Shrek na sterydach ? recenzja ?Wojowniczych żółwi ninja?

Wieść, że producentem Wojowniczych żółwi ninja będzie Michael Bay, wielu kinomanów przyjęło okrzykiem ?chałabanga?. Czy mieli dobre przeczucia? I tak, i nie. Ci, którzy przygodami nietypowych gadów pasjonowali się w latach 90., będą rozczarowani naiwnością historii. Jednak młodsze pokolenie, to z dwójką z przodu w roku urodzenia, może wyjść z kin całkowicie zauroczone.

Wszystko zależy od perspektywy. Dorosły widz bez wysiłku wypatrzy fabularne dziury, błędy logiczne i nie zawsze dopracowane CGI. Wzdrygnie się, gdy dostrzeże, jak bardzo pozbawiona instynktu samozachowawczego jest główna bohaterka, April O'Neil (śliczna, lecz drewniana Megan Fox). Kręcić nosem może również na samą mało (naprawdę mało) skomplikowaną intrygę oraz powielenie licznych schematów kina akcji. Wojownicze żółwie ninja powstały z myślą o kilu- kilkunastolatkach, którym do szczęścia wystarczy szybkie tempo i garść gagów. A że znajdą tutaj wybuchy, kolizje, pościgi i komedianta w postaci żółwia Michaelangelo, będą wniebowzięci. Trzeba przyznać, że ten ostatni składnik wyszedł scenarzystom wyjątkowo dobrze i niektóre sceny bawią bez względu na wiek (choćby ?koncert? w windzie). Niestety tylko niektóre, gdyż żart w stylu ?nie płaczę, po prostu wpadł mi kurz do oczu? prawdopodobnie rozśmieszy tylko berbecia.

Wojownicze żółwia ninja to niby kino typowo familijne, jednak w trakcie seansu da się odczuć delikatną stylizację na produkcje Marvela (co paradoksalne, gdyż komiks powstał jako parodia Daredevila tegoż studia). Świadczy o tym próba wyjścia poza opowieść dla dzieciaków i dodanie jej pieprzu, co najczęściej odbywa się za pomocą częstego i wręcz nachalnego podkreślania wdzięków Megan Fox. Kolejny zabieg to bardzo ?naturalistyczne? sylwetki żółwi, które najmłodszych widzów mogą wręcz przestraszyć. Od ostatniego razu (Wojownicze żółwie ninja z 2007 roku) zieloni bohaterowie rozrośli się po kilkadziesiąt centymetrów w każdą stronę. Zdecydowanie bliżej im do Shreka niż słodkiego zwierzaczka przeżuwającego sałatę w terrarium.

Na początku był komiks, a komiks serialem się stał. Papierowa wersja przygód żółwi znacznie różni się od tej ugrzecznionej, którą znamy z ekranizacji ? obfituje w przemoc i wulgaryzmy, a całość ma raczej duszny klimat. Twórcy nowych Wojowniczych Żółwi Ninja wybrali ścieżkę wydeptaną przez producentów telewizyjnych i za target przyjęli dzieci i młodzież. Trochę szkoda, bo w momencie, gdy kina zalewają produkcje Marvela, ciekawie wypadłaby ich parodia. W kinie rozrywkowym niewykorzystane pomysły nie czekają jednak długo, a więc wszystko przed nami.


Brak ocen

Prosimy zaczekać ...

Dodaj komentarz