Romansowanie z bogami – recenzja filmu „Ona”

Czasy, w których obecnie żyjemy pozwalają nam na wszechstronną i masową komunikację. Możemy porozumiewać się z wieloma osobami w tej samej minucie, jednocześnie wykonując milion innych czynności. Technologia pomaga nam właściwie w każdej codziennej czynności, a coraz częściej tożsamość internetowa bierze górę nad naszą prawdziwą osobowością. Zdarza się, że  ten wirtualny profil jest naszym prawdziwym życiem, które traktujemy poważnie. Czy kiedy nowoczesne aplikacje staną się naszymi terapeutami, a potem partnerami to stosunki międzyludzkie kompletnie znikną?

fot. Sony Pictures

Spike Jonze w bardzo brutalny i dosadny sposób mówi o problemie naszych czasów. Mimo szybszej i sprawniejszej globalnej komunikacji, nie dajemy sobie rady z rozmowami face to face - nie radzimy sobie z trudnymi tematami, które dręczą nas po nocach mimo, że znamy swoich partnerów od wielu lat. Bohater filmu jest właśnie w takim momencie swojego życia. Niedawno rozszedł się z żoną  i ciągle nie może się z tym pogodzić. Czasy, w których żyje to popartowa architektura, moda lat 70tych i technologia przyszłości - kontroluje wszystko, od maili przez gatunek muzyki w słuchawce za pomocą komend głosowych. Pracuje natomiast jako...Autor cudzych listów - przykra sytuacja będąca wynikiem braku międzyludzkiej komunikacji. Nierozumiany nawet przez przedstawicieli własnej płci trafia na nową aplikację nazywaną OS. Jest to elektroniczny asystent z głosem mężczyzny, lub kobiety - do wyboru. Sztuczna inteligencja z możliwością zdobywania doświadczeń i uczenia się, niezwykle inteligentna. Bardzo szybko wraz z Theodorem pomaga mu odbudować jego życie, zapomnieć o żonie i wszystkich troskach. Co jednak zrobić z romansem do maszyny? Zbudować jej ciało? Kiedy w ich związku pojawia się seks, sprawa zaczyna przybierać absurdalny obrót...

Nowy film Jonze'a to bardzo trudne i można powiedzieć mocne kino. Puenta jest jak granat odłamkowy odpalony w naszym mózgu. Jesteśmy tak niebezpiecznie blisko sytuacji oglądanej na ekranie, że przebieg wydarzeń przestaje w pewnym momencie zachwycać, a zaczyna nas przerażać. Pięknie napisany scenariusz obfituje także w werbalne sceny uniesień miłosnych - będące momentami dużo ostrzejsze niż Nimfomanka Triera. Przesłanie robi się jasne dopiero na samym końcu, a fabuła robi nam z emocji i rozumu dosłownie kogel mogel. Niezwykle wyrazisty w swojej grze aktorskiej Phoenix (nominowany do Złotego Globu), na pewno będzie wysoko w wyścigu do Oskarów.

fot. Sony Pictures

Odebrać przekaz Spike'a Jonze można na wiele sposobów, tak jak ja odbieram go tytułem tego tekstu. Jest to jednak z pewnością must-see tego roku dla wszystkich żyjących w tych "androidowych" czasach. Jeden z najlepszych filmów o A.I. jaki miałem okazję oglądać od lat. Mocne 8/10.

ZWIASTUN:


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

One thought on “Romansowanie z bogami – recenzja filmu „Ona”

  1. Kupując nowy program operacyjny Theodor, główny bohater otrzymał pytane „Głos ma być „his or her” Po lekkim wahaniu wybrał „her”, no i zaczęło się, niekontrolowane relacje zgłodniałego miłości, zrozumienia i ciepła mężczyzny. Naiwny jednak ten kto uwierzy, że film jest o wyczuwalnym już w realu braku bezpośrednich kontaktów społecznych, szczególnie wśród młodych ludzi. Dwie wolty akcji pod koniec filmu wprowadzają uważnego widza w osłupienie. Jakie jest więc przesłanie filmu? – dla mnie symboliczne było to, że owo urządzenie do komunikacji z nowym programem operacyjnym ma kształt…książeczki do nabożeństwa.

     

Dodaj komentarz