Produkt iście walentynkowy ? recenzja ?Miłości bez końca?

Walentynki to przede wszystkim biznes. Fortunę w tym dniu zbijają jednak nie tylko kwiaciarnie i hurtownie pluszaków, ale także kina. P.S. Kocham cię, Wciąż ją kocham, I że cię nie opuszczę ? wszystkie te produkcje miały premiery w okolicach 14 lutego, tworząc w ten sposób niemal osobny podgatunek melodramatu, jakim jest film walentynkowy. Cecha charakterystyczna? Niewymagająca historia, która nawet największemu sceptykowi i pesymiście przywróci wiarę w Wielką Miłość (no, albo przynajmniej będzie próbowała). Seans pełni tu rolę idealnej, wprowadzającej w romantyczny nastrój przystawki przed jeszcze bardziej romantyczną kolacją i innymi świergotami. Tytuły te są jednak niczym niewyprzedane serduszkowe lizaki ? termin ich przydatności mija wraz z końcem dnia zakochanych. Miłość bez końca realizuje wszystkie te wytyczne bez wyjątku.

Źródło: UIP

Może się też pochwalić baśniowym rodowodem. Zaczyna się jak opowieść o Roszpunce: oto piękna księżniczka przetrzymywana jest w wysokiej wieży, której pilnuje zła czarownica. Aby móc żyć z wybranką długo i szczęśliwie, zakochany książę musi przejść bardzo krętą drogę, w czasie której jego wytrwałość nie raz zostanie poddana próbie. Oczywiście film Shany Feste korzysta tylko ze schematu. Wieżę zastąpiła ogromna rezydencja, księżniczkę śliczna i inteligentna, jednak nieszczęśliwa siedemnastolatka, wiedźmę zazdrosny ojciec, księcia zaś znajomy bladolicej z liceum, którego oręż stanowi żarliwa wiara w potęgę miłości. Przyczyną, dla której Jade vel Roszpunka chowała się w odosobnieniu, są tragiczne wydarzenia sprzed kilku lat, kiedy to pozornie idealna rodzina Butterfieldów musiała pogodzić się ze śmiercią zmarłego na raka syna/brata. Aby przetrwać żałobę, trzeba było zewrzeć szyki. Bohaterka poświęciła się życiu rodzinnemu i nauce, całkowicie rezygnując przy tym ze znajomych i wszelkich przywilejów młodości. Onieśmieliło to, lecz nie zraziło zapatrzonego w nią przez całe liceum Davida, któremu udaje się jednak wspiąć do wieży i podbić serca jej trochę skostniałych mieszkańców. Na jego urok odporna jest tylko czarownica ? wpatrzony w córkę tatuś nie odda swojego skarbu pierwszemu lepszemu aspirantowi, a na pewno nie synowi mechanika.

Akcja Miłości bez końca kręci się głównie wokół relacji David ? Hugh Butterfield. Mimo przeciwności losu młodzi kochankowie nie zamierzają się poddać i są ponad podziały klasowe. Brzmi znajomo? Na pewno, bo film powiela wszelkie kalki znane melodramatowi. Seks przy kominku, szekspirowska scena balkonowa czy przeszkoda w formie rodziny, która uważa, że pociecha zasługuje na więcej, to tylko pewna część oklepanych motywów, z jakich skorzystali scenarzyści. Sami bohaterowie także wpasowują się w istniejące już modele. Ona jest słodsza niż miód, równie piękna, co zdolna (na tym charakterystykę można zakończyć, bo niestety portret kobiecy zarysowano tu wyjątkowo mało wyraźnie). On nie ma wypchanego portfela, za to naturę romantyka i ?mroczną? tajemnicę. To, z czym przychodzi im się mierzyć, w żaden sposób nie zaskakuje, a zdanie ?walcz o miłość? pada zdecydowanie zbyt często.

Źródło: UIP

Bardziej prawdziwie wypadają te sceny, w których film skupia się na akcentowaniu faktu, że to pierwsza miłość, a bohaterami są nastolatkowie. ?Bądźmy dziś młodzi i głupi? ? mówi Jade. Właśnie w tych momentach młodzieńczych szaleństw produkcja zyskuje trochę energii i uroku. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że sili się, aby się podobać. Stara się być zabawna (z różnym skutkiem), a bajecznym chwilom wolności towarzyszy przebojowa ścieżka dźwiękowa bogata w modny electropop. W scenach tych wygląda jak teledysk albo reklamówka Openera czy innego letniego festiwalu muzycznego, co w kontekście całości wychodzi na plus. Gdzieś na entym planie pojawia się także refleksja o tym, jak trudno dzieciom spełnić oczekiwania rodziców. W końcu młodość rządzi się swoimi prawami, zapomniał wół, jak cielęciem był, itp., itd.

Oczywiście punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jeśli siedzicie w kinowym fotelu ze swoją drugą połówką, być może z Waszej perspektywy nie dostrzeżecie w Miłości bez końca nic irytującego. To film skrojony pod Walentynki, zapewniający o trwałości i sile uczucia, a także wprowadzający w pożądany na randce romantyczny nastrój. Względnie sympatyczni bohaterowie (lekko zdrewniały Alex Pettyfer i trochę infantylna Gabriella Wilde, niespokrewniona z Olivią) oraz przyjemna oprawa muzyczna sprawiają, że produkcja może się podobać, zwłaszcza osobom w chronicznym stanie zakochania. W innym przypadku data ważności upływa wraz z dniem 14 lutego.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz