Polskie Debiuty 2013 Studia Munka – czy idzie nowe? – recenzja DVD

fot. Studio Munka- SFP/ Kuźnia Zdjęć

Prawie 6 godzin z młodym polskim kinem napawa dużym optymizmem. Mający na swoim koncie szkolne etiudy, utalentowani i młodzi ludzie przed pełnometrażowym debiutem dostają niezwykłą szansę pracowania z najlepszymi operatorami, dźwiękowcami, montażystami, aktorami i muzykami w tym kraju, pod opieką takich uznanych twórców jak Wojciech Smarzowski, Filip Bajon czy Jacek Bławut, nie martwiąc się o budżet, a tym samym o powodzenie przedsięwzięcia, oddają się w pełni wizji artystycznej i tworzą udane ?trzydziestki?, przymierzając się tym samym do pełnego debiutu. Kręcą i zdobywają za nie światowe nagrody! O takim komforcie pracy i takim starcie w zawodzie marzy niejeden student szkoły filmowej. Wystarczy wspomnieć chociażby Bartosza Konopkę, Borysa Lankosza czy Michała Marczaka, którzy w Studiu Munka stawiali pierwsze kroki, a dziś z powodzeniem funkcjonują w środowisku, żeby z czystym sumieniem powiedzieć, że działający od 2008 roku program to miejsce, gdzie produkuje się najciekawsze debiuty, z zaciekawieniem obserwowane, pobudzają apetyt na dobre polskie kino. A wszystko dzięki Studiu im. Andrzeja Munka, które przy współpracy ze Stowarzyszeniem Filmowców Polskich co roku produkuje w założeniu 10. półgodzinnych filmów o tematyce współczesnej, a w ramach programu ?Pierwszy dokument? nie dłuższych niż 15-minutowych dokumentów poszukujących prawdy o świecie.

kadr z filmu ?Mazurek?, fot. Studio Munka- SFP

Studio zajmuje się nie tylko produkcją, opieką i developmentem debiutów filmowych, ale także promocją gotowego filmu. Trzeba przyznać, że z roku na rok o podopiecznych studia jest coraz głośniej, tegoroczny przykład - Julia Kolberger, która swoim ?Mazurkiem? zawojowała nie tylko polskie, ale i zagraniczne festiwale.

Starania młodych twórców doczekały się pięknej oprawy. Wydanie DVD zachwyca projektem, dbałością o szczegóły i estetyką. Na 3 płytach w kartonowym opakowaniu znalazło się 12 filmów - dziewięć fabuł z programu ?30 minut? i trzy filmy z sekcji ?Pierwszy dokument?.

Krótka forma wypowiedzi wymaga dużej dyscypliny, przemyślanej wizji artystycznej i precyzyjnej konstrukcji. Każdy z tegorocznych debiutów taki jest, a po 12 filmach jestem przekonana, że ?Polish talents? sprawnie posługują się językiem filmowym. Nowelowa forma całego projektu pokazuje, że pomimo zupełnej wolności, własnego i indywidualnego stylu, niekiedy wypowiedzi dalekich od realizmu to wszystkie te filmy łączy prawda, prawda o świecie, w którym żyjemy tu i teraz. Każdy tytuł to uniwersalna refleksja na temat człowieka zmagającego się z trudami i wyzwaniami współczesności. Ideą studia jest właśnie przywrócenie tradycji filmu nowelowego, patronuje mu mistrz gatunku - autor ?Eroiki?.

Co zajmuje młodych filmowców? Na jakie pytania chcą odpowiedzieć, a jakie chcą zadać i zostawić bez odpowiedzi? Mamy tutaj aż trzy ciężkie powroty, gdzie okazuje się, że rozłąka to strasznie niszczycielski stan, mamy dwa obrazy próbujące brać pod lupę rodzące się zło, mamy dwie wypowiedzi o dojrzewaniu, dwie o heroicznej walce w imię różnych celów. A wszystkie w jakimś stopniu opowiadają o samotności.

Julia Kolberger w 30 minut rozkłada na czynniki pierwsze stosunki damsko-męskie i przeprowadza wiwisekcję współczesnej rodziny patchworkowej. A wszystko to rozgrywa się wśród sześciu osób, zastawionym stole i wielkanocnym mazurku po środku. Na tak skromnym metrażu taśmy i przestrzeni młodej reżyserce udało się pokazać matkę przeżywającą kryzys we własnym związku, która gości na świątecznym śniadaniu-kolacji byłego męża, jego młodą kochankę i młodą córkę z podstarzałym narzeczonym. Córka, która w filmie jest jeszcze uosobieniem niewinności, staje się katalizatorem do nietypowych zachowań matki. Lukier będzie spływał tylko po mazurku, całości bliżej do tragikomedii niż do ciepłej rodzinnej kolacji. ?Mazurek? Kolberger jest naprawdę wyborny.

?Przedtem, potem? - zachwyca przede wszystkim stroną wizualną, gorzki obraz współczesnego świata mimo że w onirycznej konwencji, to poraża prawdziwością i przenikliwością. Edyta Sewruk ze  świetnym zmysłem obserwatorskim nakręciła satyrę na świat korporacji, zderzyła bezpośredniość prostych ludzi z prowincji ze sztucznością karierowiczów. To, co ?potem? bliżej ducha niż to, co ?przedtem? - to, co materialne, bliżej ciała i przy tym nieważne.

W ?Zasadach gry? odnaleźć można przewałkowany już temat samotności w wielkim mieście, niedopasowania czy problemów z samoakceptacją młodych ludzi, o ile w roli studenta inżynierii środowiska Tomasz Schuchardt spisał się fantastycznie i nie mówiąc nic, wyraził smutek i depresję, o tyle reżyser zaserwował nam mocno tendencyjny obraz, choć trzeba przyznać - przejmujący.

?Leszczu? Aleksandry Terpińskiej w humorystyczny sposób ukazuje temat przyjaźni i dorastania. I jeżeli pomyśli się, że takich fajnych chłopców i takich żałosnych dresów już znamy, a cała ta historia zmierza donikąd, przewrotny scenariusz wynagrodzi nam nieco błahą tematykę.

kadr z filmu ?128. szczur? , fot. Studio Munka- SFP

Historia o dwóch nastoletnich chłopcach planujących zabójstwo na przypadkowej osobie Pawła Orwata to zbyt skondensowane ujęcie, żeby mówić o tym, skąd zło w ludzkiej naturze. Ale kiedy to jeszcze kiełkujące zło spotka na swojej drodze zło okrutne, nieuniknione i nieodwracalne, to czy wszystko da się jeszcze naprawić? Czy zło można naprawić złem, czy niedobre uczynki potrzebują tylko czystego serca? Orwat prostym zabiegiem nie kończy tej opowieści, ale przy jego pomocy otwiera dyskusję, wzbogacając ją o aspekt moralny.

Temat powrotu podjęty przez Ewę Bukowską to sprawa, którą całkiem niedawno żyła cała Polska. Powracający do domu z kolejnej misji wojennej w Afganistanie żołnierz jest zamieszany w sprawę, w której zginęli cywile i oskarżony o zbrodnię wojenną. Bukowska skupia się tutaj bardziej na żonie i tym, jak ten fakt zakłóci domowe ognisko. Chociaż temat w Polsce aż prosi się o podjęcie, a za granicą powstają świetne filmy na ten temat, Bukowska bez wyraźnego pomysłu ukazała ten dramat. Niestety ?Powrót?, mimo świetnej Agaty Buzek, nie przykuł mojej uwagi.

?128. szczur? Jakuba Pączka to z kolei sympatyczna czarna komedia o Pawle Buraku - studencie teologii o dość niekonwencjonalnym podejściu do życia, ktoś by nawet powiedział, że  to hipsterska filozofia. Bo według bohatera ?szczęśliwi bywają tylko idioci?; ?koniec świata będzie jutro, a jeśli nie jutro, to pojutrze?. Wszystko się nawet zgadza, jeśli ma się takie nastawienie, będąc sfrustrowanym nieudanym życiem i obserwując rozpad małżeństwa swoich rodziców, ale kiedy wszystko zaczyna się układać, Paweł zamiast wykrzyknąć: ?La vita ? bella?, chce się na siłę przekonać, że jest dobrze tylko gdy jest źle. Orygenes pewnie przybiłby ci piątkę, ale qvo vadis, Buraku?

Ostatnia fabuła urzeka poetyckością i wrażliwością w sposobie opowiadania. Arek Biedrzycki doskonale wie, na której strunie zagrać, aby wzruszyć widza. Ten powrót ma więcej uczuć i emocji niż Bukowskiej. ?Częstotliwość drgań? odkrywa, że nie ma można tak po prostu powrócić do tego, co się zostawiło, każde pojawienie się burzy spokój poukładanego, przez kogoś innego, świata.

kadr z filmu ?Jak głęboki jest ocean??, fot. Studio Munka- SFP

Milczące, ale wymowne dokumenty to ostatnia z trzech płyt w tym zestawie. Debiutujący dokumentaliści opowiadają samym obrazem, nie dopuszczają do głosu swoich bohaterów, ale za to uzewnętrzniają kadrem to, co czują prawdziwi ludzie. ?Życie stylem dowolnym? to nie wybór, jakby się mogło zdawać, ale konieczność, z którą każdego dnia zmagają się niepełnosprawni pływacy po to, aby realizować pasję, która wiąże się z pokonywaniem własnych słabości. Kamera Adama Palenty obserwuje zawodników startujących w Mistrzostwach Świata Osób Niepełnosprawnych w pływaniu i dokumentuje walkę nie w basenie, ale poza nim, przy najprostszych czynnościach, dla tych, którzy żyją stylem dowolnym, bardziej kłopotliwych. Wizycie, która nigdy nie nastąpi przygląda się Matej Bobrik w ?Odwiedzinach?. Przedstawione w tym dokumencie twarze silnie przewartościowują życie. Szczęście zawarte jest w małych rzeczach, które dla tych, którzy nie mają nic, stają się sensem życia i radości. Tak jak niedzielne odwiedziny w domu opieki społecznej położonym w otoczeniu magicznego lasu, który zapewne jest sprawcą straconej nadziei. Twórca ostatniego filmu - Piotr Bernaś - dał się poznać w 2011 roku jako autor  bardzo dobrego, nominowanego do Europejskiej Nagrody Filmowej, filmu ?Paparazzi?. W ?Arenie? w ciekawie formalny sposób próbuje dowiedzieć się, skąd czerpią motywację współcześni gladiatorzy, czyli zawodnicy MMA. Sposób, w jaki stara się Bernaś to zrobić podpowiada, że nie jest nim splendor i sława. Wydaje się, że tego, co popycha ich do walki na arenie trzeba szukać wewnątrz, nie jest to proste, jest to raczej osobiste. Łatwiej z filmu Bernasia odpowiedzieć, co tak fascynuje widownię w zadawaniu sobie bólu przez dwóch rosłych osiłków.

Na osobne słowo zasługuje film, który zdecydowanie wybija się nie tylko ponad tegoroczne debiuty, ale który wyłamuje się z tendencji we współczesnym polskim kinie w ogóle! Mimo że widać w nim inspirację mistrzem Fellinim, zwłaszcza ?Osiem i pół?, to i tak ?Jak głęboki jest ocean?? Filipa Syczyńskiego zachwyca oryginalnością. Przemyślany, niekonwencjonalny i intrygujący - ten debiut na długo zostaje w pamięci i imponuje kreatywnością w wyrazie. Marek budzi się brzuchu potężnego wieloryba, spotyka tam wszystkie osoby, które kochał za życia: żonę, którą dawno temu pochłonęło morze oraz szalonego ojca, który chce, by nazywano go Królem Oceanów. Świętujący kolejne samotne urodziny Marek dziwi się światu, a konkretniej sztuczności tego świata. Dopiero gdy do surrealistycznego świata trafi razem z dawno niewidzianym synem, który jako jedyny bez kostiumu znajdzie się również we wnętrznościach wieloryba, Marek znajdzie w sobie chęci do życia. Zadane przez Syczyńskiego w tytule pytanie jest kwestią indywidualną i nie da się na nie odpowiedzieć - nie dowiesz się, jak głęboki jest ocean, dopóki nie sięgniesz dna. Stopnie rozpaczy i samotności są mierzalne indywidualnie. Reżyser daje nam jednak wskazówkę, jak utrzymać się na powierzchni - to zdrowe relacje z najbliższymi i otwartość na drugiego człowieka. ?Cierpliwych fala unosi, a gwałtownych pogrąża? - cytatem z ?Parady paradoksów? Władysława Grzeszczyka podsumowuje swój debiut Syczyński.

Debiutancka próba sił z barierą 30 minut 2013 dobrze wróży przyszłości polskiego kina. Nic, tylko wypatrywać pełnometrażowych wypowiedzi, jest na co czekać!

kadr z filmu ?Chłopcy?, fot. Studio Munka- SFP

Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz