W rodzinie tkwi największa siła – recenzja „Ant – Mana”

Walka zbrojeń trwa w najlepsze. Kolejni naukowcy prześcigają się w wymyślaniu coraz doskonalszej broni i maszyn, aby nie tylko udowodnić swój geniusz, ale przede wszystkim zarobić ogromne pieniądze. Technologiczne zabawki nie przynoszą już takiej satysfakcji, a na horyzoncie pojawia się wizja miniaturowej armii ludzi o ponad przeciętnej sile. Dr Hank Pym (Michael Douglas), w wielkiej pogardzie do dokonań Starków, prowadzi własne laboratorium i badania nad zmniejszaniem odległości między atomami, które bez konsekwencji pozwolą na zmieniania rozmiaru przez człowieka. Prototyp Ant ? Mana w niepowołanych rękach może doprowadzić do zagłady ludzkości.

Peyton Reed do tej pory specjalizował się w filmach lekkich i przyjemnych, zatopionych w komediowo ? romantycznym tonie, stąd dziwi jego zaangażowanie do produkcji Marvela. Pędząca maszyna superbohaterów wymaga sprawnej ręki, która będzie w stanie utrzymać wysokie tempo i rozwibrowane emocje, nastawionie na szybkie zwroty akcji. ?Ant ? Man? staje się spokojną i wyważoną historią bez wielkich zrywów i balansowania na granicy ryzyka. Reed w dużej mierze skupia się na relacjach międzyludzkich i moralnych rozważaniach na temat wykorzystywania stworzonych technologii. Nie od dziś wiadomo, że rozwój jest niezbędną siłą napędzającą cywilizację, ale innowacje w rękach szaleńców mogą doprowadzić do katastrofy. W ten sposób obraz zostaje zbudowany na sporze pomiędzy starym(Pym) i nowym pokoleniem naukowców, w którym prym wiedzie Darren Cross (Corey Stoll). Mężczyzna pragnie dogonić swojego mentora i udowodnić mu, że sam jest w stanie stworzyć wiekopomne dzieło ? Yellowjacket. Niestety czystość jego intencji jest wątpliwa, dlatego na scenę wkracza przeciętniak gotowy wiele poświęcić, aby stać się bohaterem.

Scott Lang (Paul Rudd) zdaje się być perfekcyjnym kandydatem do rządzenia armią mrówek i wykradzenia niebezpiecznego kostiumu. Sprawny złodziejaszek z bandą zabawnych kumpli próbuje stanąć na nogi, aby stać się ojcem dla swojej córki. Dużo tutaj rozmów o miłości rodzicielskiej jako o sile napędzającej do działania. Nie tylko Scott jest w stanie podjąć wyzwanie dla małej Cassie, ale również Pym zmaga się z głęboko skrywanymi uczuciami do Hope (Evangeline Lilly). W ?Ant ? Manie? dominuje rodzinna atmosfera, sporo czasu poświęca się na budowanie relacji i przygotowanie planu działania, przez co produkcja traci rozpęd i dynamikę. Przegadane sceny, których potencjał mógłby tkwić w komediowym wydźwięku, są szybko ucinane i pozostawiane bez odpowiedniego wydźwięku. Choć pojawia się kilka żartobliwych perełek, to giną bez odpowiedniej przestrzeni.

?Ant ? Man? to fabularny przewodnik po przygotowaniach do zostania superbohaterem i dowódcą mrówczej armii. Na prawdziwą bombę akcji trzeba poczekać do ostatnich piętnastu minut filmu, ale i tak najbardziej w pamięci zapadną komiczne działania kumpli Scotta i barwne opowieści Luisa (Michael Pena)z charakterystycznym latynoskim zacięciem. Reed proponuje humorystyczną rodzinną opowieść, tylko co jakiś czas przeplataną scenami akcji. Marvel przyzwyczaił nas do nieco większych atrakcji. 


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz