Mr Punchliner i Mr Coolguy, czyli ekranizacja komiksu 2 Guns – recenzja filmu Agenci

Powieść obrazkowa, na której został oparty film nie jest najbardziej popularnym komiksem ani w USA, ani w Europie. Jednak dzięki produkcji wydawnictwo Boom Studios zdecydowało się na sequel serii o dość wymownym tytule 2 Guns. Dlaczego po ekranizacji popularność rysunków wzrosła? Bo to świetne kino akcji z kapitalną dozą humoru - bez wytrawnych dialogów, za to z jajem i inteligentną realizacją.

foto.Sony Pictures

Mimo, że według zeszytów obaj bohaterowie są biali, dobranie Denzela Washingtona pod wygadanego Marka Wahlberga było strzałem w dziesiątkę. Wydaje mi się, że nawet udało im się bardziej podkręcić konwencję komiksu, bo na kadrach nie mieli w sobie tyle potencjału. Obaj panowie grają duet zarabiający na handlu kokainą z niejakim Papi. Ten szef meksykańskiego kartelu trzyma w jednym ze swoich małych banków okrągłe 3 mln $. Narwany Stigman (Mark Wahlberg) wpada na pomysł, aby obrabować swojego pracodawcę i nawiać za granicę. Bobby (Denzel Washington) zgadza się, bo jako glina pod przykryciem będzie mu to na rękę, a może sam da radę na tym zarobić. Sprawy zaczynają się mocno komplikować, kiedy okazuje się dla kogo pracuje boss narkotykowy, co tak naprawdę znajduje się w bankowej skrytce i kim z zawodu jest partner Bobby'ego.

"Agenci" to jeden z lepszych filmów sensacyjnych jakie miałem okazję ostatnio oglądać. Mimo, że zwiastuny nie zapowiadały niczego ponadprzeciętnego, 2 Guns zamiata standardowe strzelaniny ostatnich lat. Najłatwiej jest porównać tę produkcję do Dnia Próby, z tym że Washington ma zabawniejszego partnera, a klimat jest nieco bardziej komiksowy (czyt. z przymrużeniem oka). Oba filmy natomiast mają niepowtarzalny klimat, ciekawe scenariusze i trzymające w napięciu zwroty akcji. Panowie świetnie się uzupełniając, szybko zarażają chemią widzów, którzy śmieją się przy każdym punchlinie Stiga i krzyczą yeah! po wszystkich pojedynkach Bobby'ego. W Agentach znajdą coś dla siebie fani Tarantino, Rodrigueza, Manna, Baya i nawet Goyera.

foto.Sony Pictures

Choć obraz nie aspirował na jednego z poważniejszych "graczy" w tym roku, a przynajmniej nie robił tego w oczach widzów - stanie się na pewno jedną z najlepszych sensacji jakie można mieć w domu na dvd. Mam nadzieję, że po przeczytaniu pozytywnych recenzji większość męskiej części widowni da zarobić Baltasarowi Komakurowi, a to przypieczętuje miano blockbustera dla 2 Guns. Zresztą nie trzeba iść koniecznie z kumplem - cytując moją narzeczoną po seansie: bardzo fajne! No to jak bardzo to 7/10.

ZWIASTUN:


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz