Niezrozumiany geniusz – przedpremierowa recenzja „Gry tajemnic”

Złamanie kodu niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma intryguje do dzisiaj, stawia pytania i poszukuje odpowiedzi, jak wiele zawdzięczamy genialnym naukowcom przyczyniającym się do skrócenia wojny. Na ten temat powstał już niejeden film, czy to fabularny czy dokumentalny, w różnym stopniu oddający rzeczywistość i wzbudzający wiele kontrowersji. Czy tak będzie z ?Grą tajemnicy? Mortena Tyldum? Wątpię. Choć w filmie rola Polaków przy złamaniu kodu Enigmy została ograniczona do minimum, a reżyser skupia się głownie na życiu Alana Turinga (Benedict Cumberbatch), to całość przemija bez większych rewelacji.

Akcja filmu rozgrywa się na trzech płaszczyznach czasowych: okres nastoletni Alana i jego pierwsze fascynacje miłosne, czas wojny i praca nad rozwiązaniem kodu oraz przesłuchanie w roku 1952 po włamaniu do jego mieszkania. Brak linearności i skoki czasowe urozmaicają fabułę, choć niepotrzebnie rozbijają najbardziej intrygujące momenty opowieści, przenosząc środek ciężkości na biograficzne elementy, stają się niezbędnym środkiem do nakreślenie pełniejszego portretu psychologicznego bohatera. Alan, jako jednostka ponad przeciętna i zamknięta w sobie,  już w szkole miał problemy z nawiązywaniem kontaktów społecznych, co przełożyło się na późniejsze konflikty ze współpracownikami. Otrzymujemy kolejny portret geniusza, który nie wzbudza sympatii ignorancją i nadmierną pewnością siebie, kracząc niczym Asparger po polu minowym społecznych konwenansów.

?Gra tajemnic? zapewne ma być hołdem dla pracy genialnego matematyka, który w Anglii został skazany za homoseksualizm (?naruszanie moralności?) na kurację hormonalną, która doprowadziła do jego samobójczej śmierci.  Jednak Tyldum nie tylko skupia się na biografii konstruktora maszyny deszyfrującej, ale na sile gry pozorów i przemilczeń w codziennym życiu.  Nie tylko Alan skrywa tajemnicę, ale również Joan (Keira Knightley), zatajając pewne sprawy przed rodzicami czy Menzis (Mark Strong), agent MI6, omijając prawdę przed rządem i komandorem. Misternie tkana sieć kłamstw buduje atmosferę tajemniczości, wciskając tą opowieść w ramy kina szpiegowskiego, co stanowi największy atut obrazu, który niestety zostaje złamany przez biograficzne wtrącenia. Kiedy reżyser oddaje się eksploracji przeszłości Turinga, zaczyna uderzać w sentymentalne nuty przy wtórze muzyki Alexandre Desplate?a rozbijającej mrok i grozę wojny.

Reżyserowi ?Łowcy głów? nie udaje się uniknąć naiwności i momentami taniego sentymentalizmu, kiedy bohaterowie wielokrotnie powtarzają górnolotne formułki o powołaniu i dokonywaniu rzeczy niemożliwych. W końcu ludzie, po których spodziewamy się najmniej, dokonują rzeczy najbardziej niewiarygodnych. A Alan Turing napędzany ogromną, niespełnioną miłością do Christophera, pracuje na dzieło swojego życia, przekuwając prywatne nieszczęścia na rzecz ratowania ludzkości.

Enigma w filmie Mortena Tylduma mimochodem schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca figurze Alana Turinga, który grany przez Cumberbatcha jest samotnym, niezrozumianym i nieszczęśliwym wizjonerem, nie docenionym za życia, który posiadał piękny umysł i zagubione serce. Nic specjalnego tutaj się nie wydarzy.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz