Wojenne kino pokonywania słabości- recenzja filmu „Niezłomny”

Ameryka lubi opowiadać o swoich bohaterach, doceniać ich poświęcenie i odwagę, dlatego nie dziwi fakt sięgnięcia po biografię lekkoatlety, biegacza i jeńca wojennego Louisa Zamperiniego, który był wzorem cnót odwagi i wybaczania. Angelina Jolie po raz drugi staje za kamerą i przenosi nas do wojennej rzeczywistości, pokazuje, że doskonale radzi sobie jako reżyser, nie uciekając się do tanich środków obliczonych na emocjonalną łzawość i rażące uwznioślenie.  ?Niezłomny? to kawał dobrego kina, które wbija w fotel swoim tempem i budowaniem napięcia poprzez ciche aktorstwo, choć nie unika kilku błędów i uproszczeń.

Czterech scenarzystów przedstawiło tę opowieść w pięciu wyraźnych segmentach, gdzieniegdzie wprowadzając wspomnienia z dzieciństwa i wczesnych lat młodzieńczych Zamperiniego, kiedy kształtował się jego charakter i niezwyciężona siła walki o swoje marzenia. Louis (Jack O?Connell), syn włoskich emigrantów, znany był jako złodziejaszek i buntownik, który przynosił wstyd, nieumiejącej się zaaklimatyzować w Ameryce, rodzinie. To jego starszy brat Pete (Alex Russell) dostrzegł w nim potencjał i wskazał ścieżkę do rozwoju osobowości i pasji, dzięki czemu chłopak miał szansę wziąć udział w biegu na Olimpiadzie w Niemczech. Choć nie zajął miejsca na podium, to przełamał bariery i pokazał, że posiada wolę walki i siły do ostatniej sekundy, co przełożyło się na przetrwanie II wojny światowej. Trudno opisywać całą historię Louisa, żeby nie opowiedzieć fabuły ?Niezłomnego? , ale należy wyróżnić kluczowe momenty, według których jest prowadzona akcja. Zamperiniego poznajemy jako bombardiera stacjonującego na Hawajach, który podczas jednej z misji ratunkowych rozbija się na oceanie. Wraz z dwójką kolegów, którzy przeżyli tę katastrofę, dryfuje w żółtych pontonach otoczony przez żarłoczne rekiny, przez 47 dni. Kiedy trafia na ląd, nie kończy się jego udręka, ponieważ dostaje się do niewoli japońskiej, gdzie jest trzymany w odosobnieniu i przesłuchiwany co jakiś czas, aby ostatecznie znaleźć się w obozie jenieckim Ofuna dowodzonym przez brutalnego i bezkompromisowego Mutsuhiro Watanabe (Miyavi). Później zostaje przeniesiony do pracy przy załadunku węgla i tam przebywa aż do zakończenia wojny.

?Niezłomny? sięga po efekty specjalne, ale nie one są tutaj najważniejsze, tylko dramat wojennych losów jednostki wybijającej się poza bohatera zbiorowego (szkoda, że zabrakło zachwycających ról drugoplanowych). Film Jolie opiera się na ekspresyjnej powściągliwości i niesamowitym aktorstwie O?Connella budującego swoją postać gdzieś pomiędzy słowami na spojrzeniu czy geście.  A religijnie nawrócony Zamperini buduje wymowną paralelę do chrystusowej męki niczym niezwyciężony niesie krzyż na swoich ramionach (wyraźne w scenie unoszenia ogromnej belki), aby ostatecznie wybaczyć  swoim oprawcom.

Angelina Jolie dobrze buduje nastrój opowieści, wykorzystując zawsze robiącą wrażenie muzykę Alexandre?a Desplat. Skupia się na sile, niezłomności, odwadze i wierności swoim zasadom w stonowanych zdjęciach nieemanujących zbytnią brutalnością. Na uwagę zasługuje niema walka pomiędzy Zamperinim a Watanabe oparta na złości i upartości w dowiedzeniu swojej siły względem przeciwnika, która napędza Louisa do działania i przekraczanie kolejnych granic wytrzymałości.

Choć może oburzać pominięcie kilku faktów z biografii głównego bohatera (na przykład spotkania z Hilterem) czy przemilczenie zrzucenia bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki, to mamy do czynienia z dobrze wykonaną pracą, obrazem, który wzrusza, złości i pokazuje, że człowiek może znieść wiele, dzięki silnemu instynktowi przetrwania. Myślę, że film wejdzie do kanonu filmów wojennych, opowiadających o kondycji jednostki w czasach upadku człowieczeństwa. Dobra robota, Angie!


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz