?Samoloty 3D? – recenzja filmu

Pomysł na fabułę ?Samolotów 3D? nie był zbyt lotny. To prosta, przewidywalna i schematyczna opowieść o bohaterze, który pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych, siłą determinacji i dobrym sercem można poszybować wysoko, mimo że jest się tylko małym, rolniczym samolotem, w animacji przecież wszystko jest możliwe. W filmach dla dzieci nie do przyjęcia jest natomiast nuda. Mały widz oczekuje atrakcji. ?Samoloty? są po prostu przeciętne, wszystko, co jest w tym filmie, już było, to powtórka też po części z ?Aut?. Ożywiono i standardowo nadano ludzkie cechy tym razem maszynie latającej i wpakowano ją w stary i sprawdzony schemat fabularny. Dusty - mały samolot rolniczy, który do tej pory zajmował się tylko opryskiwaniem pól, teraz marzy o wystartowaniu w największym w historii wyścigu powietrznym dookoła świata. Pomagają mu przyjaciele, na których zawsze może liczyć i stary myśliwiec - weteran wojeny, który skrywa, jak rasowy bohater hollywoodzkich filmów wojennych, bolesną tajemnicę. Dusty posiada coś jeszcze, bo to w końcu film o pokonywaniu własnych ograniczeń, a mianowicie... lęk wysokości. Jak łatwo przewidzieć osiągnie nieosiągalne, a w między czasie da paru ważniakom lekcję pokory. Swojsko to wszystko brzmi, swojski jest też sam Dusty i jego ekipa, bo gdyby tego było mało, że jest po prostu mały, to przecież jeszcze pochodzi z małej rolniczej osady. I z tego głownie śmieją się rywale. Nie śmieszą jednak widza żarty z pochodzenia i z tego, że Dusty?emu śmierdzi spod skrzydła. Z całęj paczki najciekawsza jest cysterna - Beka. Zaciągający w polskim dubbingu niezidnetyfikowaną gwarą Olaf Lubaszenko stworzył postać, budzącą chyba największą sympatię. Strach się bać, co twórcy ze studia Disney będą chcieli jeszcze ożywić, czekam na samoporuszające się iphony, gadające smsami swoich użytkowników. Może to nas czekać, bo jeden z modnych obecnie gadżetów o swojsko brzmiącej nazwie ?Skypad? jest już używany przez bohaterskie samoloty. Najnowsza animacja Disneya, już bez studia Pixar, nie wybija się na ponad przeciętność, ma się wrażenie, że potencjał tych maszyn nie został tutaj do końca wykorzystany w części naziemnej, bo sceny w powietrzu, przyznaję, robią wrażenie. Od podniebnych ewolucji można dostać zawrotu głowy. Natomiast to, co się dzieje na dole zostało przegadane i zwyczajnie nudzi. Pełno w ?Samolotach? stereotypów kulturowych, bo łatwo skonstruować bohaterów, nadając im cechy łatwe w identyfikacji, mamy więc temperamentnego El Chu z Meksyku albo egzotyczną i tajemniczą Ishani z Indii. Poza toposem pokonywania słabości mamy jeszcze jeden edukacyjny walor ?Samolotów?, tym razem bardziej nowatorski. Według informacji od dystrybutora twórcy prowadzi zakrojone na szeroką skalę badania, aby zrozumieć najważniejsze cechy poszczególnych modeli samolotów: zwrotność, rotację i maksymalną prędkość. Ta wiedza została wykorzystana w filmie w niemal 800 scenach lotu. Faktycznie, należy się duży ukłon za merytorykę, tylko czy to w ogóle obchodzi małych widzów, którzy i tak na końcu dowiadują się, że mimo tych wszystkich wskazówek od Kapitana, Dusty i tak łamie prawa grawitacji, bo przecież to dzięki woli walki, sile charakteru i wielkiej odwadze można spełnić marzenia. Szkoda, że fantazja twórców nie poszybowała w inną stronę.

     


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz