Szpiegowski antyromantyzm ? recenzja ?Bardzo poszukiwanego człowieka?

Trzy lata po sukcesie Szpiega na ekrany trafiła kolejna ekranizacja prozy Johna le Carré. Tym razem zadania podjął się holenderski reżyser Anton Corbijn, fotograf i reżyser teledysków odpowiedzialny za wizerunek takich gigantów muzyki, jak Depeche Mode i U2 (jego autorstwa jest między innymi słynna okładka The Joshua Tree). Do świata filmu wtargnął bardzo dobrym Control, następnie obniżył loty trącącym banałem Amerykaninem. Bardzo poszukiwany człowiek to powrót Corbijna do formy, choć spora w tym zasługa fenomenalnego Philipa Seymoura Hoffmana.

Wszystko, co pisze się teraz o przedwcześnie zmarłym aktorze, brzmi jak nadęta laudacja, jednak w przypadku jego ostatniej głównej roli nie ma w pochwałach ani krzty przesady. Co więcej, dopiero po seansie ta strata dla kina staje się naprawdę uderzająca. Jego Günther Bachmann, głowa niemieckiej organizacji walczącej z terroryzmem, to postać elektryzująca ? zniszczona fizycznie (aż nasuwa się pytanie, w jakim stopniu stan bohatera obrazuje kondycję samego Hoffmana), lubująca się w podejrzanych knajpach i alkoholu, ale także przenikliwa, dowcipna i w pewien sposób ciepła. Aktorowi wystarcza tu jeden, niedbały z pozoru gest, aby wyrazić jednocześnie determinację i nonszalancję. I choć mniejszych i większych gwiazd w obsadzie nie brakuje (Willem Defoe, Robin Wright, Rachel McAdams, Nina Hoss, Daniel Brühl), to przy Hoffmanie stają się one mało widoczne.

Pytany o kulisy produkcji, aktor opowiadał: ?W działaniach wywiadu nie ma nic romantycznego ani efektownego, jak to się na ogół pokazuje w filmach, i właśnie to chcieliśmy uświadomić widzom?. Słowa te najtrafniej oddają istotę Bardzo poszukiwanego człowieka, który (jak to w powieściach le Carré) oprócz technik szpiegowskich i gry złudzeń przedstawia moralną cenę pracy w wywiadzie. Dekonstrukcji wytworzonej w tym temacie mitologii Corbijn dokonuje przede wszystkim przy pomocy postaci Annabel Richter, młodziutkiej prawniczki działającej na rzecz praw człowieka. Naiwna i pełna ideałów dziewczyna szybko odkryje, że rzeczywistość rysuje się w znacznie ciemniejszych barwach. To właśnie u niej ratunku szuka czeczeński imigrant Issa Karpov, którego Günther Bachmann podejrzewa o kontakty z organizacjami terrorystycznymi.

Bardzo poszukiwany człowiek został utrzymany w charakterystycznym dla prozy Johna le Carré klimacie chłodu i wielkomiejskości (akcja toczy się w przytłaczającym, przemysłowym Hamburgu, niegdysiejszym terrorystycznym punkcie dowodzenia). Powolna narracja miała potęgować napięcie oraz zagęszczać atmosferę, lecz Corbijn nie wykorzystał do końca paranoicznego potencjału tej historii. Trochę za szybko wykłada karty na stół i zbyt mocno polega na obsadzie, za to serwuje doskonały, pełnokrwisty finał pozbawiony zbędnych dopowiedzeń.

Widzom nieobce po seansie może być uczucie niedosytu, w końcu filmowi określanemu jeszcze przed premierą jako ?ostatnie dzieło wielkiego Philipa Seymoura Hoffmana? stawiamy poprzeczkę wyjątkowo wysoko. Corbijn jej nie przeskoczył, ale nie zaliczył też żenującego upadku. Oddał poprawny skok, choć należy dodać, że wybił się od pleców swojej gwiazdy.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz