Śmieszno-straszne kino Wingarda – recenzja filmu „Gość”

Do rodziny Petersonów przybywa tajemniczy gość i po pozornym wprowadzeniu ładu oraz harmonii, jego obecność przeradza się w chaos, istną symfonię wystrzałów i grozy. Adam Wingard tworzy niesamowitą hybrydę gatunkową, gdzie thriller przeplata się z niekłamaną komedią, zapewniając intrygującą zabawę.

David (Dan Stevens) pojawia się u rodziny kolegi z wojska, który zginął, aby wykonać ostatnią misję: przekazać jego rodzicom oraz rodzeństwu, jak bardzo ich kochał. Jako tajemniczy nieznajomy dość szybko zadamawia się u Petersonów, staje się terapeutą, towarzyszem do piwa, wpierającym kumplem Luka (Brendan Meyer) i nastoletniej Anny (intrygująca Maika Monroe). Doskonale wyczuwa ich potrzeby i problemy, dzięki czemu zyskuje zaufanie i sympatię, do czasu aż w mały miasteczku zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a zbuntowana dziewczyna sprawdza przeszłość przystojnego przybysza. Czy David rzeczywiście jest tym, za kogo się podaje? I czego szuka w małym, ustronnym miasteczku?

Adam Wingard doskonale odrobił lekcję z thrillera i misternie buduje napięcie w oparciu o niedopowiedzenia, krótkie, ale pełne wyrazu i grozy spojrzenia Davida. Dan Stevens stworzył w ?Gościu? kreację na miarę Ryana Goslinga z ?Drive?, cichy blondyn z przenikliwym spojrzeniem, który prowadzi główną nitkę akcji. Jest wyrazisty i hipnotyzujący, wypełnia przestrzeń obrazu, a towarzyszy mu nieprzeciętna Monroe. I choć jego bohater  wybija się na tle przeciętnej amerykańskiej rodzinki: matki zajmującej się domem, ojca typowego ?loosera?, prześladowanego w szkole syna oraz samodzielnej i przedsiębiorczej córki, to nie udaje mu się wyłamać ze schematu groźnego i niezniszczalnego superbohatera wędrującego po trupach do celu. To właśnie w momencie, kiedy pojawia się armia nieustraszonych wojskowych, pędzących na ratunek rodzinie, ale przede wszystkim chroniących swoje tajemnice, film zamienia się w nieudolną parodię, generującą tylko śmiech podyktowany przewidywalnymi i komicznymi rozwiązaniami.

To scenografia i muzyka stanowią esencję całego obrazu, gdzie kolorystyka i melodyjny komentarz ponownie przywodzą na myśl ?Drive?. A umieszczenie akcji filmu w czasie przygotowań do Halloween, potęguje nastrój tajemniczości i grozy, kiedy bohaterowie przedzierają się przez labirynt strachu, a całość spowija gęsta mgła produkowana przez dymiarki. Choć trup ścieli się gęsto i co chwilę rozbrzmiewa nerwowy śmiech, to najbardziej w pamięć zapada udana ścieżka dźwiękowa, która składa się z elektronicznych i mrocznych dźwięków będących trafnym komentarzem do otaczającej rzeczywistości.

?Gość? to przedziwna kombinacja kiczu oraz grozy, dobrego aktorstwa i komicznych scenograficznych rozwiązań. Trudno uwierzyć, że thriller może zapewnić tyle rozrywki. Niewiarygodne, jak dobry jest ten film. 


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz