Przekraczając granice czasu – recenzja filmu „Teoria wszystkiego”

Czy to jest film o jednym z największych umysłów naszych czasów? A może opowieść o inspirującej sile miłości zdolnej do wszelkich poświęceń? O walce o swoją tożsamość, poglądy i możliwości dalszego rozwoju? O kosmosie i względności czasu? James Marsh stworzył film o wszystkim po trochu, dążąc wraz ze Stephenem Hawkingiem do odkrycia teorii wszystkiego, czyli jednego konkretnego równania, w którym zamknęłaby się cała wiedza o stworzeniu świata.

Historia życia brytyjskiego kosmologa jest wprost idealna dla Hollywood. Ponadprzeciętna jednostka, o pięknym umyśle, która staje się więźniem swojego ciała i niewolnikiem niegasnącej siły miłości. To opowieść o sile poświęcenia i niebywałej inteligencji, która potrafi wygrać z niepełnosprawnością. Na pierwszy plan wysuwa się związek Stephena (Eddie Redmayne) z Jane (Felicity Jones), która pomimo znajomości diagnozy zdecydowała się na małżeństwo i wspólne życie. W ten sposób ?Teoria wszystkiego? staje się sentymentalną opowieścią o poświęceniu, wzajemnym zrozumieniu i wsparciu. Zachwyca niesamowita siła Jane, która potrafi podzielić czas pomiędzy dom, naukę, trójkę dzieci i niepełnosprawnego męża, kiedy musi walczyć z bezsilnością i zmęczeniem. Ta opowieść staje się doskonale pracującym mechanizmem do wywoływania wzruszeń, co nie odejmuje jej uroku i ogromnej siły kreacji Redmayne.

Jednak ?Teoria wszystkiego? to przede wszystkim umysł i humor, spór między religią a Bogiem, racjonalnością a metafizyką oraz poszukiwanie odpowiedzi na pytania o pochodzenia świata, o kosmos i jego granice. Czas jest tu kluczowym składnikiem, nieokiełznaną siłą, która daje i zabiera. Choć Stephen wraz z diagnozą zaburzeń neuronu ruchowego dostaje dwa lata życia, to potrafi stworzyć rodzinę, spłodzić trójkę dzieci, opracować kilka teorii, napisać książkę i odbyć wiele wykładów. Czas jest dla niego łaskawy.

Zanurzamy się w piękne widoki Cambridge otoczone jak zwykle ujmującą muzyką Alexandre?a Desplata. Świat pięknych i wartościowych ludzi, którzy trochę przerażają brakiem skazy i dopasowaniem do ideału. Jest ciężko, lecz nikt nie spogląda na Stephena ze zbolałą miną, a on sam zaraża pogodą ducha.

Taki idealny świat, pozbawiony brudnych plam ze sporadycznymi wybuchami frustracji i złości staje się hołdem dla naukowca i jego rodziny. ?Teoria wszystkiego? to bajkowa rzeczywistość pełna nadziei i siły walki, która tak bardzo jest każdemu potrzebna.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz