Pavarotti – Król Wyskoiego C.

2 sierpnia na ekrany polskich kin trafi niezwykle intymny portret najbardziej ukochanego śpiewaka operowego wszech czasów - „Pavarotti” - wyjątkowy film biograficzny w reżyserii zdobywcy Oscara Rona Howarda.

Co takiego było w głosie Pavarottiego, że poruszył tak wielu ludzi?
Skala jego głosu była imponująca. Na początku swojej kariery Pavarotti zachwycił bywalców opery wykonując w sposób doskonały, a równocześnie wydawało się że bez wysiłku, La Fille Du Regiment Donizettiego, trafiając wszystkie wysokie C.

Większość tenorów zamienia te nuty na bardziej wykonalny, a jednak nadal bardzo trudny dźwięk B-dur, ale nie Pavarotti. Wykonując serię wysokich C przeszedł do historii i był od tej pory nazywany „Królem Wysokiego C”. Jednak było w tym coś więcej, niż tylko techniczna łatwość.

Coś więcej, niż krystaliczna dźwięczność i słodycz jego głosu tak wychwalana przez krytyków. Również w jego zachowaniu i tonie było coś nieuchwytnego, co podnosiło na duchu, jakaś wewnętrzna witalność, szczodrość i ciepło, które przenikały przez skórę słuchacza jak słońce. Do dnia dzisiejszego nie potrafimy tego zdefiniować.

Nie zdarzył się jeszcze drugi śpiewak o tak czystym głosie. To były dźwięki przychodzące bez wysiłku, podsumowuje Dickon Stainer, Dyrektor Generalny Universal Music Classics and Jazz oraz producent wykonawczy filmu. Jego głos można rozpoznać w jednej chwili, dzięki sposobowi frazowania oraz barwie. Nigdy nie szedł na łatwiznę. Przykładał wagę do każdej frazy, do każdej nuty. To płynęło z jego wnętrza, i było dla wszystkich słyszalne na zewnątrz jako piękny i wydłużony śpiew.

Stainer był również kierownikiem działu muzyki klasycznej w Decca Records, czyli w wydawnictwie muzycznym, które wylansowało Pavarottiego. Ron Howard wspomina, że współpraca z Decca Records była kluczowa. Bez wsparcia Decca Pavarotti nie stałby się Pavarottim, są zatem ważną częścią tej historii, zaznacza reżyser. Ich wsparcie i archiwa były nieocenione.

Pavarotti zaczął nagrywać dla Decca w 1964 roku. Przez sześć lat intensywnej pracy nagrał około 11 oper (oraz Requiem Verdiego). Nagrania te nadal stanowią filary jego spuścizny artystycznej. Później Decca stała się wydawcą niespodziewanych gwiazd lat 90-tych: Trzech Tenorów, czyli kultowego trio, w którego skład wchodził Pavarotti oraz Plácido Domingo i José Carreras. Jednym z najznamienitszych przykładów tego, jak muzyka operowa weszła do kultury popularnej był występ Trzech Tenorów podczas otwarcia mistrzostw świata w piłce nożnej w Rzymie w 1990 roku. Niespotykany występ, podczas którego tenorzy wznieśli się na wyżyny swoich możliwości, zakończył się zapierającą dech w piersiach arią Nessun Dorma. To było coś zupełnie nowego. Nagle nawet kibice sportowi okazali się wrażliwi na piękno muzyki operowej. Trzej Tenorzy stali się ulubieńcami publiczności na równi ze Springsteenem lub The Rolling Stones.

Stainer zaznacza: Dla mnie osobiście materiały filmowe pokazujące występy Trzech Tenorów oraz ich fenomen są wyjątkowe. Być może teraz ludzie nie zdają sobie sprawy jak niezwykłym zjawiskiem byli Trzej Tenorzy. To był najwspanialszy „zespół” w historii. Wzięli się znikąd, byli całkowicie autentyczni i nigdy wcześniej w swojej karierze nie śpiewali w takim składzie. Wystąpili tamtego wieczoru w Rzymie, a ich występ był czymś, czego świat nigdy wcześniej nie widział i już więcej nie zobaczy. To zmieniło cały przemysł.

Zdaniem Stainera do historii przejdzie nie tylko nieskazitelna czystość głosu Pavarottiego – również on sam, jako osoba, której udało się w pełni rozwinąć swój talent. Był synem piekarza, a stał się najsłynniejszą osobą na świecie. Równocześnie był bardzo wrażliwy i pomagał innym - dodaje Stainer - posiadał umiejętność, której inni o podobnych głosach nie mają – był w stanie wyjść poza swój gatunek muzyczny. Posiadał tę magiczną umiejętność tworzenia uniwersalnego doświadczenia dla ludzi na całym świecie.

Luciano Pavarotti urodził się w Modenie, we Włoszech, 12 października 1935 roku. Był synem piekarza, który był również tenorem-amatorem. Luciano był oczarowany głosem swojego ojca oraz głosem swojego idola Enrico Caruso. Przez całe dzieciństwo śpiewał. Nikt nie przewidział jednak, że ze skromnego nauczyciela w szkole podstawowej stanie się „Królem Wysokiego C” znanym na scenach całego globu. Nikt nie przewidział również, że ludzie, którzy nigdy wcześniej nie wysłuchali ani jednej arii operowej będą znali i kochali Pavarottiego.

Zachęcony przez swoją matkę, która usłyszała coś niezwykłego w barwie jego głosu, Pavarotti zaczął studiować muzykę na poważnie dopiero po tym, jak wygrał regionalny konkurs piosenki. Debiutował na scenie w 1961 jako Rodolfo z La Boheme Pucciniego. Od początku zachwycił wszystkich swoją intuicją muzyczną i naturalnością. Przez cały okres lat 60-tych Pavarotti stopniowo budował swoją reputację nie tylko jako śpiewaka obdarzonego nieskazitelnym głosem i dającym z siebie wszystko podczas występu, lecz także z uwagi na swoją niepohamowaną radość i chęć do życia, które dało się wyczuć zarówno w jego śpiewie, jak i zachowaniu. Stał się rozpoznawalny wśród melomanów na całym świecie dzięki wspólnym występom z uwielbianą przez wszystkich sopranistką Joan Sutherland, znaną też jako „La Stupenda”. Łączące ich uczucie dodawało ich wspólnym występom namiętności i pasji.

W latach 70-tych Pavarotti był u szczytu swoich możliwości wokalnych oraz scenicznych – stał się wielką międzynarodową gwiazdą i ulubieńcem mediów. W czasach, kiedy wydawało się, muzyka operowa traci swoje wpływy, Pavarotti piął się w górę, dawał epickie występy na scenach całego świata, a w wieczornych telewizyjnych talk-show oczarowywał wszystkich swoim poczuciem humoru, promiennym uśmiechem i umiejętnościami kulinarnymi. Pewnego wieczoru w roku 1973, kiedy jego słynna trema sprawiła, że pocił się niemiłosiernie, wszedł na scenę z ogromną białą chustką w ręku, co szybko stało się jego znakiem rozpoznawczym. W latach 80-tych był najlepiej opłacanym śpiewakiem w historii opery. Na początku lat 90-tych występy Pavarottiego z Trzema Tenorami wypełniały po brzegi stadiony, a ich wspólny album stał się największym bestsellerem w dziejach muzyki klasycznej.

Jednym z największych paradoksów było to, że Pavarotti sprzedał w swoim życiu ponad 100 milionów płyt, a wszyscy wśród publiczności i tak wierzyli, że śpiewa bezpośrednio do nich o ich własnych doświadczeniach.

Faktem jest, że w miarę jak jego głos był coraz bardziej wychwalany w elitarnych kręgach, „Tenora zwykłych ludzi” coraz bardziej ciągnęło do przeciętnych słuchaczy. W latach 1992-2003 realizował projekt „Pavarotti i Przyjaciele” w swoim rodzinnym mieście – były to coroczne koncerty dobroczynne, podczas których można było usłyszeć najbardziej znanych artystów, między innymi wykonujących muzykę pop i rock. Pavarotti współpracował z takimi gwiazdami jak Sting, Queen lub Elton John jak również James Brown, Lou Reed, Bob Geldof, Bryan Adams, Andrea Bocelli, Meat Loaf, Michael Bolton, Sheryl Crow, Liza Minnelli, Eric Clapton, Celine Dion, Stevie Wonder, The Spice Girls, Natalie Cole, B.B. King, Enrique Iglesias, Deep Purple oraz Tom Jones. Na scenie pojawili się nawet Dalai Lama oraz aktorzy: Michael Douglas i Catherine Zeta-Jones. Dochody z koncertów były przeznaczane na potrzeby działalności takich organizacji jak agencja ONZ zajmująca się uchodźcami lub brytyjska agencja międzynarodowa na rzecz pomocy dzieciom z krajów ogarniętych wojną.

Na zawsze pozostał synem piekarza z małego miasteczka - mówi Cassidy Hartmann, konsultantka przy scenariuszu. Właśnie dlatego ludzie czuli z nim taką łączność. Był po prostu autentyczny. Mam nadzieję, że po obejrzeniu filmu widzowie wyjdą z kina uzbrojeni w odwagę, aby pozostać wiernymi samym sobie, tak jak Pavarotti.

Film w kinach od 2 sierpnia.

Źródło: materiały prasowe

Dodaj komentarz