Smutna historia straconego talentu – recenzja „Amy”

Trudno opowiadać o wielkich osobowościach bez nadmiaru patosu i zadęcia. Niełatwo uniknąć pułapek ubarwiania biografii, czyniąc ze swojego bohatera ofiarę sławy i roszczeniowych ludzi. Asif Kapadia nie idzie na łatwiznę i kiedy już opadną pierwsze emocje i łzy wzruszenia, oferuje refleksyjną wędrówkę w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania, kto zawinił i doprowadził do tragedii. Reżyser doskonale zdaje sobie sprawę, że nie istnieje jednoznaczna odpowiedź, nie szuka obiektywnej prawdy, a przede wszystkim unika ?gadających głów? posiadających jedyną i słuszną opinię na temat piosenkarki. Dzięki temu ?Amy? to fascynująca opowieść o kruchej istocie, której talent przegrał z demonami samotności i używek.

Asif Kapadia zbiera materiały archiwalne i rodzinne nagrania, aby połączyć je w całość przy pomocy komentarzy płynących z off?u. Słyszymy wypowiedzi rodziców, przyjaciół i współpracowników, które nieraz są ze sobą sprzeczne. Reżyser nie stawia marmurowego pomnika artystce, ale pokazuje Amy Winehouse jako wrażliwą osobę, która nie potrafiła sprostać oczekiwaniom środowiska. Przedstawia pogodną nastolatkę, która bawiła się śpiewem i muzyką, dopóki nie wpadła w szpony sławy. W dużej mierze oddaje głos samej Amy, która opowiada o marzeniach i emocjach. Przedstawia fakty z jej życia, dodając muzyczny komentarz. Bo teksty piosenek Brytyjki to zapis uczuć, przeżyć i wydarzeń, które kształtowały jej osobowość.

Oprócz tego, że Kapadia tworzy film dokumentalny, to wykracza poza ramy osobowości Amy. Z dezaprobatą patrzy na media, które w mgnieniu oka potrafią zrobić z kogoś gwiazdę, aby następnie odwrócić się od swojego pupila . Nie tyle porzucić w kłopotach, ile wykorzystać i pogrążyć, w pełni wykorzystując moc tworzenia opinii. Dzięki temu film Brytyjczyka wpisuje się w szerszy kontekst, daje pole do dyskusji o współczesnej kulturze i uwielbieniu dla celebrytów. Szczególnie, że Winehouse nie miała predyspozycji, aby być pod nieustannym obstrzałem aparatów fotograficznych. Ona pragnęła tylko tworzyć muzykę, śpiewać jazz i spełniać swoje marzenia, które nie do końca wpisywały się w oczekiwania producentów i menadżera.

?Amy? jest filmem, który rozkłada na łopatki. Wciąga od początku do końca i gwarantuje emocjonalną huśtawkę, która musi skończyć się wzruszeniem i ogromnym smutkiem. Reżyser nie robi dokumentu od linijki, zachwyca formą i obiektywizmem. Podczas gdy znajomi sprzeczają się z off?u, co byłoby najlepsze dla piosenkarki,  ta sama potrafi jasno i wyraźnie mówić o swoich problemach. Zdaje sobie sprawę, co ściąga ją na dno, ale nie jest w stanie poradzić sobie z demonami przeszłości i przyszłości. Lecz to co najważniejsze, to fakt, że pomimo zaprezentowania wielu głosów i opinii, reżyser pozostawia widzowi przestrzeń na samodzielne wyciągnięcie wniosków i rozkoszowanie się muzyką artystki. 


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz