Niekompletna saga grozy – recenzja filmu „Paranormal Activity: Naznaczeni”

Moja przygoda z serią Paranormal Activity skończyła się po premierze pierwszej części. Niskobudżetowa produkcja grozy nie tylko zaskoczyła miłośników horrorów, co pokazała, że można inaczej ugryźć temat "mockdokumentów". Niestety w kolejnych odsłonach robiło się nudnie, wtórnie i nie strasznie. Kiedy wybierałem się na pokaz piątej części nie wiedziałem, że produkcja długo zostanie w mojej pamięci, a połowa sali będzie piszczała ze strachu.

W "Naznaczonych" zobaczymy historię zwykłej meksykańskiej rodziny, a główni bohaterowie to trzech bardzo dobrze uczących się chłopców. Mieszkając na przedmieściach dużego miasta prowadzą spokojne życie. Jeden mieszka z babcią i właśnie wyprawił duże przyjęcie z okazji zdania matury. Mają te same problemy co każdy nastolatek: jak dostać się na dobre studia? co robić w wakacje? jak zdobyć wymarzoną dziewczyną? Sytuacja diametralnie się zmienia, a ich wakacyjna utopia zaczyna przypominać piekło, kiedy jeden z nich zabija staruszkę mieszkającą na meksykańskim osiedlu. Sąsiedzi mówią na nią bruja (z hiszp. wiedźma), a jej śmierć nie zwiastuje niczego dobrego...

Nowy Paranormal Avtivity przywraca świetność  realizacji kręcenia horroru z ręki, korzystając z takich wynalazków jak kamera GoPro. Dzięki temu otrzymujemy czasami dwie świetnie połączone wersje zdjęć, ukazujące realizm i dużo przerażających smaczków, które zauważalne są tylko dla naprawdę skupionych widzów. Film ma bardzo dobry klimat i już od samego początku mocno łapie widzów za grdykę, żeby zaciskać uchwyt, aż do samego końca. Na wydarzenia w tle obrazu reagowały zarówno dziewczyny z ostatniego rzędu, jak i siedzący obok mnie dwudziestolatkowie. Widać było, że strach płynący z obrazu udziela się wszystkim siedzącym na sali. Trzeba przyznać, że jest to produkcja dla wytrwałych zawodników, którzy zjedli zęby i paznokcie na najmocniejszych produkcjach w historii. Dużym plusem jest fakt, że żeby oglądać nowego "Paranormala" wystarczy znać pobieżnie wydarzenia z pierwszej części, co sprawa że możemy go swobodnie puścić znajomym na imprezie - na pewno wszyscy się wkręcą! Warto przetrwać katusze, żeby cieszyć fenomenalnym finałem tej piekielnej historii.

Genialny klimat, kopiące w twarz screamery i nerwy przez okrągłe półtorej godziny. W mojej normalnej skali 6/10, ale gdybym miał oceniać według jakiegoś miernika grozy to...Spokojnie 4 maczety na 5 🙂

ZWIASTUN:
Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz