Patologia w niskiej zabudowie – recenzja filmu ?Obietnica?

Jak łatwo napisać, a jak trudno powiedzieć. Całkiem niedawno ludzkość wymyśliła sobie sposób, w którym to, co napisane nie dostaje jeszcze czasu na przemyślenie, potem długiej drogi na dotarcie. Dzisiaj wiadomość od razu trafia do odbiorcy, można powiedzieć, że w tej samej chwili, w której coś zostało pomyślane, zostało też przekazane. ?Najpierw pomyśl, potem powiesz vide napisz? wyświechtane, ale nadal aktualne. Mówi się o kryzysie słowa, o zubożeniu języka i takich tam, a przecież słowa wraz z postępem cywilizacyjnym urosły w siłę, trafiają od razu do odbiorcy. Enter i pozamiatane - może powiedziałaby dzisiejsza młodzież. Mimo że to od takiego właśnie aktu rozpoczyna się dramat grupki nastolatków ze szczecińskiego liceum i ich rodziców, to o sile słowa i konsekwencjach nieprzemyślanych decyzji nie do końca, a szkoda, traktuje film Kazejak.

Słowo w ?Obietnicy? nie porusza spodziewanej lawiny, reakcja na zdradę Lilii wydaje się być nie tyle nieprzemyślana, o ile dzika i celowo dwuznaczna. Ta dwuznaczność nadała by filmowi pożądanego napięcia i niedomówienia. Reżyserka nie idzie jednak tym tropem, bo seria kolejnych wypadków wygląda jak misternie zakrojony, jak na warunki licealistki, plan. Kazejak skupia się bardziej na relacjach rodzinnych w patchworkowej rodzinie i na problemach nastolatków wynikających z braku komunikacji, a nie z formą komunikacji związanych.

Czas ekranowy kradną ciągle właśnie nomen omen ekrany komputerów i telefonów. Świat dorastających ludzi to wysyłka okrojonych komunikatów, które stają się niekiedy sprawą życia i śmierci. Pokolenie online u reżyserki ?Skrzydlatych świń? nie jest tak hardkorowe jak w innych obrazach, młodzież licealna pali, pije, imprezuje, ale w granicach rozsądku, jak zwykle plotka może zepsuć szkolną karierę. Po szkole, w niskiej zabudowie domków jednorodzinnych najnowsze wersje elektronicznych gadżetów i zajęci swoimi problemami rodzice, dla których ?Co tam w szkole?? staje się odhaczeniem rodzicielskiego obowiązku. Wśród takiej rzeczywistości wyłania nam się główna bohaterka - trzeba przyznać, że mocno przykuwająca uwagę - Lila (debiut filmowy Elizy Rycembel). Rudowłosa nastolatka nosi się jak rówieśniczki, ale zachowaniem zdradza dojrzałość, przynajmniej na początku, używki jej nie interesują, dobra zabawa też nie, jej światem jest chłopak - Janek. Dziewczyna idealizuje miłość i wszystkie akty z nią związane. Z dystansem podchodzi do życia, trzyma się raczej na uboczu. Z pozoru zimna i wyrachowana, w środku kocioł uczuć, których nie uzewnętrznia, wybuch skumulowanych emocji następuje pod koniec filmu i jest niemałym dla widza zaskoczeniem. Ze śmiertelną powagą potraktuje ?zdradę? Janka i niczym femme fatale sprowadzi zgubę na siebie i swojego lubego.

Brzmi to mrocznie, ale intryga dziewczyny i pomysł na film tracą na wartości, kiedy ów spisek dostajemy jak na dłoni, nie zastanawiając się, kto, po co i dlaczego, chociaż gdyby Kazejak pozostawiła chociaż jakieś zarysy tropów dlaczego... To i psychologicznie film można by było obronić, bo że sprawca jest tylko pionkiem w tej grze się zgoda, ale kiedy chłopak przemyka ze dwa razy nam na skypie, to nijak nie da się uwierzyć w całą historię. Z trudem przychodzi mi przyjęcie opowieści, która miałaby portretować całe pokolenie online, tym bardziej trudno, że postaci w filmie Kazejak pozbawione są psychologii, a ich życie wewnętrzne mają portretować tylko zbliżenia młodych twarzy. Oprócz Rycembel reszta to młode wersje Justina Biebera bez osobowości. Równie stereotypowo i groteskowo wypada wątek dorosłych, którzy oczywiście mają poważniejsze problemy niż pierwsze miłostki, ale przy dialogach, które bardziej śmieszą, niż przejmują marnie wypada nawet Andrzeja Chyra (w filmie wakacyjny tatuś bohaterki), który wypowiada kwestię, która już stała się kultowa: ?Nie jestem na bieżąco. Mieszkam w Kopenhadze?.  Czy naprawdę jest tak, jak prezentuje nam w ?Obietnicy? reżyserka, że dla starszych punktem honoru jest danie sobie po mordzie, a pokolenie Internetu ustala sobie nowy kodeks etyczny? Gdyby to zabójstwo było jeszcze konsekwencją tego nieszczęsnego słowa, które tak łatwo dzisiaj wychodzi z naszych ust, słowo-obietnica tymczasem potraktowane na serio i chłodno wykalkulowane przez tak młody umysł. Chyba nie jestem na bieżąco...


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

2 thoughts on “Patologia w niskiej zabudowie – recenzja filmu ?Obietnica?

  1. Ja się cieszę, że ktoś w końcu nagrał film, który opisuje realne problemy młodzieży. Dzisiaj chyba najgorszym stało się uzależnienie od świata wirtualnego i od ciągłego poczucia potrzeby bycia „na bieżąco z życiem Facebooka”. Generalnie nie jest dobrze. Może nakłoni młodzież do refleksji.

     
  2. Myślę, że obecnym rodzicom nastolatków naprawdę coraz trudniej jest dotrzeć do nich. Świat się zmienił odkąd oni sami byli młodzi i ciągle się zmienia. A ilość czasu, którą są w stanie poświęcić swoim dzieciom też wcale nie rośnie… Dobrze, że są takie filmy jak „Obietnica” – wierzę w to, że po jego obejrzeniu ktoś się zatrzyma i pomyśli nad tym, czy on sam nie posiada takiego problemu.

     

Dodaj komentarz