Star Trek Into Darkness recenzja filmu

Dawno temu w odległej  galaktyce, Gene Rodenberry i George Lucas podzielili widzów s-f. Kinomaniacy rozróżniali się na tych machających mieczami świetlnymi i tych korzystających z fazerów. Świat science fiction miał już nigdy więcej nie zaznać spokoju. Nadszedł jednak czas, w którym jeden człowiek połączy obie "nacje". Jest nim mistrz gatunku J.J. Abrams i jego niesamowita ekipa aktorów.

materiał promocyjny

Biorąc pod uwagę, że reżyser został zaangażowany w projekt nowych Gwiezdnych Wojen - możemy przypuszczać, że dokona w tym gatunku filmowym przełomu. Jego oba Star Treki to kino zarówno dla fanów sieralu, kompletnych geeków, jak i ludzi zupełnie niezwiązanych z tego typu rozrywką. Pierwsza część zaskoczyła wszystkich. Twórca udowodnił, że z kolorowego, momentami absuradalnego serialu wyciągnie wszystko co pomoże mu zjednać sobie widzów. Zostawiając świetny humor, podkręcił produkcję o fenomenalną obsadę, piękne efekty specjalne i genialną historię. Wyreżyserował Star Trek naszych czasów i powtórzył ten wynik w ST W Ciemność. Mogę nawet spokojnie powiedzieć, że druga część jest dużo lepsza od pierwszej i bezapelacyjnie zostaje królem kinowej popkultury w tym roku.

Załoga Enterprise stanie teraz przed nie lada zadaniem. Niesubordynacja kpt. Kirka doprowadzi do nieoczekiwanego zwrotu akcji, który wpłynie na jego relację ze Spockiem. W tym samym czasie na Ziemi będzie grasował potężny terrorysta. Były żołnierz Floty: John Harrison obierze sobie za cel likwidację militarnej jednostki. Jego poczynania zaprowadzą Enterprise na granice własnej świadomości, moralności i przestrzeni kosmicznej Klingonów.

materiał promocyjny

Poziom aktorski w Star Trek W Ciemność jest po prostu z najwyższej półki. Świetnie zarysowane postacie idealnie prowadzą historię, każda z nich ma nam wiele do powiedzenia. Karl Urban, Zoe Seldana, Chris Pine, Zachary Quinto i inni - to jedna z najciekawszych ekip filmowych, jakie miałem szansę oglądać. Nie da się nie zauważyć elektryzującej kreacji Benedicta Cumberbatcha (Sherlock, Parade's End), na którego występ czekali chyba wszyscy fani. Ten uzdolniony aktor wprowadził postać Khana (tak Harrison, to Khan!) na zupełnie nowy poziom. Jest tylko kilku popkulturowych złoczyńców, którzy zostaną bardz długo w mojej pamięci: Mr. Smith (Hugo Weaving), Loki (Tom Hiddleston), Joker (Heath Leadger) i teraz Khan Cumberbatcha. Nie da się specjalnie opisać, co brytyjski aktor wyprawia na planie - trzeba to po prostu zobaczyć. Zdjęcia i efekty specjalne są piękne! Mimo, że to kolejny obraz 3D, Abrams dokładnie wiedział co zrobić, aby w pełni to wykorzystać. Scen, w których trójwymiar się przydaje jest mnóstwo i cieszy oko już od samego początku. Dosłownie wszystko w tym filmie do siebie pasuje. Humor jest na wyważonym poziomie, scenariusz porywający i niezwykle ciekawy, bohaterowie barwno i wielopłaszczyznowi, akcja zapierająca dech w piersiach.

Mimo, że Marvel całkiem nieźle zaczął swój rok, Star Trek Abramsa zmiata go bez większego wysiłku. Zastanawiam się w ogóle, czy jest w tym roku produkcja rozrywkowa - będąca w stanie stawić czoło załodze Enterprise. Jeśli Man of Steel duetu Nolan - Snyder nie da rady, to już nikt nie przeskoczy tego obrazu. Świetnie bawiłem się na tym zacnym kinie s-f, stąd hojnie: 9/10.

ZWIASTUN:


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz