Polska biało-czerwona jak truskawki ze śmietaną – recenzja filmu „Hiszpanka”

Co mogłoby się wydarzyć, gdyby Ignacy Jan Paderewski nie dotarł w grudniu 1918 roku do Poznania? Na szczęście nie musimy rozważać takiej sytuacji, ponieważ grupa zapaleńców, patriotów i magików dołożyła wszelkich starań, aby mistrz cało i zdrowo dotarł do wolnej już Polski, a po jego płomiennej przemowie wybuchło powstanie, jedyny zwycięski zryw narodowy i Wielkopolska została częścią państwa. Łukasz Barczyk bierze na swe barki historyczny ciężar opowieści, doprawia go tajemniczością i groteską na miarę Tima Burtona, feerią barwa niczym u Wesa Andersona i lekkim humorem, pozbywając się wysokich tonów męczeństwa narodu Polskiego.  

?Hiszpanka? jest wariacją na temat alternatywnych światów, telepatycznych zdolności, czarnej magii i seansów spirytystycznych, które mają wpływ na bieg historii. Grupa zapaleńców staje w obliczu misji ocalenia Paderewskiego (niesamowity Jan Frycz) przed mrocznymi wpływami Rzeszy pod postacią Doktora Abuse (Crispin Glover), który chce zarazić kompozytora tytułową hiszpanką. Barczyk miesza tutaj z powodzeniem konwencje filmu z epoki ekspresjonizmu, kino akcji oraz opowieść historyczną, wplata wątki romantyzmu i mesjanizmu Polski, a to wszystko zamyka w ramach walki dobra ze złem. Przewrotność tego projektu polega na grze wyobraźni i relatywności kreowania historii, gdzie zwycięstwo Polaków wynika z długiego planowania strategii walki, ale przede wszystkim ze zwycięstwa Rudolfa Funka (Artur Krajewski) nad złymi manipulacjami Dr Abuse?a.

Reżyser zastanawia się, ile człowiek jest w stanie poświęcić dla ratowania Ojczyzny, jak bardzo może się to stać życiową misją bądź tylko zabawą i krótką rozrywką. Stawia pytania o patriotyzm i jego przejawy. Czy Wanda Rostowska (Patrycja Ziółkowska) potrafi poświęcić klejnoty, ale również i miłość? A czy zatopiony w romantyzmie Krystian Ceglarski (Jakub Gierszał) kieruje się uczuciem do kobiety czy do Ojczyzny? Na ile można pozostać wiernym swoim przekonaniom, a na ile oddać część duszy wrogowi w imię lepszego bytu czy umocnienia pozycji? Bohaterowie ?Hiszpanki? stają przed wieloma dylematami, aby wśród barwnych i wiarygodnych kreacji dojść do militarnej walki, która wieńczy ich starania.

Autor ?Nieruchomego poruszciela?  buduje piękny dawno zapomniany świat, który zachwyca elegancją kostiumów i podniosłością w traktowaniu swego kraju. Mówi o marzeniach ówczesnych Polaków, aby nasze biało- czerwone barwy przestały się kojarzyć z bladością martwych ciał i krwią, ale stały się czymś prostym, codziennym i przyjemnym jak truskawki z bitą śmietaną. O tym marzył Ignacy Jan Paderewski, o tym marzył Ceglarski czy aktorka Malicka (Sandra Korzeniak), a świat i tak okazuje się tylko zabawką jo-jo w dłoniach Fantomasa, który z lubością oddaje się manipulacji rzeczywistością. W końcu jej spostrzeganie i rozumienie zależy od przyjętej perspektywy.

?Hiszpanka? to kino wielu języków, wielu perspektyw i rozwiązań, które może zachwycić rozmachem kreacji i przygotowań, ale rozczarować fasadowością przedstawionych postaci. Tak trudno identyfikować się z figurami, które przekazują pewną ideę, ale są zatopione w spirytystycznym świecie. Łukasz Barczyk i tak wygrywa w walce o oryginalność podejścia do tematu. 


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz