

Historia może i ciekawa, ale wyposażona w same komunały. To tak jakby się myślało, że kontrowersyjny temat załatwi cały film. Homoseksualiści w filmach wrzuceni są w środowisko silnie konserwatywne - na premierę na przykład czeka film Lacanta ?Siła przyciągania?, w którym uczucie rodzi się pomiędzy dwójką policjantów. Tutaj tym środowiskiem jest grupka wiejskich, młodocianych rozbójników, którzy już w pierwszej quazi-dokumentalnej scenie znęcająca się nad niepełnosprawnym chłopakiem, pokazując, że na tym terytorium nie toleruje się odmienności.

Trudną młodzieżą postanawia zająć się nowoprzybyły ksiądz, który obejmuje parafię i organizuje ośrodek dla młodzieży niedostosowanej społecznie. Pełen charyzmy i nonszalancki szybko zjednuje sobie chłopców i zawiera z nimi przyjaźnie. I w tak zarysowanej historii pora na przedstawienie głównych bohaterów, uwaga - ksiądz nazywa się Adam, kobieta, która zaproponuje mu zakazany owoc - Ewa, a chłopak, z którym ?zaprzyjaźni się? najmocniej wygląda jak Jezus. Sama postać Adama jest ciekawa - to ksiądz bez powołania, który uciekł w sutannę przed swoimi skłonnościami, których najwidoczniej nie akceptował. Dobrze jest to pokazane, Adam nie ma daru wymowy człowieka, który rozumie teologiczne zagadnienia. On nie pojmuje tego, czym jest wiara, posługuje się w swojej ?pracy? wysłużonymi formułkami, których nauczył się w seminarium. Wiarę rozumie naiwnie - z ambony wspomina o momencie, w którym odkrył powołanie - relacjonuje, że stało się to, kiedy poczuł obecność zmarłego ojca. Wyraźnie widać, że to ucieczka, a nie przemyślana decyzja. Nie rozmawia Adam z Bogiem, nie modli się, tylko biega - to pozwala mu wyładować frustrację. Pięknie sfilmowany las jako mglisto-ciemny obszar skłania niewątpliwie do refleksji o życiu, staje się powiernikiem. Adresatem wyznania grzechów jest jednak nie ten, do którego Adam uciekł po pomoc, ale siostra na skypie.

Są w tym filmie wątki dziwne, na przykład ten, w którym Adam niesie na czele procesji monstrancję, a z offu słychać muzykę, którą ma się wrażenie słyszy ksiądz, mając słuchawki w uszach i cały czas trzymając naczynie liturgiczne - wygląda to jak osobliwy teledysk w środku dramatu.

Jest taki moment w tym filmie, na którym należało by zakończyć, postawić kropkę i pozostawić niektóre niedopowiedzenia do otwartej interpretacji, uratować ten film. Ale nie, Szumowska ostatecznie nadaje temu filmowi tezę i serwuje przy okazji mocne, ale i kiczowate sceny.

Wszystkie te osobliwe pomysły przykrywa reżyserka poetyckim zdjęciami Englerta, które po ?Nieulotnych? i ?Kongresie? nie tyle co nie zachwycają, co po prostu już się opatrzyły. Znamy już to późno popołudniowe słońce z oślepiającym refleksem. Dodaje to niewątpliwie filmowi subtelności i uczucia, prawdziwego ciepła, którego tak bardzo pragnął bohater. Jednak to, że film nie jest nachalny w swoim odbiorze to zasługa w większości nie zdjęć, a świetnej roli Andrzeja Chyry, od którego to ciepło bije. Mimo że bohater sam zmaga się z emocjonalną huśtawką, to w tej smutnej twarzy widać prawdziwa empatię, sam poszukuje pomocy, ale potrafi ją też spontanicznie okazać. Poza rolą Chyry na wspomnienie zasługuje także drugi plan. Bardzo dobry Tomasz Schuchardt, który swoim jednym spojrzeniem załatwia wszystko, czego nie można powiedzieć o postaci, która najbardziej namiesza - o Dyni, czyli Mateuszu Kościukiewiczu. Bohater, która wypowiada jedno zdanie w filmie zainteresuje Adama - ale jak on to zrobił, nie mam pojęcia. Ich relacja sprowadzona tu jest do biologii, kultu męskiego, młodego ciała, oddania się popędom. Dobrą decyzją było obsadzenie amatorów w rolach chłopców sprawiających problemy. Sceny z ich udziałem są autentyczne, po części zapewne improwizowane.

Szumowska w wielu wywiadach zarzekała się, że absolutnie nie chciała filmem wywołać skandalu, że interesuje ją przede wszystkim człowiek, a nie problemy Kościoła. Pomimo tego, dwiema scenami, precyzyjne wbija szpilę w tę instytucję. Majestatyczny biskup frazesowo ?zajmie? się sprawą, a budynek kościoła, otwarty jak urząd, sugeruje, że dla niej jesteś człowieku petentem, a twoje problemy interesują nas tylko w wyznaczonych godzinach. Ale czy dwie dekady po głośnym, a zwłaszcza ambitnym ?Księdzu? Antonii Bird taki film jeszcze kogoś oburzy? W Polsce na pewno, na  świecie niekoniecznie - kontrowersyjnie nie znaczy przecież atrakcyjnie.

Po raz kolejny Małgorzata Szumowska świetnie opakowała swój kolejny po ?Sponsoringu? kiepski film: w kontrowersje i gwiazdy - promocja wychodzi jej dużo lepiej niż same filmy - wszak o ?Małgośce? wypada mi tu pisać, a nie o Małgorzacie.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz