Polscy aktorzy u oscarowego reżysera! „Schyłek dnia” w kinach od 5 kwietnia.

od lewej: László Nemes, Juli Jakab, Mátyás Erdély i Marcin Czarnik na planie „Schyłku dnia”

„Schyłek dnia” to najnowszy film nagrodzonego Oscarem za „Syna Szawła” węgierskiego reżysera, László Nemesa.

Poruszająca opowieść o końcu istniejącego porządku, głośno bijący na alarm film to nie tyle podróż w przeszłość, ale przede wszystkim requiem dla naszego świata. „Schyłek dnia” został nagrodzony na 75. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji nagrodą Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych FIPRESCI.

Po raz drugi Nemes zaangażował do jednej z głównych ról Marcina Czarnika - jednego z najciekawszych polskich aktorów filmowych i teatralnych. Panowie pierwszy raz spotkali się na planie oscarowego „Syna Szawła”. W „Schyłku dnia”, Czarnik wciela się w rolę Sandora, który jest jedną z kluczowych postaci w historii opowiadanej przez Nemesa. Co ciekawe, aktor mówi w filmie wyłącznie po węgiersku. Reżyser wspominał w wywiadzie dla Filmweb.pl, że Czarnik ma w sobie magnetyzm, którego nie znalazł u żadnego węgierskiego aktora. „Jego nieustanne poszukiwanie, daje szansę na wspaniałą współpracę”, mówi Nemes. Marcin Czarnik z obsadą i reżyserem na premierze „Schyłku dnia” w Wenecji

Marcin Czarnik z obsadą i reżyserem na premierze „Schyłku dnia” w Wenecji

Marcin Czarnik urodził się w 1976 roku. Jest absolwentem Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie (2000), wykładowcą Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie. Pracował w Teatrze Polskim we Wrocławiu, Teatrze Wybrzeże w Gdańsku, Teatrze Polskim we Wrocławiu i Starym Teatrze w Krakowie. Obecnie związany z Teatrem Rozmaitości (TR Warszawa), gdzie w marcu odbędzie się premiera najnowszego spektaklu z jego udziałem „Inni ludzie” w reżyserii Grzegorza Jarzyny na podstawie hiphopowego poematu Doroty Masłowskiej. Czarnik znany jest ze świetnie przyjętego serialu Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego „Artyści”, oraz ze wspomnianej roli Feigenbauma w „Synie Szawła”. Obecnie na premierę czeka film Jacka Bromskiego „Solid gold”, w którym Marcin zagrał jedną z głównych ról. Marcin Czarnik w serialu „Artyści”

Marcin Czarnik w serialu „Artyści”

Czarnik nie jest jedynym polskim nazwiskiem, które pojawiło się w obsadzie „Schyłku dnia”. W niezwykle kluczową rolę Hrabiny Rédey wcieliła się debiutująca, polska aktorka pochodząca z Łodzi – Julia Jakubowska.

Jej historia z filmem László Nemesa to splot nieoczekiwanych przypadków. Julia, która jest absolwentką kulturoznawstwa, grała w amatorskim teatrze CHOREA w Łodzi. Cztery lata temu wyjechała z przyczyn osobistych do Budapesztu. Tam pracowała w wielu miejscach, jednocześnie dalej grając małe role w teatrach. Nie mówiła po węgiersku, ale przez Facebooka trafiła na casting do filmu „Schyłek dnia”. Reżyserzy castingu sprawdzali ją pod kątem różnych, epizodycznych ról. Julia partnerowała Marcinowi Czarnikowi na próbach tak, aby aktor mógł do niej mówić po polsku. Po jakimś czasie zaproponowano jej rolę tajemniczej hrabiny w żałobie. Julia Jakubowska jako Hrabina Rédey w filmie „Schyłek dnia”

Julia Jakubowska jako Hrabina Rédey w filmie  „Schyłek dnia”

W trakcie zdjęć Jakubowska nie mogła uwierzyć, że jest na planie wysokobudżetowego filmu, gdzie zaraz obok znajduje się hostel w którym chwilę wcześniej pracowała. Obsada składała się nie tylko z węgierskich i polskich aktorów, ale również słowackich, niemieckich i rumuńskich twórców. „Tygiel kulturowy panujący na planie przypominał ten z 1913 roku w Austro-Węgrzech”, mówi Jakubowska. Zobacz zwiastun filmu „Schyłek dnia”

„Schyłek dnia” to nagrodzone na festiwalu w Wenecji najnowsze dzieło László Nemesa, zdobywcy Oscara za „Syna Szawła”. Skonstruowany na podobieństwo tajemniczego labiryntu film prowadzi nas przez Budapeszt u progu XX wieku, wtedy wciąż jedną z najważniejszych metropolii Europy; perłę austro-węgierskiego imperium. Przewodniczką po przekwitającym niepostrzeżenie mieście jest młodziutka Irisz, córka właścicieli sklepu z kapeluszami, którzy przed laty zginęli w pożarze. Dziewczyna szuka zaginionego brata, ale też odpowiedzi na pytania o własną tożsamość. Błądzi, zapuszcza się w zaułki i ślepe uliczki, odkrywa wnętrza eleganckich sklepów, pałaców, ale też kryjówki anarchistów i nędzne robotnicze klitki. Oto świat technologicznego triumfu i cywilizacyjnego zacofania, luksusu i niepokoju; świat, w którym o statusie świadczy twój kapelusz. Wyrafinowanie przestaje już jednak chronić przed pulsującą na obrzeżach miasta dziką energią rewolty.

Z niesłychanie gęstej, intensywnej materii tajemnic i przeczuć; z atmosfery trawiącej świat gorączki, tka László Nemes poruszającą opowieść o końcu. Niesłychanie sugestywna aura apokalipsy, tytułowego “schyłku dnia”, przypomina, że nic nie trwa wiecznie, że dzisiejsze stolice to jutrzejsze peryferie, że historia wcale nie dobiegła końca. Nostalgiczny, skąpany w dogorywającym świetle – i bardzo głośno bijący na alarm, film węgierskiego reżysera to nie tyle podróż w przeszłość, ale przede wszystkim requiem dla naszego świata.

„Schyłek dnia” w kinach od 5 kwietnia

Źródło: materiały prasowe


Brak ocen

Prosimy zaczekać ...

Dodaj komentarz