Robię cuda z iPadem – recenzja filmu ?Sekstaśma?

Kiedy celebryci w Stanach starają się o kontrolowany wyciek własnych sekstaśm, w tych samych Stanach postanowiono nakręcić komedię omyłek o wycieku niekontrolowanym. Seks jako temat na farsę nie dość, że ograny, to jeszcze wpakowany w sprawdzony schemat. Twórcy w myśl zasady: ?coś wymyka się spod kontroli po to, by przez dalszą część filmu serwować rozległy wątek poszukiwań? próbują zainteresować możliwie najbardziej zakręconymi perypetiami, ale nie tylko. Będą i na pewno tacy, który wybiorą się na ?Sekstaśmę?, by sprawdzić ?jak sobie daje radę? niemłoda już przecież, ale mająca warunki na takie produkcje Cameron Diaz, jej ekranowym partnerem jest Janson Segel - wydaje się, że celowo dobrany, aby nie przeszkadzał. Bo przecież, jak powie ustami swojego bohatera, ?na mężczyzn w pornolach nie zwraca się uwagi?.

Annie jest blogerką, mając dużo wolnego czasu, zajęła się obszernym relacjonowaniem swojego życia w sieci. Wydaje się, że ma wszystko: piękny dom, dwójkę grzecznych dzieci, brakuje jej tylko... seksu. Żali się, że kiedyś było wspaniale, a widz, na potwierdzenie tej tezy,  otrzymuje konkretną retrospekcję. Annie dzięki swojej niebywałej wylewności otrzymuje propozycję sprzedania bloga od wielkiej korporacji, na czele której stoi, jak się potem okaże, ekscentryczny prezes. Małżonkowie sukces postanawiają uczcić wspólnie. Zostawiają dzieci u babci i postanawiają zabawić się... tak jak kiedyś. Nie bardzo to jednak wychodzi. Annie wpada na pomysł homemade video i... w tym momencie wkracza nie - humor, ale... iPad! Zabawa w kino tym samym się kończy, a zaczyna przydługa i niepożądana reklama najnowszego sprzętu znanego koncernu. Będzie to chyba najbardziej nieznośny product placement, na jaki trafi się, kupując bilet. IPad odgrywa w całym przedsięwzięciu niebagatelną rolę, bo: nagrywa, synchronizuje się, gubi się, odnajduje się, a ze wszystkiego najważniejsze, że się nie niszczy, a przy tym jest tak tani, że można rozdawać go na prawo i lewo. Ale jeżeli korzysta się z ?chmury?, a iPadów w domu ma się jak kwiatków na parapecie, to wasza sekstaśma może trafić w ręce listonosza albo przyszłego pracodawcy. Twórcy pomyśleli, naturalnie, o widzach będących na bakier z nową technologią i wszystko skrupulatnie wytłumaczyli. Takiej lekcji nikt nie zafundował mężowi Annie, który, jak na DJ przystało, kolekcjonuje iPady, ale który nie do końca pojął jeszcze działanie ?chmury?. Małżeństwo, aby odzyskać nagranie ucieka się więc do tradycyjnych metod.

Choć ?Sekstaśma? oferuje niski poziom żartu, to trzeba oddać twórcom, że momentami naprawdę jest zabawnie, a z czasem już śmiać się można i z kolejnego wspaniałego i niezniszczalnego iPada, który kradnie bohaterom show. Wszystko trzymałoby się jeszcze swojego poziomu, gdyby nie chęci dopisania ideologii do tytułowej sekstaśmy. Tym bardziej że nie ma tam żadnej psychologii. Taśma nakręcona pierwotnie dla zabawy staje się więc koniec końców terapią małżeńską, ale pada to z ust nie ich samym nagrywających, ale właściciela... YouPorn, który jednak o sekstaśmach swoje wie...


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz