Świąteczna uczta u Cooperów

Mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje. Cooperowie udowadniają, że nie tylko. Suto zastawiony stół, bogactwo smaków i wspaniałe aromaty zdobędą podniebienie każdego i sprawią, że wszelkie niesnaski znikną gdzieś między indykiem a sałatką.

Stwierdzenie, że przygotowywanie świątecznej kolacji u Cooperów było ogromnym wyzwaniem, byłoby gigantycznym eufemizmem.

Za paletę smaków i aromatów odpowiedzialna była Melissa McSorley, która wcześniej pracowała przy niemniej smacznej produkcji ?Szef? Jona Favreau.

Współpracowałyśmy z Melissą bardzo blisko, żeby filmowe jedzenie nie przypominało dań z restauracji, lecz efekt pracy i miłości włożonej w kreację wszystkich potraw przez Cooperów, opowiada Jesse Nelson, reżyserka filmu. W filmie nie zabrakło cudownie wyglądających i autentycznie smakowitych dań ugotowanych na bazie starodawnych przepisów przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

Punktem kulminacyjnym filmu jest świąteczna kolacja. Scena rodzinnej kolacji świątecznej była najważniejszą sekwencją w całym filmie. Spędziliśmy nad nią ponad cztery dni zdjęciowe, ale wyszło fantastycznie. Obsada zajadała się smakołykami nawet w przerwach pomiędzy kręceniem scen, mówi z uśmiechem Janice Williams, producentka filmu. Krzyczeliśmy do nich, żeby poczekali chociaż na kamery, ale w odpowiedzi otrzymywaliśmy jedynie rozanielone spojrzenia i wyjaśnienia typu: ?ale to jest takie pyszne...?, kontynuuje producentka. Tak więc przez cztery dni wszyscy jedliśmy świąteczne potrawy, niezależnie od tego, czy kamera była uruchomiona, czy schowana w magazynie. Sprawdzenie, że jedzenie wygląda pięknie i świeżo w trakcie dwunastogodzinnych dni zdjęciowych było naprawdę ogromnym wyzwaniem, dodała.

Komu smakołyki najbardziej przypadły do gustu? Myślę, że łatwiej będzie wymienić, kto najwięcej ich zjadł, mówi ze śmiechem McSorley. Timothée Chalamet, który wcielił się w Charlie'ego, pałaszował najwięcej szynki. June Squibb zajadała się sosem żurawinowym i specyficzną sałatką, która jest w filmie specjalnością Charlotte Cooper. Amanda Seyfried, która ma boską figurę, potrafiła jeść za pięciu. A komu najbardziej zasmakowało purée ziemniaczane? Pies Bolt, który gra Ragsa, zwierzaka Cooperów, nie miał żadnych problemów z robieniem kilkunastu dubli z taką potrawą stawianą mu pod nosem.

Chcieliśmy, by widzowie zaczęli czuć w trakcie oglądania filmu niepochamowaną chęć dołączenia do Cooperów ? żeby pozazdrościli im takiej uczty i zakochali się w ekranowych potrawach, przyznaje Williams.

Efekt tych starań można zobaczyć już od dziś w kinach.

Źródło: materiały prasowe


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz