W sidłach szpiegowskiego schematu – recenzja filmu „November Man”

Przystojny, czarujący i niezwyciężony agent znowu w akcji. Pierce Brosman ponownie musi zmierzyć się z intrygą, rosyjskimi siłami, ocalić piękną kobietę i wyjść cało z każdej opresji. Choć tym razem nie działa pod sztandarem brytyjskiej królowej, lecz amerykańskiego CIA, to nie ucieka od utartych schematów, powielając klisze kina akcji.

Roger Donaldson czerpie pełnymi garściami z wizerunku agenta 007 i to opatrzony w roli agenta Brosman jest największym atutem tej opowieści. Peter Devereaux jest na zasłużonej emeryturze, upaja się urokami przyrody i spokojnego życia, kiedy zostaje aktywowany przez swojego byłego szefa i musi wyciągnąć amerykańska agentkę z biura kandydata na prezydenta Rosji. Po przyjeździe do Moskwy sytuacja ?niespodziewanie? się komplikuje, a Peter staje się poszukiwaczem prawdy i obrońcą Alice (Olga Kurylenko), która prowadzi ośrodek dla uchodźców z Czeczeni, ale przede wszystkim jest cennym źródłem informacji.

?November Man? jest przewidywalnym i nieskomplikowanym obrazem, który przejdzie bez echa przez swoją wtórność i powtarzalność. Reżyser snuje wizję, jakoby za wojnę w Czeczeni byli odpowiedzialni współpracujący ze sobą Rosjanie i Amerykanie, a we współczesnym świecie informacje już nie są najpotężniejszą bronią, lecz ludzie pozyskiwani przez spierające się siły. CIA na każdym kroku pokazuje, że posiada agentów będących mistrzami w rekrutowaniu nowych źródeł, a w obrazie Donaldsona na celowniku staje przyszły rosyjski prezydent. Budowana mizernie intryga dość szybko zaczyna prowadzić do przewidywalnego zakończenia, a od samego początku otrzymujemy jednowymiarowych bohaterów. Co prawda reżyser zapewnia kilka niespodziewanych zwrotów akcji, które nikną w sztampowej całości.

Film ten to nie tylko amerykańsko-rosyjska potyczka, ale również konflikt pokoleniowy na linii mistrz- uczeń oraz standardowy w takich historiach wątek miłosny. Wszystko okraszono porcją pościgów oraz strzelanin, które niestety gubią się w błędach montażowych i technicznych. ?November Man? nie wybija się niczym wśród grona produkcji tego rodzaju, dzielnie przeprowadzając widza przez pasmo absurdów i krótkie zawirowania sercowe. Nic nowego na mapie filmów sensacyjnych. 
Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz