Przewrotność losu – recenzja „Nieracjonalnego mężczyzny”

Sinusoida twórcza Woody?ego Allena ponownie znalazła się w górnych rejonach, odkrywając filozoficzną wędrówkę po sensie życia i przewrotności losu. Nowojorczyk odszedł od wyszukanych paraboli i z powściągliwością opowiedział historię samotności, zagubienia, depresji i siły zauroczenia. Połączył dojrzałość i szeroką intelektualną wiedzę z młodzieńczym duchem odkrywania i doświadczanie, dzięki czemu powstała romantyczna historia, przypowiastka i podróż po meandrach ludzkich pragnień.

Nieracjonalnym mężczyzną jest Abe Lucas (Joaquin Phoenix), profesor filozofii, który po bujnym i barwnym życiu pełnym podróży, zysków i uczuciowych strat zatopił się w teoriach dawnych myśliciel. Zesłany na uniwersytet na amerykańskiej prowincji,  samotny, topiący smutki w litrach whisky wpada w sidła własnego depresyjnego zagubienia i dwóch kobiet. Zakleszczony między seksualnie wyzwoloną Ritą (Parker Posey) a intelektualistką Jill (Emma Stone) wciąż pozostaje wierny swoim malkontenckim przekonaniom, do czasu aż przypadkowo podsłuchana rozmowa przywróci mu sens życia.

Filozoficzne rozważania są tylko tłem opowieści, stanowią ?słowną masturbację?, która przestaje mieć znaczenie w rzeczywistym świecie. Obiektywny racjonalizm nie istnieje, a kiedy w grę wchodzi szczęście i radość, zaczynają rządzić instynkty i pragnienia. Każdy z bohaterów promyk nadziei i sens życia odnajduje w innej rzeczy, ale wszyscy przestają zachowywać się racjonalnie, aby osiągnąć cel. Lucas wmawia sobie, że istnieje zbrodnia doskonała, Rita spokój i szczęście może odnaleźć w hiszpańskim klimacie, a Jill jest napędzana intelektualnym i seksualnym pożądaniem. Zagubione postaci, które usilnie walczą z przewrotnością losu, chcą udowodnić, że mają całkowitą kontrolę nad swoim życiem.

Allenowski świat ponownie pełen jest zagubionych ludzi, których skrywają swoje neurozy i bolączki. ?Nieracjonalny mężczyzna? nie stanowi niczego oryginalnego, sięga po dobrze nam znane schematy i klisze, ale i tak staje się uroczą bajką, pełną dyskusji i górnolotnych stwierdzeń. Zabrakło tu dosadnych twierdzeń i trafnych puent, ale niedociągnięcia bledną przy blasku aktorskich popisów. I choć chemia pomiędzy Stone a Phoenixem jest wyczuwalna, to zabrakło równowagi pomiędzy tanim romantyzmem a kryminałem. Jest dobrze, ale to nie znaczy, że nie mogłoby być lepiej.

   
Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz