Pochwała odmienności ? recenzja DVD ?Nieprzeciętny Henry?

Dziwność jest w modzie. Zasada ?im bardziej jesteś alternatywny, tym lepiej? swoje odzwierciedlenie ma nie tylko w kręgach hipsterskiej młodzieży, ale też w kinie i telewizji. Złoty medal w propagowaniu inności otrzymuje serial Glee, ale i z produkcji typu Mała miss czy ostatnich Najlepszych najgorszych wakacji wynika, że bycie troszkę zdziwaczałym to zaleta. Taką samą wymowę ma Nieprzeciętny Henry, który chociaż próbuje oczarować podobnym rodzajem humoru i przedstawień relacji rodzinnych co wymienione filmy, to jest tylko ich bladą kopią.

Blisko mu natomiast do pozbawionego umiaru (i często sensu) Glee. Główni bohaterowie obrazu to zbiór prawdziwych oryginałów: mamy tu lewicującą feministkę Patricię (w tej roli specjalistka od występów w ?nietuzinkowych? komediach, Toni Collette), jej syna Henry?ego, czyli geniusza, który w wieku 10 lat udaje się na studia, a także doktora Slavkina O?Harę, który samotnie wychowuje córkę Audrey i który w imię nauki prowadzi na niej eksperyment dotyczący jej orientacji seksualnej (i co gorsza, opisuje to w książce). W dodatku cała czwórka boryka się z poważnymi problemami. Henry wie, że urodził się w wyniku sztucznego zapłodnienia, a więc uparcie szuka ojca, Patricia walczy z traumą z dzieciństwa, Aurdey próbuje radzić sobie z szykanami w szkole, Slavkin zaś stara się odzyskać jej utracone zaufanie. A że każde z nich uważane jest przez otoczenie za dziwaka, przez cały film przewija się problem odmienności oraz jej wyraźna pochwała. Oczywiście założenie jest jak najbardziej słuszne, lecz tak duże nagromadzenie wszelkiej cudaczności na przestrzeni 91 minut sprawia, że całość nabiera karykaturalnego charakteru.

Wymienione na początku komedie, czyli Mała Miss i Najlepsze najgorsze wakacje, to produkcje, które łączy nie tylko podobny typ humoru i pewna ich ?familijność?, ale też urok i ciepło. To filmy z gatunku tych, które mimo słodko-gorzkiego wydźwięku zostawiają na widzowi uśmiech twarzy i chęć przytulenia każdej napotkanej osoby. Tego czaru brakuje Nieprzeciętnemu Henry?emu. Tytułowy bohater nie jest kochanym, rezolutnym malcem (chociaż widać, że twórcy bardzo tego chcieli), ale zarozumialcem, pozostała trójka jeśli nie pozostawia w obojętności, to irytuje. Istotne dla fabuły interakcje między nimi (hasło na okładce DVD brzmi: ?Czasem odnalezienie siebie wymaga wysiłku grupowego?) także wydają się nieprzekonujące. Trudno jednak wymagać od aktorów cudów, skoro już w samym scenariuszu zabrakło pełnokrwistych sylwetek i dobrych dialogów.

Odnajdziemy tu natomiast kilka całkiem dobrych żartów, przy czym najlepiej wypada bliski farsie początek. Dziadek Henry?ego, chociaż tak jak wszyscy dorośli przedstawiciele męskiej płci jest nieudacznikiem (feminizm czuć tu niemal na każdym kroku), okazuje się najobfitszym źródłem humoru. W scenach bez jego udziału bywa różnie, ale jeśli bawią was dowcipy typu ?biały mężczyzna wmawia swojemu afroamerykańskiemu dziecku, że jest jego biologicznym ojcem?, to dostaniecie w trakcie seansu czkawki od śmiechu.

Wydanie DVD, chociaż estetyczne, nie zawiera dodatkowych materiałów (jedynym bonusem są zwiastuny). Szkoda, jednak i tak najbardziej żal jest niewykorzystanego, ciekawego pomysłu wyjściowego, jakim było stworzenie komedii o kilkuletnim geniuszu szukającym taty. Reżyser Dennis Lee miał szansę na stworzenie kinematograficznego termoforu, lecz w efekcie zaserwował widowni postulat życia bez uprzedzeń i szacunku wobec mniejszości. Wciąż pogodny i momentami zabawny, jednak pozbawiony wdzięku i umiaru. Jak na pochwałę oryginalności jest zdecydowanie zbyt przeciętnie.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz