Nienawistne psy – recenzja „Nienawistnej Ósemki”

Quentin Tarantino to twórca którego albo się kocha, albo się nienawidzi. Jego filmy, przepełnione czarnym humorem, wulgaryzmami i krwią stały się przedmiotem kultu, a obrazy takie jak ?Pulp fiction? czy ?Bękarty wojny? zna każdy szanujący się kinoman. Na ten moment czekało wielu fanów ? do kina trafia nowy film Quentina, ?Nienawistna ósemka?.

Podobnie jak we ?Wściekłych psach?, Tarantino ogranicza miejsce akcji w większości filmu do jednej lokacji, do której wpakowani zostali żądni krwi ludzie. Tym razem jednak nie są to przestępcy, przynajmniej nie do końca. Mamy tu bowiem między innymi czarnoskórego najemnika (Samuel L. Jackson), świeżo upieczonego szeryfa (Walton Goggins), starego generała z czasów wojny secesyjnej (Bruce Dern), kata (Tim Roth) czy bandytkę (Jennifer Jason Leigh), którą na szafot prowadzi bezwzględny łowca głów (Kurt Russel), który wszystkich dookoła podejrzewa o zdradę ? czy o to, że któryś z nich będzie chciał uwolnić kryminalistkę, czy też że zostanie zabity, by ktoś inny mógł sobie przywłaszczyć nagrodę. Całość jest wypełniona nienawiścią, wynikającą z nieufności i uprzedzeń rasowych, a w końcu ? z paranoi.

Tarantino napisał doskonale skrojony  scenariusz, co zresztą nie powinno dziwić - to mistrz oryginalnych historii. Znów jest charakterystyczny dla jego filmów podział obrazu na rozdziały, stosowanie różnorakich zaskakujących chwytów czy dawanie widzowi możliwości interpretowania pewnych wydarzeń na kilka sposobów. Całość to sprytnie przemyślana zagadka, widz sam próbuje rozgryźć, który z bohaterów jest winny wydarzeniom prezentowanym na ekranie. Historia od samego początku się zazębia, nie zostawiając luk, rozwijając skrzydła bohaterów i prezentując ich motywacje. Postacie są dojrzałe, nie są oparte tylko na czarnym humorze ? mają wyraźną podstawę, fasadę, której Tarantino się mocno trzyma. Niby jest to western, ale w niczym nie przypomina ?Django?. Cieszy to, że złamał swoje słowo po tym jak scenariusz wyciekł do sieci w 2014 roku i mimo to, nakręcił "...ósemkę".

Samo aktorstwo jest wyśmienite, do czego nas zresztą reżyser przyzwyczaił, z wybijającą się na czoło czwórką Jackson - Goggins - Leigh - Roth - Madsen czy Russell. Cała reszta też nie obniża poziomu, ale to Goggins i Leigh są chyba największym zaskoczeniem dla szerokiej widowni ? ten pierwszy, znany co prawda z występów w ?The Wire? i ?Synach Anarchii? znów udowadnia, że ma wszelkie predyspozycje by wedrzeć się do czołówki hollywoodzkich aktorów, ale Leigh potrafi całkowicie zaskoczyć, jest jeszcze lepsza i przy okazji przypomina się widzom znającym ją choćby z ?Mechanika?. Jej występ jest fenomenalny, a nie jest łatwo się wybić w obsadzie hollywoodzkich weteranów

Strona techniczna została przygotowana z najwyższą uwagą. Subtelna praca kamery idealnie pasuje do ograniczonej przestrzeni, w której rozgrywa się cała historia. Pozwala to bardziej   widzowi zaangażować się emocjonalnie w opowieść. Krwawe, zaskakujące momenty przez to znacznie mocniej oddziałują na odbiorcę. Muzykę tworzył Ennio Morricone i nie trzeba w zasadzie mówić więcej, bowiem jego nazwisko już od dawien dawna oznacza po prostu jakość i w tym przypadku nie jest inaczej.

Podsumowując, mamy do czynienia z obrazem czysto tarantinowskim. Brutalnym, wulgarnym, momentami zabawnym (jeśli ktoś lubi czarny humor), zaskakującym. Jest to kino wręcz czyste w swej formie, co się obecnie nieczęsto zdarza w Hollywood. Niektórych będą męczyły długie, pokręcone dialogi, niektórzy będą narzekać na ilość przekleństw, inni nie ścierpią obrazu tak obfitego w ludzką krew, ale fani twórczości QT dostają to, na co zasłużyli i to, do czego ich idol już zdążył nas przyzwyczaić, czyli bardzo dobry film. Obraz jest długi (prawie trzy godziny), ale nie nudzi ? i jeśli ktoś jest w stanie tyle wysiedzieć w fotelu, to niech jak najprędzej wyrusza do kina i sam na własnej skórze przekona się, że Quentin nie wychodzi z formy.

Ocena: 8,5/10


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz