Urok tkwi w banalności i prostocie – recenzja „Dzikich historii”

 Filmy zbudowane w oparciu o krótkie etiudy mają w sobie jakiś nieodparty urok, pozwalają poznać skrajnie różnych bohaterów, którzy połączeni w całość dają wiele możliwości interpretacyjnych.  Można odbierać każdą historię z osobna albo poszukiwać wspólnych elementów. ?Dzikie historie? łączą w sobie niesamowity humor, jak i grozę, które stają się doskonałym przewodnikiem po współczesnym świecie absurdu i frustracji.

Damian Szifron wykorzystał różne sytuacje, dzięki którym rozprawia się z tematami niesprawiedliwości społecznej, zemsty, zdrady czy ludzkich słabości i agresji. Zastanawia się, gdzie leży granica, której przekroczenie wywołuje wybuch tłumionych emocji, psychiczne rozluźnienie, a w ostateczności katharsis i nadzieję na nowy początek. Spośród społeczeństwa wybiera sobie całkiem zwyczajnych bohaterów, przygląda się ich zmaganiom z rzeczywistością. Odkrywa przy tym największe ludzkie lęki, które otula czarnym humorem, pozostawia widza w radosnym rozedrganiu, które prowadzi do smutnych refleksji.

?Dzikie historie? mogą denerwować swoją banalnością i przewidywalnością, choć uważam, że takie rozegranie scenariusza dodaje uroku opowiadanym historiom.  Życie wbrew pozorom nie jest pełne niespodzianek, a każde zachowanie prowadzi do konkretnych skutków. Choć śmiejemy się z prezentowanych  agresywnych zachowań, przemocy i złości, to możemy odnaleźć się w opowiadanych sytuacjach. Kto z nas nie był zdenerwowany na znajomych z przeszłości czy szefa? Kogo z nas nie frustrują urzędnicze działania i uciążliwi kierowcy? Szifron pokazuje co by było, gdyby puściły hamulce i wylałaby się fala długo powstrzymywanych emocji. Dodatkowo absurdu dodaje muzyka iście rodem z Dzikiego Zachodu, co stanowi idealny komentarz do barwnego obrazu.

Trudno wybrać spośród wszystkich etiud tą jedną najlepszą, ponieważ prezentują wysoki poziom i spójną koncepcję. Na uwagę zasługuje Erica Rivas, która z obłędem w oczach rozprawia się ze swym małżonkiem. Sprawia, że wielkie wesele zamienia się w krwawą jatkę, której nie powstydziłby się sam Tarantino.

Szifron nie wznosi się swym filmem na wyżyny kinematografii, ale stanowi doskonałą odskocznię od głupiego i wulgarnego humoru amerykańskich produkcji.  ?Dzikie historie? nie zaskakują, ale elektryzują siłą i hartem ducha swoich bohaterów. 


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz