Rodriguez jedzie po (red) bandzie w nowym, piekielnie ostrym zwiastunie MACZETA ZABIJA!

0

admin

14.10.2013

Już w piątek na ekranach polskich kin zagości ?Maczeta zabija? ? to kontynuacja wystrzałowego przeboju Roberta Rodrigueza.Czekając na premierę filmu prezentujemy kolejny zwiastun ? ?Red Band trailer PL?. Ponadto zachęcamy do zapoznania się z listą siedmiu klasyków kinematografii, które miały niebagatelny wpływ na twórczość reżysera ?Sin City? i ?Desperado?. Ale o nich opowie już sam Rodriguez!

?Kulisty piorun? (1977) ? ?Ten brutalny thriller o zemście był jednym z pierwszych filmów, jaki udało mi się obejrzeć. Bandziory pozbawiają głównego bohatera dłoni, a ten ? na jej miejsce ? przytwierdza sobie hak. Muszę powiedzieć, że fascynuje mnie motyw przemiany. Znajdziecie go w większości moich filmów. Ich fabuła prowadzi widza w określonym kierunku i nagle, zwykle pod koniec, dochodzi do zwrotu. ?Mali agenci? stają się agentami dopiero pod koniec filmu. Podobnie ?El Mariachi?. Dopiero w ostatniej scenie jego futerał od gitary wypełni się bronią. Lubię zostawiać publiczność w przekonaniu, że to co właśnie obejrzeli, było dopiero początkiem.?

?Ucieczka z Nowego Jorku? (1981) ? ?Dzięki temu obrazowi zrozumiałem, jakie kino chcę kręcić i jakim filmowcem chcę zostać. Byłem pod wielkim wrażeniem Johna Carpentera ? reżysera, scenarzysty, autora muzyki w jednej osobie oraz tego, jaką siłę oddziaływania miał jego film. Wmówił ludziom, że Nowy Jork może być więzieniem i oni to kupili. To niesamowite! Nic nie daje większej frajdy i swobody, niż kręcenie filmów. To jak zabawa na prywatnym placu zabaw, nad którym tylko ty masz kontrolę. Każdy mój film, niezależnie od tego czy jest kinem akcji, czy tytułem dla dzieci, cechuje wolność i specyficzny rodzaj umowności. Każdy rządzi się własnymi, sobie tylko właściwymi prawami.?

?Martwe zło 2? (1987) ? ?Miało największy wpływ na filmy takie jak ?Od zmierzchu do świtu?. Poza transformacją bohatera, który zastąpił swoje ramię piłą mechaniczną, zafascynowała mnie idea połączenia horroru z przerysowanym, kreskówkowym humorem. Nie ma to jak film, na którym nie wiesz, czy będziesz się bał, czy głośno śmiał. Kocham takie klimaty!? 

?Amerykański wilkołak w Londynie? (1981) ? ?Niesamowite połączenie elementów komediowych z konkretnymi, horrorystycznymi momentami. Pamiętam, jak kumpel przyznał się, że nie wytrzymał i wraz z ojcem wybiegł z kina w połowie seansu. Tak bardzo się bali. Powiedziałem mu wtedy, że osobiście spodziewałem się, że ten film będzie zabawny. A on na to, że ?owszem? był zabawny.? Niewiarogodne, paradoksalne połączenia. Do teraz gdy spotykam Johna Landisa zadaję mu miliony pytań na temat tego obrazu. To jedno z moich największych źródeł inspiracji. Landis nie chciał przestrzegać żadnych norm gatunkowych i mieszał je z dużą dowolnością. A wbrew pozorom jest to bardzo trudna sztuka.?

?Flash Gordon? (1980) ? ?Uwielbiam Flasha. To film, nad którym unosi się aura produkcji, w której coś poszło nie tak. Pamiętam jak młodszy brat zaśmiewał się oglądając jego zwiastuny w telewizji. ?Patrz na tych niedorozwojów? ? rechotał. ?Musimy to zobaczyć?. No i wybraliśmy się wspólnie z rodzicami. Oni poszli zobaczyć odświeżoną wersję ?Pieśni południa?, a my Gordona. Po projekcji przyznali, że chyba jednak powinni byli wybrać Flasha. Obecnie jest to jeden z najulubieńszych filmów mojej rodziny. Kochamy całą tę jego kiczowatość.?

?Mad Max? (1979) ? ?Po raz pierwszy obejrzałem ?Mad Maxa? w zdubbingowanej wersji, z bohaterami mówiącymi z amerykańskim akcentem. Była to brutalna lekcja tego, jak ważny w filmie jest dźwięk i co znaczy dobry dubbing. A tamten w najmniejszym stopniu takim nie był. Z powodu źle dobranych głosów wydawało się, że w filmie występują sami najgorsi aktorzy świata. Moja ?Maczeta? ma wiele wspólnego z ?Mad Maxem?. Pierwsza część powstała po to, by zaprezentować widzom nowego bohatera. Druga to jedna wielka przygoda, w której bawimy się oswojonymi mitami i legendami. Zresztą specjalnie do ?Maczeta zabija? Jesse James stworzył samochód, który miał przypominać te z ?Mad Maxa?. Początkowo nie zakładaliśmy jednak, że za jego kierownicą może usiąść Mel Gibson. ?No nic.? ? pomyślałem. ?Chrzanić scenariusz, trzeba zrobić tak, by Gibson usiadł za kółkiem.? Nie muszę mówić, że Mel nakręcił się do tej wizji równie mocno jak ja.?

?Coś? (1982) ? ?Ciąg dalszy moich fascynacji Carpenterem. Ten horror udowadnia, jak ?plastyczny? może być materiał filmowy. Kiedy Carpenter rozpoczął zdjęcia, Kurt Russell był zaledwie jednym z pobocznych bohaterów. Szybko jednak zapadła decyzja, by wyeksponować jego rolę i Russel, dość nieoczekiwanie, wysunął się na pierwsze miejsce czołówki. Mi również przytrafiają się takie rzeczy. Bywa, że dopiero na planie odkrywam prawdziwą moc i potencjał aktora. I wtedy zaczynam poprawiać i przepisywać scenariusz. Staram się wycisnąć z aktora jak najwięcej i dostrzec to, czego oczekują po nim widzowie.?

Źródło: materiały prasowe


Brak ocen

Prosimy zaczekać ...

Dodaj komentarz