Uzależniająca więź – recenzja filmu „Zbliżenia”

Magdalena Piekorz po raz kolejny sięga po prozę Wojciecha Kuczoka, aby przyjrzeć się zaburzonym relacjom rodzinnym i ich wpływowi na dorosłe życie dzieci. Nie ocenia ani nie moralizuje, lecz z dozą teatralności obserwuje sytuacje rozgrywające się między matką (Ewa Wiśniewska) a córką (Joanna Orleańska). To właśnie brak próby postawienia diagnozy jest najsłabszym elementem obrazu, nie zasiewa wątpliwości i nie sugeruje żadnych odpowiedzi.

?Zbliżenia? opierają się na wzajemnym przyciąganiu i odpychaniu rodzica i dziecka, portretują burzliwą relację przepełnioną miłością, złością, a czasami nienawiścią, wpychając ją w ramy chorobliwego uzależnienia. Piekorz sięga po retrospekcje, ale są to mgliste przebłyski wspomnieniowe małej dziewczynki, pięknie pokolorowane i przepełnione blaskiem przypominają chwile szczęścia, w których trudno szukać  wyjaśnień sytuacji bieżącej. Marta wychowywała się bez ojca, który odszedł do innej kobiety, dlatego między nią a matką wytworzyła się silna relacja, a emocjonalne uzależnienie ciągnie się przez jej dorosłe życie.

Film reżyserki ?Pręgów? to emocjonalna huśtawka i ścieranie się silnych charakterów w walce o swoje zdanie, wolności i zrozumienie.  To Marta przeskakuje z delikatności do agresywnego i teatralnego rzucania talerzami, obie kobiety prowokują siebie nawzajem, tocząc niepisaną grę, pośród której znajduje się Jacek (Łukasz Simlat). On jest najsilniejszą postacią w tym trójkącie, próbuje rozwiązać problemy żony i jasno nakreślić granice rodzicielskich relacji.

Opowieść Piekorz oderwana jest od realiów, gdzie wszystko po prostu się wydarza i nikt nie ponosi konsekwencji własnych działań. Kłótnie i wrzaski przechodzą w zapomnienia, a  bohaterowie nie wyciągają pouczających wniosków.  Najciekawiej wypadają próby nakreślenia skomplikowanych relacji, które rozmywają się w przerysowanej otoczce artystycznego tworzenia i życia Marty. Wprowadzenie wątków pobocznych (wystawa rzeźb czy ściąganie długów matki) rozbijają spójność akcji, odciągając uwagę od meritum.

Nieustanna obecność matki napawa grozą i niepokojem, a dźwięk telefonu rozbrzmiewa w najmniej odpowiednim momencie. Mimo wszystko ten śmieszno-straszny potencjał nie został do końca wykorzystany, przez co ?Zbliżenia? to tylko przeciętna opowieść oparta na dobrym pomyśle, w której bohaterowie miotają się wśród banalnych dialogów, aż trudno uwierzyć w realność ich problemów. 
Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz