Szkoła recyklingu ? recenzja ?Na skraju jutra?

?Nigdy nie wiesz, czyje myśli przeżuwasz? ? rzekł niegdyś James Joyce. Ta zasada nie dotyczy scenarzystów, którzy z premedytacją kompilują swe projekty z podkradzionych pomysłów. Uczucie déj? vu towarzyszyć nam może także przy zetknięciu ze zwiastunem Na skraju jutra. Tom Cruise, sci-fi... Czyżby powstał remake nudnawej Niepamięci? Nic z tych rzeczy. Twórcy co prawda nie odświeżają gatunku, ale inni mogą się od nich uczyć sztuki filmowego recyklingu.

Źródło: Warner Bros

Skojarzenia z Niepamięcią nie są nieuzasadnione. Opowieść o majorze uwięzionym w pętli czasu to krzyżówka Dnia świstaka z Szeregowcem Ryanem, w której słychać również echa Pacific Rim i Niepamięci właśnie. Do tego dochodzi walka z kosmicznym najeźdźcą, który jest tu tylko symbolem wrogiej siły. Nie poznamy jego szczegółowej motywacji; dość nam wiedzieć, że ma on moc resetowania dnia oraz że wygląda całkiem szałowo. Na skraju jutra to jeden z tych efekciarskich filmów, które podbijają letni box office nie tylko wartką akcją, ale też atrakcyjną stroną wizualną ? panie nacieszą oko Tomem Cruisem (czyżby klątwa Krzysia Ibisza?), panowie wysportowaną Emily Blunt, a wszyscy razem wzięci krzykną kilka razy ?wow? na widok sztuczek grafików.

Reżyser Doug Liman (twórca Tożsamości Bourne?a, Mr. & Mrs. Smith czy też Jumpera) wie, że nie samymi efektami widz żyje i nie stawia ich ponad sprawną narracją. Mamy tu nie tylko wspomniane dobre tempo, ale i pozbawiony większych dziur scenariusz. Na podróżach w czasie łatwo się przejechać, ale tu koncepcja przeżywania tego samego dnia na nowo wypada wyjątkowo zgrabnie i dopiero w końcówce rozłazi się w szwach. Kolejna zasługa Limana to fakt, że pozwolił sobie na trochę luzu. Nie żałuje scen komediowych, a na początku filmu przedstawia głównego bohatera jako bufoniastego typka oślepiającego śnieżnobiałym uśmiechem (czyli pozwala Cruise?owi być tak jakby? sobą?). Rzecz jasna major Cage nie jest typem antybohatera i, jak na hollywoodzki film przystało, przechodzi przemianę z pierdoły do twardziela, jednak dzięki formule zapętlenia czasu ta metamorfoza staje się wiarygodna.

Źródło: Warner Bros

W przypadku Na skraju jutra warto przymknąć oko na wtórność, łyknąć garść przemielonych pomysłów i cieszyć się dobrze zrealizowanym blockbusterem. Tym bardziej, że na tle konkurencji, na którą składają się przede wszystkim filmy superbohaterskie, produkcja ta i tak prezentuje się całkiem oryginalnie. Nie wyrzucicie pieniędzy w błoto także wtedy, gdy udacie się na seans do sali 4DX, gdzie i ja miałam przyjemność oglądać obraz Limana. Technologia ta nie sprawdza się przy każdym filmie jednakowo dobrze, lecz Na skraju jutra w pełni wykorzystuje jej potencjał. A czy mam ochotę krzyknąć: ?żyj, idź do kina, powtórz?? Na to może nie, ale na puszczenie ostatniego filmu Cruise'a w niepamięć i życzenie mu roli w kolejnym widowisku sci-fi już tak.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz