Śpiewająca walka o honor – recenzja filmu „Pitch Perfect 2”

Kiedy trzy lata temu ?Pitch Perfect? pojawiło się na kinowych ekranach, zdawało się być niesamowitą mieszanką charakterów i potencjału, czerpiącą inspiracje z młodzieżowych musicali typu ?High School Musical?, jednocześnie odżegnującą się od banału pierwowzorów.  Kay Cannon łączył młodzieńczą energię i narastającą fascynację konkursami oraz talent show, zatopił opowieść w uniwersyteckim świecie, choć dość radykalnie odciął się od imprezowej i beztroskiej wizji tego czasu. Dziewczyny z ?Pitch Perfect? są zdeterminowane, pracowite, ale przede wszystkim szalone i darzące się siostrzaną miłością. Pierwsza część reżyserii Jasona Moore?a zaskakiwała przede wszystkim niesamowitą ścieżką dźwiękową, choć fabularnie ocierała się o schemat. Sequel powierzono Elizabeth Banks, co okazało się perfekcyjnym wyborem.

Beca (Anna Kendrick) nie jest już pierwszoroczniakiem, powoli kończy edukację i rozpoczyna życie na własny rachunek. Śpiewanie w grupie a capella przynosi jej radość, ale nie stanowi porządnego fundamentu na przyszłość. To marzenia o produkowaniu muzyki wychodzą na pierwszy plan. Choć grupa Bellas zdobyła trzykrotnie mistrzostwo Ameryki w konkursie śpiewu, to po nieudanym występie przed prezydentem, zostają odstawione na boczny tor. Zakaz występów w kraju, zawieszony nabór nowych uczestników i zerwanie kontraktów sprawia, że dziewczyny stają nad przepaścią, a jedynym wyjściem z sytuacji jest skok przed siebie ? czyli udział w międzynarodowym konkursie a capella. Wygrana ma utrzeć nosa wszystkim, którzy zwątpili w potencjał grupy. Choć będzie to zadanie karkołomne, szczególnie że za przeciwników mają niezwykle pewny siebie i charyzmatyczny zespół z Niemiec.

?Pitch Perfect 2? ponownie skupia się na dynamice grupy, choć przede wszystkim na muzyce. Czerpie pełnymi garściami z kultury popularnej, zbiera muzyczne hity ostatnich lat i wszystko pięknie opakowuje w harmonijnie brzmiące głosy. Do tego dochodzi ruch sceniczny i kolorowe show ? od takiej feerii ?efektów specjalnych? nie można oderwać wzroku. Na szczęście Elizabeth Banks nie popadła w pułapkę sequela, kiedy chce się zrobić wszystko lepiej, bardziej i głośniej. Odchodzi od spokojnej i wyważonej wizji, która lekko zbaczała w stronę komedii romantycznej i w pełni skupia się na komediowym potencjale bohaterów. Dzięki czemu sporo miejsca zyskuje Gruba Amy (Rebel Wilson) wyróżniająca się ogromnym dystansem do siebie i świata. Cieszy również fakt, że komercyjna amerykańska produkcja potrafi dać przytyczka w nos swoim obywatelom. Amerykanom obrywa się za ignorancję i nikłą wiedzę ogólną, o historii i geografii. Czyżby odrobina dystansu do siebie? Co najważniejsze humor ?Pitch Perfect? nie jest rubaszny ani wulgarny, do czego zostaliśmy już przyzwyczajeni. Żart sytuacyjny ustępuje miejsca słownemu i z dobrym smakiem rzeczywiście bawi.

Elizabeth Banks wykorzystuje aktorski potencjał dziewczyn, po raz kolejny pokazuje, że Kendrick potrafi śpiewać, ale przede wszystkim zdaje się mieć oczy szeroko otwarte na otaczającą ją kulturę. Co najważniejsze ucieka od schematycznego przedstawiania narodowości czy ras i ze zdrowym dystansem podchodzi do wad ? nie tylko bohaterek, ale również Ameryki jako państwa. ?Pitch Perfect? to spójna opowieść, na którą składają się niesamowite momenty. Ścieżka dźwiękowa zachwyca energią nowych wykonań znanych piosenek (nie można przejść obojętnie obok śpiewającego kolędę Snoop Dogga), a muzyczne bitwy tylko dodają smaku. 


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz