Uciec przed samotnością – recenzja filmu „Głosy”

Na ekranie robi się cukierkowo i uroczo, mężczyźni w różowych kombinezonach z czułością pakują śnieżnobiałe wanny do szarych kartonów. W  tle towarzyszy im muzyka przywodząca na myśl swą lekkością i dziarskością ?Juno?. Czyżby to była pełna werwy komedia o życiu pracowników małomiasteczkowej fabryki? Nic bardziej mylnego. Niech nie zwiedzie Was czarujący uśmiech Jerry?ego (Rayn Reynolds), bo pod powłoką przykładnego pracownika czai się szalony morderca.

Marjane Satrapi nie ucieka przed stereotypowym przedstawieniem chorego na schizofrenię jako obiektu stanowiącego zagrożenie dla całego społeczeństwa. Na szczęście ?Głosy? należy tratować z przymrużeniem oka, zatapiając się w humorystycznie wykreowaną rzeczywistość z nutką horroru i fantazji. Reżyserka sprawnie wykorzystuje filmowe klisze, dzięki którym pobudza do śmiechu, oddaje się autorskiej wizji omamów słuchowych i wzrokowych, gdzie Jerry staje pomiędzy ?aniołem-psem? i ?diabłem-kotem?, którzy pomagają mu dokonywać życiowych wyborów.

Opowieść opiera się głównie na interakcjach Jerry?ego ze zwierzętami, ale to kot, Pan Wąsik, jest największym zwycięzcą obrazu. Dosadnie komentuje rzeczywistość, bezkrytycznie wyraża swoje myśli, nie zważa na żadne konwenanse, a ze szkockim akcentem staje się kocim gangsterem doskonale potrafiącym manipulować swoim właścicielem. Bosco to łagodny psiak skupiony na dobrych cechach Jerry?ego i choć nie jest bezkrytyczny, to wciąż widzi w nim dobrego człowieka. Stara się go trzymać w ryzach i nie dopuścić do kolejnych zbrodni.

Dużym zaskoczeniem okazał się Ryan Reynolds, który kojarzy się z rolami uroczych amantów podbijających serca kobiet (choćby w ?Narzeczony mimo woli?), tutaj staje się zmarnowanym człowiekiem o zapuchniętych oczach i spojrzeniu wariata, który doskonale balansuje między skrajnościami. Jego Jerry posiada dwie twarze:  zwyczajny chłopak o przyjemnej aparycji, przez niektórych uważanych za przystojnego, spokojnego i oddanego pracy oraz morderczy niezdara o metodach działania niczym Dexter Morgan. Reynolds potrafił wyważyć  te skrajne cechy, budując dość nieszczęśliwą postać, która nie potrafi uporać się ze swoją chorobą. Owładnięty przez objawy schizofrenii czuje się bezpiecznie w świecie, który zna, wśród przyjaciół (co prawda wymyślonych) dających mu namiastkę bliskości i miłości, ponieważ najbardziej boi się samotności i porzucenia, wiedziony traumatycznymi przeżyciami z dzieciństwa.

?Głosy? momentami nużą, czasem bawią, wciągają i jednocześnie odrzucają swą przewidywalnością. Satrapi koloryzuje wykorzystywane stereotypy, głównie na nich opierając komizm i filmowy humor: zrównoważona i ciepła terapeutka (Jacki Weaver), słodka idiotka szukająca miłości (Anna Kendrick) czy w końcu egoistyczny kot kontra uwielbiający swego pana pies.  To przede wszystkim czarna komedia z ciekawą wizją rzeczywistości chorej osoby ? dobrze rozgraniczanej poprzez scenografię świata spostrzeganego a tego rzeczywistego. Choć ?Głosy? są złożoną opowieścią o relacjach i walce z samotnością, to niezaprzeczalnie całe show kradnie Pan Wąsik. To jemu można zawdzięczać liczne wybuchy śmiechu.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz