P. L. Travers na kozetce ? recenzja ?Ratując pana Banksa?

Pierwsza miłość dziewczynki? Ojciec. Elen Lyndon Goff zakochała się w swoim tak mocno, że uczyniła z jego imienia swoje nazwisko. Już jako Pamela Lyndon Travers stała się sławną i do dziś poczytną autorką powieści dla dzieci ? to spod jej pióra pochodzi seria książek o Mary Poppins. Inne inicjały to nie jedyny ślad, jaki pozostawił w pisarce Travers Goff; wszak złamane serce dziecka nie zawsze da się posklejać tak, by miejsca złączenia stały się niewidoczne. Właśnie na tych rysach i niezwykle trudnej miłości córki do ojca skupia się najnowsza produkcja Disneya, Ratując pana Banksa.

Źródło: Disney

To nie przypadek, że realizacji filmu o P. L. Travers podjęła się akurat ta wytwórnia, w grę wchodzi bowiem pewnego rodzaju autotematyzm. Otóż w latach 40. sam Walt Disney obiecał swoim córkom, że zekranizuje Mary Poppins. Nie przypuszczał wtedy, że wykupienie praw autorskich od upartej pisarki zajmie mu całe 20 lat. Wysiłek się opłacał, gdyż powstała w roku 1964 adaptacja nie tylko zgarnęła szereg Oscarów, ale do tej pory nazywana jest jednym z najlepszych musicali w historii kina. Kulisy jej kręcenia interesują jednak reżysera Johna Lee Hancocka (znanego głównie jako twórcę nominowanego do Oscara Wielkiego Mike?a: The Blind Side) tylko do tego momentu, do którego osobiście zaangażowana była współtworząca scenariusz Travers. Tym sposobem główna oś fabuły Ratując pana Banksa toczy się na trzy lata przed premierą, w czasie prac nad skryptem, których autorka powieści zdecydowanie nie ułatwiała. Disney próbuje dociec, czemu jest w niej tyle niechęci. ?Dla mnie Mary Poppins jest jak rodzina? ? tłumaczy na początku kobieta, lecz chyba nikt nie spodziewa się, jak bardzo dosłownie trzeba potraktować jej słowa.

Kilka miesięcy temu mówiło się, że Blue Jasmine Woody?ego Allena byłoby filmem tylko niezłym, gdyby nie fenomenalny, wybijający go ponad przeciętność występ Cate Blanchett. Podobna sytuacja zachodzi w przypadku Ratując pana Banksa, tyle że w laur przybrana jest tym razem Emma Thompson. P. L. Travers w jej wykonaniu to postać skomplikowana i budząca mieszaninę skrajnych uczuć, jednak niezależnie od tego, czy ukazuje akurat swoje bardziej zgryźliwe, czy też dobroduszne oblicze, kradnie całą uwagę. Kroku nie dotrzymuje jej nawet Tom Hanks w roli serdecznego i żywiołowego, ale też nieco melancholijnego Walta Disneya. Zachodząca w bohaterce przemiana mogłaby wydawać się naiwna, gdyby nie kreacja Thompson. Travers ukrywa się pod maską surowości, jaką tworzą wiecznie ściągnięte brwi, idealna trwała, cienkie, pomalowane na czerwono usta oraz skromne garsonki. Aktorce udało się jednak przemycić w spojrzeniu smutek, żal i zgryzotę, dzięki którym widz nie widzi tylko zgorzkniałej starej panny, lecz zranioną, wrażliwą kobietę, której zachowanie dyktowane jest straconym zaufaniem.

Źródło: Disney

Kompletność portretu Travers to także zasługa błyskotliwego scenariusza Sue Smith i Kelly Mercel. Dziwactwa pisarki pełnią tu dwojaką funkcję: z jednej strony to obfite źródło humoru (Ratując pana Banksa bardzo dobrze sprawdza się jako komedia), z drugiej pretekst do licznych scen retrospektywnych. Hancock dramatyzuje je odrobinę za mocno, lecz udaje mu się uchwycić istotę uczucia, jakie łączy córkę i ojca ? choćby relacja ta była skrajnie trudna, nie można całkowicie wyłączyć z niej miłości. W pewnym sensie czyni to z filmu tyleż poruszający, co osobliwy melodramat.

Wytwórni Disneya znowu się udało. Sukces sprzed pięćdziesięciu lat stał się podstawą dla kolejnego, gdyż po ciepłym przyjęciu Ratując pana Banksa przez zagranicznych widzów i krytyków można już rozpatrywać film w takich kategoriach. Nie jest to co prawda osiągnięcie tej samej miary, co w przypadku Mary Poppins, ponieważ szanse produkcji na zapisanie się w historii kina są raczej niewielkie. Bliska tego była natomiast Emma Thompson, której Złoty Glob wymsknął się z rąk. Trudno byłoby tę stratę odżałować, gdyby nie to, że trafił do wspomnianej Cate Blanchett. W końcu aktorka uratowała panią Travers przed naiwnością, której nie zawsze wystrzegał się Hancock. W zgodzie z wymową filmu można mu to jednak wybaczyć.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz