Niewykorzystany potencjał – recenzja filmu „Pakt z diabłem”

Jeden z najbardziej poszukiwanych ludzi do 2011 roku przez Stany Zjednoczone i jednocześnie jeden z najbardziej wpływowych, brutalnych gangsterów w historii, James ?Whitey? Bulger. Znacie go? Pewnie niezbyt, co najwyżej parę osób słyszało, że był on inspiracją do postaci zagranej przez Jacka Nicholsona w ?Infiltracji?. Jest on jednocześnie szansą dla Johnny?ego Deppa na zrzucenie z siebie łatki, która trzyma się jego osoby już od ponad dekady ? Jacka Sparrowa.

?Pakt z Diabłem? jest filmem który opisuje historię wcześniej wspomnianego Bulgera, zaczynając od momentu, kiedy wyrósł na gwiazdę półświatka poprzez współpracę z FBI ? zaproponował ją mu od dawna nie widziany przyjaciel z dzieciństwa John Conelly (grany przez Joela Edgertona). Pokazuje on nie tylko życie ?zawodowe? Bulgera - widzimy w nim jego relację z bratem, senatorem USA (Benedict Cumberbatch), żoną (Dakota Johnson). I choć sama historia ma potencjał by na jej podstawie stworzyć coś wybitnego, to twórcom nie do końca się to udaje.

Scott Cooper nie jest zbyt doświadczonym reżyserem ? ?Pakt z Diabłem? to dopiero jego trzeci film i jednocześnie pierwszy, do którego nie napisał jednocześnie scenariusza ? tym razem zdał się na Jeza Butterwortha (?Pan i Pani Smith?, ?Spectre?) i debiutującego Marka Mallouka. I niestety, scenariusz jest największą wadą filmu ?nie daje zbyt dużego pola do popisu aktorom z drugiego planu. Po prostu kolejna historyjka o gangsterach ? Cumberbatch gra w niej typowego, sztampowego senatora, Edgerton jest zbyt ekspresyjny i wybuchowy (wygląda to tak jakby się wzorował na niektórych mniej zróżnicowanych rolach Ala Pacino), a Kevin Bacon grający szychę w FBI nie ma czasu ekranowego by zrobić coś więcej, niż po prostu wypowiedzieć swoje kwestie.

Jest też oczywiście Depp, któremu wreszcie trafiła się rola wymagająca czegoś więcej niż Jack Sparrow. Czy sobie poradził? I tak, i nie. Z jednej strony faktycznie, mamy coś nowego, Depp wreszcie nie przedstawia kolejnej wariacji szalonego pirata, z drugiej ? rola jest tylko bardzo dobra. A znając Deppa można było liczyć na coś więcej, w końcu radził sobie świetnie w podobnych filmach (?Blow?, ?Donnie Brasco?). Tutaj widocznie nie daje z siebie wszystkiego, a fakt, że przyćmiewa resztę obsady jest wsparty tylko tym, że jedynie główny bohater jest jako-tako rozpisany do zagrania.

Obraz od strony technicznej nie jest ani dobry, ani zły. Są sceny, które trzymają widza na skraju fotela przez zarówno świetne rozpisanie, jak i zdjęcia ? są też takie, które najchętniej byśmy po prostu przewinęli. Tak jakby Cooper przy tych słabiej napisanych momentach stwierdził, że może je też gorzej wyreżyserować. Muzyka pasuje do filmu, ale nie jest godna zapamiętania ? nie ma tu ani jednego motywu który będziemy nucić pod nosem choćby dzień po projekcji.

Można dzieło Coopera obejrzeć i zdecydowanie nie będą to dwie stracone godziny , ale też nie będzie żadnej ochoty by powtórzyć seans. Takich filmów, jak ?Pakt z Diabłem? są setki ? obrazy godne zobaczenia raz, a potem można zapomnieć o tym, że w ogóle miało to miejsce. Szkoda tylko, że nie zabrali się za to lepsi scenarzyści, którzy by wykorzystali potencjał i stworzyli coś na miarę ?Chłopców z Ferajny? czy ?Infiltracji? ? do tego przydałby się też lepszy reżyser, oczekujący od aktorów czegoś więcej niż tylko powielania schematów widocznych w większości filmów gangsterskich. Cooper jednak tej ambicji nie miał, a szkoda ? przełożenie takiej historii na ekran było możliwością do zaistnienia w annałach kinematografii. Niestety, jemu wystarczył tylko przeciętny obraz jakich wiele.


Brak ocen

Prosimy zaczekać ...

Dodaj komentarz